W końcu mogłem się zabrać za budowę nowych uli. Po posprzątaniu warsztatu, i doprowadzeniu go do jako, takiej użyteczności uruchomiłem maszyny. Nie ukrywam że miałem troszkę przygód z nimi, typu laser w ukośnicy trzeba było ustawiać, w grubościówce zepsuł się posuw itp. Udało mi się do tej pory na razie zrobić komplet nadstawek do uli. No ale powolutku wszystko idzie do przodu, lecz nie mogę powiedzieć że troszkę opornie. Ale staram się codziennie coś zrobić.
Korpusy kleję standardowo klejem D4, jak poprzednie korpusy, wkręty zastosowałem 7cm. Tylko jakbyście robili również swoje ule to polecam nawiercić przed wkręceniem. Ja nawiercam wiertłem 3mm i nie mam problemu z rozrywaniem desek, tak jak to miałem w poprzednich ulach. Wracając jeszcze do wkrętów, to kupiłem zwykłe czarne wkręty do płyt kartonowo-gipsowych i drewna, a nie jakieś magiczne srebrne, złote czy coś.
Jednej rzeczy nie zrobiłem. Nie zacinałem desek na łączeniach, mam nadzieję że wkręty mnie nie zawiodą i deski po czasie się nie wypaczą... Pewnie ktoś się zastanawia czemu buduję nowe ule, pewnie będę powiększał pasiekę. Odpowiem tak: Będę powiększał pasiekę ale nieznacznie. (o ile mi desek nie braknie), a stare ule wyrzucę w piec, lub je na coś przerobie może na odkładowe, zobaczymy. Moje stare ule które mają z 4-5 lat muszę wyrzucić, bo mają zły wymiar i z tego względu że miałem słabą piłę to je jeszcze gorzej zniszczyłem niż poprawiłem. Pszczoły budowały dziką zabudowę, miód lał się z każdej strony, powodowało to rabunki, pełno bałaganu, jak i nie miałem komfortu pracy na tych ulach. Plus do tego w nowych ulach będę osiatkowane dennice i dodatkowe wloty w korpusach.
Główny wlotek będzie pod kątem 60°, jeśli uda mi się to zamontować jakoś. Z dennicami miałem małe problemy, chodzi o sam otwór którym będą pszczoły wychodziły z ula, bo jeszcze nie dorobiłem się frezarki górnowrzecionowej, ani czopiarki. I wycinałem otwór wyrzynarką, która była pożyczona od sąsiada, ale nie wiem jak on nią robił bo brzeszczot był pod jakimś dziwnym kątem, zamiast na wprost. I pierwszy otwór wyszedł dość kosmato. Jeszcze zastanawiałem się czy robić siatkę pod kątem, tak jak to robił Aron u siebie, ale stwierdziłem że nie ma sensu takiego zastosowania. Najgorszym etapem prac jak dotąd to przygotowanie materiału na ule, czyli ucięcie, oheblowanie krawędzi, puszczenie na grubościówce, a później jeszcze zafrezowanie. Z nadstawkami to była przyjemność bo uciąłem deski na wymiar i mogłem od razu składać, a tutaj muszę łączyć po dwie deski na ścianę korpusu, i potrzeba masę desek. Samo składanie korpusu jeśli się ma zrobione prawidło to przyjemność , potem docinam korpus na pile i mam jeden element ula. Aha, zapomniałem wam jeszcze napisać, że w starych ulach wymiar był troszkę za mały i do niektórych korpusów 12 ramek się nie mieściło, zostawała wtedy niezła luka i miałem często dodatkowe plastry które pszczoły same sobie wybudowały. No i tak, to się u mnie dzieje może coś z tego mi wyjdzie, na razie z nadstawek jest zadowolony, zobaczymy jak później pójdzie, teraz mam przed sobą największy nawał prac. Jak już ukończę korpusy gniazdowe, reszta to już formalności. Macie tutaj jeszcze taki krótki filmik który wrzuciłem w czasie pracy nad ulami: https://www.youtube.com/watch?v=HTPyQ7MPCxM&t=72s
Blog o pasji, hobby, pracy związanej z pszczołami. W tym miejscu znajdziesz zbiór informacji, porad na temat pszczelarstwa. Jak również moje spostrzeżenia, i wrażenia powiązane z pracą w pasiece.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korpusowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korpusowe. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 stycznia 2019
Praca
Etykiety:
2019,
Bee,
Beekeeping,
Błędy,
Budowa,
Korpusowe,
Korpusy,
Lokalna pasieka,
Majsterkowicz,
Nowe ule,
Pasieka,
Praca,
Pszczoły,
Ramka Wielkopolska,
Stolarstwo,
Ul Jednościenny,
Ul Wielkopolski,
Warsztat,
Zima
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Zapach wiosny
Już końcówka kwietnia, każdy już pododawał po kilka ramek suszu, i węzy. No i u mnie tak samo.W ulu nr. 3 coś jest nie tak. Ale to możliwe, że po prostu wrzuciłem im za szybko nadstawkę. Będę musiał skontrolować ten ul, czy wszystko tam gra. A ul, ze Sklenarem jest na 12 ramkach wlkp, a pszczół to może tam jest na 8 ramek. Ale co dziwne pszczoły budują dziką zabudowę pod powałkę, no to im wrzuciłem nadstawkę jak mają takie zapędy do budowania.
Najbardziej do gustu przypadła mi matka Erika, pszczoły w 4 dni zalały całą nadstawkę nakropem, i gdybym nie musiał odbudowywać gniazd teraz mógłbym spokojnie wziąć miód początkiem maja. Ale mnie się nie spieszy, i dałem im pełny korpus z węzą. Niestety muszę trochę pocierpieć, na brak miodu bo wszystkie ramki jakie miałem z odstępnikami, chcę wycofać z pasieki, i być tylko już na ramkach hoffmanowskich. I nie chodzi o to że mi się nabijanie odstępników nie podoba, ale o to że nie każde odstępniki mają jednakowy wymiar, i to ula zamiast wchodzić 12 ramek, to mi wchodzi 11 i jest szpara na dziką zabudowę. Na tych odstępnikach co miałem, ramki odbijały na 10 ramach o 1cm, a to sporo. A tak dopłacę troszkę więcej, i mam ramki które są kompletne i nie muszę nic robić. Dwa, odstępniki często mi się w ulach odrywały po czasie, co jest troszkę wkurzające, bo już widzę pszczelarza który mając całą ramkę zabitą miodem, pyłkiem i czerwiem bierze ją do pracowni i przybija odstępnik.
Wracając do Sklenara, to jak dla mnie to dziwna pszczoła. Na początku były tak agresywne że nie mogłem nawet ramki złapać, bo miałem zaraz kilka pszczół na swojej ręce. A teraz nagle olśnienie, pszczoły są łagodne jak nigdy, nie skaczą. Skoro wczas mi się opanowały, bo już mam zamówioną matkę w zamian tej. Chyba się wystraszyły. Jeszcze zobaczymy jak pójdzie z nimi dalej, a matkę może wrzucę do ulika weselnego i wrzucę ją przy okazji robienia odkładów. Miód w nadstawkach jest, ale poczekam na spokojnie by go wirować. Czyli gdy rzepak będzie przekwitał, i nadstawki będą zasklepione to dopiero wtedy będę wybierał miód. No i co ważne to żadna z rodzin nie ma krat odgrodowych, i ograniczyłem przeglądy do minimum. Czyli przeglądam średnio co 2 tyg ul, albo gdy coś zauważę na wylotu. Dopóki co, to widzę że wszystko idzie ku dobremu.
Najbardziej do gustu przypadła mi matka Erika, pszczoły w 4 dni zalały całą nadstawkę nakropem, i gdybym nie musiał odbudowywać gniazd teraz mógłbym spokojnie wziąć miód początkiem maja. Ale mnie się nie spieszy, i dałem im pełny korpus z węzą. Niestety muszę trochę pocierpieć, na brak miodu bo wszystkie ramki jakie miałem z odstępnikami, chcę wycofać z pasieki, i być tylko już na ramkach hoffmanowskich. I nie chodzi o to że mi się nabijanie odstępników nie podoba, ale o to że nie każde odstępniki mają jednakowy wymiar, i to ula zamiast wchodzić 12 ramek, to mi wchodzi 11 i jest szpara na dziką zabudowę. Na tych odstępnikach co miałem, ramki odbijały na 10 ramach o 1cm, a to sporo. A tak dopłacę troszkę więcej, i mam ramki które są kompletne i nie muszę nic robić. Dwa, odstępniki często mi się w ulach odrywały po czasie, co jest troszkę wkurzające, bo już widzę pszczelarza który mając całą ramkę zabitą miodem, pyłkiem i czerwiem bierze ją do pracowni i przybija odstępnik.
Wracając do Sklenara, to jak dla mnie to dziwna pszczoła. Na początku były tak agresywne że nie mogłem nawet ramki złapać, bo miałem zaraz kilka pszczół na swojej ręce. A teraz nagle olśnienie, pszczoły są łagodne jak nigdy, nie skaczą. Skoro wczas mi się opanowały, bo już mam zamówioną matkę w zamian tej. Chyba się wystraszyły. Jeszcze zobaczymy jak pójdzie z nimi dalej, a matkę może wrzucę do ulika weselnego i wrzucę ją przy okazji robienia odkładów. Miód w nadstawkach jest, ale poczekam na spokojnie by go wirować. Czyli gdy rzepak będzie przekwitał, i nadstawki będą zasklepione to dopiero wtedy będę wybierał miód. No i co ważne to żadna z rodzin nie ma krat odgrodowych, i ograniczyłem przeglądy do minimum. Czyli przeglądam średnio co 2 tyg ul, albo gdy coś zauważę na wylotu. Dopóki co, to widzę że wszystko idzie ku dobremu.
Etykiety:
2018,
Amator,
Bee,
Beekeeper,
Beekeeping,
Fauna,
Hodowla,
Honey,
Kolonia,
Korpusowe,
Królowa,
Nadstawka,
Odbudowa,
Pielęgnacja,
Pierzga,
Poddanie Matki,
Pożytek,
Rzepak,
Wiosna,
Wiosna w Pasiece
czwartek, 3 marca 2016
Osyp w moim ulu jednościennym
Tydzień temu w sobotę postanowiłem wyczyścić dennicę w moim ulu jednościennym, wraz z moją dziewczyną która mi chętnie pomaga przy pszczołach. Temperatura w sobotę była ok. 6 st. więc szału nie było, ale co było dla mnie ważne to, to że nie było mocnego wiatru. Dźwignąłem szybko korpus z pszczołami, a Paulina wyczyściła dennicę z osypu robiąc przy okazji kilka zdjęć.
Co ciekawe to gdy przeszukiwaliśmy osyp w poszukiwaniu matki wśród nich, moja dziewczyna znalazła larwę. Matki wśród osypu nie znaleźliśmy. To może sugerować że królowa zaczęła czerwić w styczniu/lutym gdy było ciepło, potem ścisnął mróz i larwa jakiś sposobem padła. Była tylko jedna co dziwne. Warrozy nie widziałem dopiero na zdjęciu zobaczyłem padniętą warrozę u góry ją macie.
Na oko z tego co widziałem, i widać na zdjęciu była dobra szklanka pszczół. Myślę że nie jest źle. Zobaczymy w tym miesiącu, na razie marzec przywitał mnie zimowo. Mam nadzieję że już będzie się ocieplać i będę mógł zobaczyć najpiękniejszą rzecz w pasiece, czyli oblot młodej pszczoły.
Pozdrowienia od Pauli, i jeśli ktoś z was ma szynszyle to zapraszam na jej blog: http://szynszylemoimhobby.blogspot.com/
Co ciekawe to gdy przeszukiwaliśmy osyp w poszukiwaniu matki wśród nich, moja dziewczyna znalazła larwę. Matki wśród osypu nie znaleźliśmy. To może sugerować że królowa zaczęła czerwić w styczniu/lutym gdy było ciepło, potem ścisnął mróz i larwa jakiś sposobem padła. Była tylko jedna co dziwne. Warrozy nie widziałem dopiero na zdjęciu zobaczyłem padniętą warrozę u góry ją macie.
Na oko z tego co widziałem, i widać na zdjęciu była dobra szklanka pszczół. Myślę że nie jest źle. Zobaczymy w tym miesiącu, na razie marzec przywitał mnie zimowo. Mam nadzieję że już będzie się ocieplać i będę mógł zobaczyć najpiękniejszą rzecz w pasiece, czyli oblot młodej pszczoły.
Pozdrowienia od Pauli, i jeśli ktoś z was ma szynszyle to zapraszam na jej blog: http://szynszylemoimhobby.blogspot.com/
Etykiety:
Amator,
Beekeeping,
Bees,
Czyszczenie,
Kłąb Pszczeli,
Korpusowe,
Larwa Pszczela,
Osyp,
Pogoda,
Przedwiośnie,
Stan Pasieki,
Temperatura,
Ul Jednościenny,
Ul Wielkopolski,
Warroza,
Wiosna,
Zima,
Zimowanie
sobota, 9 stycznia 2016
Podsumowanie roku 2015
No cóż, trochę mi się opóźniało z tym wpisem ale nie zapominam o moim blogu. Poprzedni rok był dla mnie udany w miarę, lecz nie obyło się bez błędów. Straciłem 4 młode matki przez moje nieumiejętne poddawanie ich. Jedna mi uciekła odlatując na moich oczach, następne zostały ścięte.
Złapałem jedną rójkę u sąsiadki, jedną otrzymałem w prezencie, oraz dostałem odkład. Sam również zrobiłem jeden odkład na warszawiaku. Niestety jedną rójkę którą otrzymałem w prezencie musiałem łączyć z rójką złapaną u sąsiadki, co było spowodowane utraty 2 matek przez moje błędy. Do rójki złapanej u sąsiadki udało mi się podłożyć krainkę linii CJ10, z czego jest bardzo zadowolony. Odkład który otrzymałem wrzuciłem do drugiego warszawiaka, matka pociągnięta z krainki S. Jestem z nich zadowolony bo są to dość pracowite i przedewszystkich spokojne pszczoły. Od nich właśnie wrzuciłem ramkę do pociągnięcia mateczników w mojej 1 rodzinie od której zaczynałem. Było spowodowane to nadmierną agresywnością mojej pierwszej rodziny. Zobaczymy w tym roku czy udało mi się osiągnąć zamierzony cel... Znów odkład który zrobiłem dałem na przezimowanie do mojego kuzyna, z tego względu że nie miałem suszu na wlkp, odkład był robiony późno, oraz bałem się o przezimowanie takiego odkładu w pojedyńczej desce. Ule zazimowałem mniej, więcej po 12 kg zapasu na ul.
Z produkcją uli też nie próżnowałem i dorobiłem sobie następne 6 uli wlkp z deski 2.5 mm. Zrobiłem małe modernizacje w moich dennicach, i nie chodzi tu o siatkę. Ule nie są do końca jeszcze skończone, ale gdy zjadę czas, to je wykończę. Miodu jakiś ogromnych ilości nie zebrałem, bo właściwie tylko jedna rodzina miała odbierany miód, a musiała również odrobić całą nadstawkę węzy. Więc mimo że miałem silne pszczoły na rzepak wziąłem zaledwie ok. 15-16 L z tego sezonu. Mam nadzieję że ten będzie lepszy. Zyskałem pierwszych klientów, i na razie mam już zamówienia na ten sezon. Żadna rodzina mi się nie roiła, jedyne co mi się zdarzyło, to pszczoły które były bez matki samoczynnie połączyły się z drugą, pozostawiając w ulu bez matki 3 ramki pszczół. Co widać na 1 obrazku. Pszczoły w ulu wlkp zazimowałem na pełnych korpusie nie dając żadnych nadstawek na spód. A warszawiaki na 8-9 ramkach. I podejrzewam że to będzie u mnie standard. Myślę że to chyba wszystko. Rok ogólnie był dobry, choć ta susza nam troszkę podcięła skrzydła. Ale wiosna była idealna. Co przyniesie rok 2016? Nie wiadomo. Ale mogę zapewnić was że nie spocznę na laurach i nadal będę dążył by moja pasieka była w pełni funkcjonalna, oraz bym mógł sobie kiedyś powiedzieć. Jestem prawdziwym pszczelarzem.
Złapałem jedną rójkę u sąsiadki, jedną otrzymałem w prezencie, oraz dostałem odkład. Sam również zrobiłem jeden odkład na warszawiaku. Niestety jedną rójkę którą otrzymałem w prezencie musiałem łączyć z rójką złapaną u sąsiadki, co było spowodowane utraty 2 matek przez moje błędy. Do rójki złapanej u sąsiadki udało mi się podłożyć krainkę linii CJ10, z czego jest bardzo zadowolony. Odkład który otrzymałem wrzuciłem do drugiego warszawiaka, matka pociągnięta z krainki S. Jestem z nich zadowolony bo są to dość pracowite i przedewszystkich spokojne pszczoły. Od nich właśnie wrzuciłem ramkę do pociągnięcia mateczników w mojej 1 rodzinie od której zaczynałem. Było spowodowane to nadmierną agresywnością mojej pierwszej rodziny. Zobaczymy w tym roku czy udało mi się osiągnąć zamierzony cel... Znów odkład który zrobiłem dałem na przezimowanie do mojego kuzyna, z tego względu że nie miałem suszu na wlkp, odkład był robiony późno, oraz bałem się o przezimowanie takiego odkładu w pojedyńczej desce. Ule zazimowałem mniej, więcej po 12 kg zapasu na ul.
Z produkcją uli też nie próżnowałem i dorobiłem sobie następne 6 uli wlkp z deski 2.5 mm. Zrobiłem małe modernizacje w moich dennicach, i nie chodzi tu o siatkę. Ule nie są do końca jeszcze skończone, ale gdy zjadę czas, to je wykończę. Miodu jakiś ogromnych ilości nie zebrałem, bo właściwie tylko jedna rodzina miała odbierany miód, a musiała również odrobić całą nadstawkę węzy. Więc mimo że miałem silne pszczoły na rzepak wziąłem zaledwie ok. 15-16 L z tego sezonu. Mam nadzieję że ten będzie lepszy. Zyskałem pierwszych klientów, i na razie mam już zamówienia na ten sezon. Żadna rodzina mi się nie roiła, jedyne co mi się zdarzyło, to pszczoły które były bez matki samoczynnie połączyły się z drugą, pozostawiając w ulu bez matki 3 ramki pszczół. Co widać na 1 obrazku. Pszczoły w ulu wlkp zazimowałem na pełnych korpusie nie dając żadnych nadstawek na spód. A warszawiaki na 8-9 ramkach. I podejrzewam że to będzie u mnie standard. Myślę że to chyba wszystko. Rok ogólnie był dobry, choć ta susza nam troszkę podcięła skrzydła. Ale wiosna była idealna. Co przyniesie rok 2016? Nie wiadomo. Ale mogę zapewnić was że nie spocznę na laurach i nadal będę dążył by moja pasieka była w pełni funkcjonalna, oraz bym mógł sobie kiedyś powiedzieć. Jestem prawdziwym pszczelarzem.
Etykiety:
2015,
Amator,
Amatorsko,
Beekeeper,
Beekeeping,
Blog,
Błędy,
Budowa,
Cel,
Gospodarka,
Korpusowe,
Łaczenie rodzin,
Matka Pszczela,
Miód,
Nowa Rodzina,
Podsumowanie,
Pogoda,
Stan Pasieki,
Temperatura,
Zimowla
czwartek, 26 listopada 2015
Budowa powałki, a moje błędy
Witam, chciałbym wam dzisiaj zaserwować kolejną lekcję z moich błędów. Błędów tym razem w budowie powałki. Otóż, gdy robiłem swoje 1 powałki użyłem do nich płyt HDF, i teraz się moje błędu na mnie zemściły. Wszystkie powałki mam do poprawy... Otóż jakieś 2-3 tyg temu gdy padało u nas dość sporo, coś mnie podkusiło by zerknąć pod daszek ula w którym mam rodzinkę zazimowaną. Gdy go otworzyłem zamurowało mnie. Płyta była przesiąknięta wilgocią, a na górze pojawił się biały meszek. Ten biały meszek to nie muszę pisać co to... Płyta ta chłonie wilgoć i zatrzymuje ją w sobie. Gdy było lato, nie dało się tego zauważyć ponieważ mieliśmy bardzo suche i upalne lato. Płytę tą biłem do czoła od góry, nic nie frezowałem. I właśnie to był mój błąd. Teraz będę wycinał rowki w listewkach i wpuszczał płytę do środka. Mam nadzieję że to coś da. Jeśli nie będę musiał się przerzucić jak większość pszczelarzy na płyty OSB. Tu macie zdjęcie konsekwencji moich błędów...
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Beekeeper,
Błędy,
Budowa,
Frezowanie,
Gospodarka,
Korpusowe,
Mokro,
Płyta HDF,
Podsumowanie,
Pogoda,
Powałka,
Powałki,
Ul,
Wielkopolski,
Wilgoć,
Woda,
Zimowanie,
Zimowla
czwartek, 1 października 2015
Moje daszki do uli wielkoplskich
Dawno już nie pisałem o moich ulach, i w sumie na blogu nawet. Za dużo projektów mam na ten rok :D No więc moje daszki są felcowane, by dokładnie zachodziły na korpus i wiatr miałby je ciężej zdmuchnąć. A jak wiadomo wiatry w ciągu zimy u nas dosyć sile ostatnio...
Dodatkowo są pokryte wykładziną pod panele, miało to na celu stłumienie spadającego gradu, owoców jesienią itp. Chciałem by daszek pełnił rolę izolatora w pewnym sensie od nie chcianych dźwięków. Myślę że również w jakimś stopniu będzie zatrzymywał ciepłe powietrze, bo również powinien działać jak poduszka powietrzna która będzie gromadziła ciepłe-wilgotne powietrze i je spokojnie odprowadzała bez zbędnych przeciągów. To są tylko moje założenia, a jak będzie to zima 2015/2016 zweryfikuje...
Pokryłem je na koniec jak widzicie blachą offsetową, choć kilku pszczelarzy mi to odradzało, jakoby miałaby ona się nagrzewać od słońca. Jedyną cechą, która czasem jest uciążliwa to słońce odbijające się od niej (oślepia). Ale jeśli powstanie kilkanaście takichże uli to może to być fajny efekt :D
Dach nie zachodzi jak wspominałem na szczelnie do powałki i jest tam z 6cm odstępu od niej. Jedynie to zmienię siatkę na wentylację, ponieważ siatka perforowana mimo swoich zalet, nie powstrzymuje os przed wtargnięciem do środka. Osy są chudsze niż pszczoły i spokojnie potrafią się przecisnąć przez te dziurki. Zastosuję teraz siatkę przeciwko gryzoniom, co prawda jest plastikowa, ale za to gęsta i nic się przez nią nie przedostanie. Myślę że myszy raczej jej się nią nie zajmą. Poza tym jeśli ktoś robi osiatkowane dennice to mogłaby być pomocna i chyba tańsza od aluminiowej stosowanej powszechnie.
Dodatkowo są pokryte wykładziną pod panele, miało to na celu stłumienie spadającego gradu, owoców jesienią itp. Chciałem by daszek pełnił rolę izolatora w pewnym sensie od nie chcianych dźwięków. Myślę że również w jakimś stopniu będzie zatrzymywał ciepłe powietrze, bo również powinien działać jak poduszka powietrzna która będzie gromadziła ciepłe-wilgotne powietrze i je spokojnie odprowadzała bez zbędnych przeciągów. To są tylko moje założenia, a jak będzie to zima 2015/2016 zweryfikuje...
Pokryłem je na koniec jak widzicie blachą offsetową, choć kilku pszczelarzy mi to odradzało, jakoby miałaby ona się nagrzewać od słońca. Jedyną cechą, która czasem jest uciążliwa to słońce odbijające się od niej (oślepia). Ale jeśli powstanie kilkanaście takichże uli to może to być fajny efekt :D
Dach nie zachodzi jak wspominałem na szczelnie do powałki i jest tam z 6cm odstępu od niej. Jedynie to zmienię siatkę na wentylację, ponieważ siatka perforowana mimo swoich zalet, nie powstrzymuje os przed wtargnięciem do środka. Osy są chudsze niż pszczoły i spokojnie potrafią się przecisnąć przez te dziurki. Zastosuję teraz siatkę przeciwko gryzoniom, co prawda jest plastikowa, ale za to gęsta i nic się przez nią nie przedostanie. Myślę że myszy raczej jej się nią nie zajmą. Poza tym jeśli ktoś robi osiatkowane dennice to mogłaby być pomocna i chyba tańsza od aluminiowej stosowanej powszechnie.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Beekeeping,
Błędy,
Cyrkulacja,
Daszki,
Gospodarka,
Izolacja,
Korpusowe,
Najeźdźcy,
Opis,
Pasieka,
Powałki,
Powietrze,
Pszczelarstwo,
Pszczoły,
Wentylacja,
Zalety,
Zima,
Zimowla
sobota, 4 lipca 2015
Nowa matka
Jakiś czas temu dostałem matkę Cj10, którą poddałem do rodziny która nie miała matki. Pisałem o tym ostatnio na blogu. Na początku nie mając doświadczenia dałem matkę w klateczce na górne beleczki. Pszczoły nie były wrogo nastawione do matki, wchodziły na klateczkę i języczkami zlizywały feromony matki. Dzień trzymałem ją w klateczce zastanawiając się jak ją podłożyć... W końcu postanowiłem że podłożę ją pod kołpak i to była dobra decyzja. Pożyczyłem od kuzyna kołpak i włożyłem matkę z 3 pszczołami towarzyszącymi. Uznałem że to najlepsza metoda, bo nie mogłem być potem na pasiece. Po kilku dniach wróciłem do domu i pierwsze co zerknąłem do ula z matką. Co się okazało, to że było tam pełno pszczół pod nim. Pszczoły wygryzły dziurę w kołpaku i dostały się do matki. Byłem pewien że ją skasowały. Gdy wyjąłem kołpak zobaczyłem matkę, wraz ze świtą pszczół które się nią opiekowały. Matka przyjęta. Czyli mogłem wtedy zamieścić wpis jakie mam linie w pasiece.
Co do matki linii S, to najpierw musiałem sprawdzić wiarygodność tego. I okazało się że to córka matki, którą kuzyn kupił przez związek z Kocierzowy. Linia ta na razie sprawia pozytywne wrażenie, zobaczymy na wiosnę. Widzę jak dotąd że mają sporą tendencję do gromadzenia pyłku i lubią gdy jest ich dużo. Pszczoły łagodne. Teraz czekam na Erikę oraz Willy, o ile z nią zdążę...
Moja dziewczyna która przezwycięża swój strach :D
Co do matki linii S, to najpierw musiałem sprawdzić wiarygodność tego. I okazało się że to córka matki, którą kuzyn kupił przez związek z Kocierzowy. Linia ta na razie sprawia pozytywne wrażenie, zobaczymy na wiosnę. Widzę jak dotąd że mają sporą tendencję do gromadzenia pyłku i lubią gdy jest ich dużo. Pszczoły łagodne. Teraz czekam na Erikę oraz Willy, o ile z nią zdążę...
Moja dziewczyna która przezwycięża swój strach :D
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bees,
Kołpak,
Korpusowe,
Królowa,
Linie,
Matka Pszczela,
Opis,
Poddanie Matki,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły miodne,
Rozwój,
Ul,
Ul Wielkopolski,
Unasiennianie,
Węza
sobota, 30 maja 2015
Co tam u mnie
Trochę się działo u mnie w życiu jak i pszczelarskim, tak i prywatnym. Zacznę może od tego że doszły mi dwie rodzimy pszczele. Jedną zasiedliłem w ulu warszawskim zwykłym, który kupiłem od dziadka mojego kolegi i stał całą zimę pusty. A w drugim już mojej produkcji ulu wielkopolskim wrzuciłem rójkę, otrzymaną od mojego kuzyna który mnie uczy tego fachu.
No więc na chwilę obecną mam 3 rodziny pszczele które muszę zazimować. A dojdzie jeszcze jedna ponieważ czekam na matkę CJ10. Jeżeli się sprawdzi ta pszczoła możliwe że będę starał się ją propagować tutaj i w przyszłości zajmę się hodowlą tychże matek. W ulu mojej pierwszej rodziny, powiem jedno... Jest MASAKRA!!! Pszczoły wcale nie trzymają się plastrów, niemożliwe jest odebranie miodu bez rękawic (zwykle pracowałem bez). Gdy wyjmuję ramkę pszczoły wypryskują na mnie jak szalone. Przegląd temu dostałem z 15 żądeł, aż mi się ciepło robiło. Musiałem założyć 3 pary rękawiczek ogrodniczych, a i to żądła dostawały się pod skórę. Ponad to, musiałem wiązać sznurkiem nogawki bo dostawały się nawet pod spodnie. Tam też mnie nie oszczędzały i zebrałem 3 żądła przed tym zabiegiem... Jednym moim celem jest teraz wymiana matki w tym ulu na jakąś łagodną, zastanowię się na Willy'm. Poza tym wszystko gra, pszczoły pracują, matki czerwią. Nie jest źle ogółem. Tylko jest jeszcze zastrzeżenie do pszczół z wielkopolskiego, ponieważ matka która się wyroiła, nie wiadomo co to za pszczoły... Ale w życiu nie widziałem tak leniwych pszczół. Odbudowują węze jak im się zachce, miodu praktycznie nie ma. Nie wiadomo o co z nimi chodzi, ale również nie ma wyjścia i trzeba zmienić tam matkę. Lecz z nią będę musiał poczekać, ponieważ na wielkopolskim rójka została wrzucona na 4 ramki węzy. Bo nie miałem tego typu uli wcześniej. Poddałem im ciasto na zachętę i zobaczymy za jakieś 2 tyg. czy uporały się z tym i można będzie coś kombinować by matkę tam zmienić. To chyba tyle... Pasieka się rozwija, mimo moich błędów. Bym zapomniał. Jakiś czas temu kupiłem 2 matki Willy, bo myśleliśmy że nie ma matki w odkładzie który jest w warszawiaku. A tu niespodzianka! Matka jest i czewi. Więc dałem jedną matkę kuzynowi w zamian za to. Wziąłem ulik weselny i wrzuciłem kilka ramek pszczół z ula od 1 mojej rodziny. Poddałem matkę i myślałem że wszystko gra. Pszczoły klateczkę zawoskowały, więc myślałem że jest ok. A tu... Jajeczka. Szukam, szukam, szukam. Patrzę. Przerzuciłem matkę ze starej rodziny która miała iść do kasacji. Nowa Will'ego wyrzucona na pewno. Ojjj nie wyobrażacie sobie ile przekleństw poleciało w tamtej chwili. złapałem ją i wrzuciłem z powrotem skąd przyszła.Teraz w uliku są pszczoły wraz z jajeczkami, ale mateczniki w nich powstałe skasuję. Pociągnę raczej matkę od mojego kuzyna, z tej którą mu dałem i powinno się wszystko tym razem udać. Przynajmniej to nauczką że z pszczołami to jednak nie ma co się spieszyć, To by było na tyle, mam nadzieję że nie zanudziłem. Do następnego razu :)
No więc na chwilę obecną mam 3 rodziny pszczele które muszę zazimować. A dojdzie jeszcze jedna ponieważ czekam na matkę CJ10. Jeżeli się sprawdzi ta pszczoła możliwe że będę starał się ją propagować tutaj i w przyszłości zajmę się hodowlą tychże matek. W ulu mojej pierwszej rodziny, powiem jedno... Jest MASAKRA!!! Pszczoły wcale nie trzymają się plastrów, niemożliwe jest odebranie miodu bez rękawic (zwykle pracowałem bez). Gdy wyjmuję ramkę pszczoły wypryskują na mnie jak szalone. Przegląd temu dostałem z 15 żądeł, aż mi się ciepło robiło. Musiałem założyć 3 pary rękawiczek ogrodniczych, a i to żądła dostawały się pod skórę. Ponad to, musiałem wiązać sznurkiem nogawki bo dostawały się nawet pod spodnie. Tam też mnie nie oszczędzały i zebrałem 3 żądła przed tym zabiegiem... Jednym moim celem jest teraz wymiana matki w tym ulu na jakąś łagodną, zastanowię się na Willy'm. Poza tym wszystko gra, pszczoły pracują, matki czerwią. Nie jest źle ogółem. Tylko jest jeszcze zastrzeżenie do pszczół z wielkopolskiego, ponieważ matka która się wyroiła, nie wiadomo co to za pszczoły... Ale w życiu nie widziałem tak leniwych pszczół. Odbudowują węze jak im się zachce, miodu praktycznie nie ma. Nie wiadomo o co z nimi chodzi, ale również nie ma wyjścia i trzeba zmienić tam matkę. Lecz z nią będę musiał poczekać, ponieważ na wielkopolskim rójka została wrzucona na 4 ramki węzy. Bo nie miałem tego typu uli wcześniej. Poddałem im ciasto na zachętę i zobaczymy za jakieś 2 tyg. czy uporały się z tym i można będzie coś kombinować by matkę tam zmienić. To chyba tyle... Pasieka się rozwija, mimo moich błędów. Bym zapomniał. Jakiś czas temu kupiłem 2 matki Willy, bo myśleliśmy że nie ma matki w odkładzie który jest w warszawiaku. A tu niespodzianka! Matka jest i czewi. Więc dałem jedną matkę kuzynowi w zamian za to. Wziąłem ulik weselny i wrzuciłem kilka ramek pszczół z ula od 1 mojej rodziny. Poddałem matkę i myślałem że wszystko gra. Pszczoły klateczkę zawoskowały, więc myślałem że jest ok. A tu... Jajeczka. Szukam, szukam, szukam. Patrzę. Przerzuciłem matkę ze starej rodziny która miała iść do kasacji. Nowa Will'ego wyrzucona na pewno. Ojjj nie wyobrażacie sobie ile przekleństw poleciało w tamtej chwili. złapałem ją i wrzuciłem z powrotem skąd przyszła.Teraz w uliku są pszczoły wraz z jajeczkami, ale mateczniki w nich powstałe skasuję. Pociągnę raczej matkę od mojego kuzyna, z tej którą mu dałem i powinno się wszystko tym razem udać. Przynajmniej to nauczką że z pszczołami to jednak nie ma co się spieszyć, To by było na tyle, mam nadzieję że nie zanudziłem. Do następnego razu :)
Etykiety:
Agresja,
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Blog,
Budowa,
Gniazda,
Gospodarka,
Honey,
Korpusowe,
Królowa,
Matka Pszczela,
Miodek,
Miód,
Pasieka,
Podsumowanie,
Przegląd
czwartek, 14 maja 2015
Pszczół przybywa, a pszczelarzowi żądeł
Kilka dni temu przywiozłem następny odkład od mojego kuzyna, i zasiedliłem wolny warszawiak który czekał od zeszłego roku na lokatorki. Odkład jest bezmateczny, ponieważ jakiś czas temu zamówiłem od Pana Tomka Miodka matkę nieunasiennioną - krainkę Celle. Nie wiem jaka to pszczoła, bo nigdy nie miałem styczności z taką rasą. Ale sądząc po opiniach pszczelarzy, jak i samego Tomka są to pszczoły plenne i dosyć miodne. Czysta Cellka to nie będzie, ale może w połączeniu z tutejszymi pszczołami wyjdzie mi całkiem ciekawa rodzina. Co do pszczół od mojego kuzyna to tym razem z tymi pszczołami pracuje się o niebo lepiej niż z odkładem z zeszłego roku. Pszczoły są łagodniejsze, nie rozlatane jak moje. Rzadko żądlą. Choć moje zdążyły mi wbić 3 żądła w paluchy, przy przeglądzie. Skasowałem mateczniki w niej, oraz osłabiłem przez zabranie ramki z czerwiem do rodzinki która przyjechała nie dawno. Mam nadzieje że Pan Tomek się pospieszy, bo nie chciałbym mieć trutówki w ulu. Odkład siedzi na jakiś 4 ramkach. 2 to ramki z zapasem z tej zimy, jedna ramka pełna czerwia z odrobiną miodu, oraz ostatnia ramka z węzą. Po moich oględzinach, mimo że rodzinka słaba dziarsko grzeje czerw i nie pozwala na spadki temperatury w gnieździe. Chciałbym mieć już tą mateczkę, bo nie wiem ile mogę zwlekać. Rodzina z tamtego roku jest teraz na pełnym ulu - 17 ramkach warszawskich zwykłych + nadstawka którą odciągają. Niepokoi mnie to troszkę, bo rzepak w pełni kwitnięcia a miód zamiast w nadstawce to w gnieździe. ramki od szyby zawalone w miodzie. Przynajmniej coś jest. Na pożytek letni raczej nie będę liczył, bo chcę z nich zrobić zsypańca do moich wielkopolskich. Co będzie, to będzie...
Etykiety:
Agresja,
Amator,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Gniazda,
Gospodarka,
Korpusowe,
Linie,
Matka Pszczela,
Miodek,
Miód,
Nowa Rodzina,
Odkład,
Pasieka,
Początki,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Rzepak
sobota, 20 grudnia 2014
Werner Gekeler - Poradnik Hodowcy Pszczoły
Jakiś czas temu kupiłem książkę Werner'a Gekeler'a Poradnik Hodowcy Pszczoły. Jakoś nie miałem czasu wrzucić recenzji tej książki. Niecały miesiąc temu przeczytałem ją całą i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć że opłacało się dać za nią te 30 coś złotych za tyle zawartej wiedzy w jednej książce. Tą książkę polecałbym każdemu pszczelarzowi bez względu na doświadczenie. Każdy powinien znaleźć coś ciekawego dla siebie. Co prawda autor skupia się głównie na gospodarce na ulach korpusowych. Bardzo miłym zaskoczeniem dla mnie była tabela zawierająca nazwy roślin oraz stopień pyłku i nektaru z danego pożytku. Obrazki w tej książce są bardzo ciekawie i nie natrętnie rozmieszczone, w środku jest kilka stron zapełnionych obrazkami przedstawiającymi choroby, rozwój czerwia, mateczników itp. Książka liczy sobie 176 str. Jest dosyć zróżnicowana, co prawda jak w każdej książce pszczelarskiej niektóre ceny produktów jak np. węza. Są dosyć zaniżone, ale każdy przecież może sprawdzić w sklepach pszczelarskich oraz internecie ceny danych produktów potrzebnych do hodowli pszczół. Jak dla mnie rewelacyjna książka, zawierająca sporo wiedzy i doświadczenia. Szczerze polecam przeczytać ją każdemu pszczelarzowi i nie tylko.
Etykiety:
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Gospodarka,
Korpusowe,
Książka,
Pasieka,
Początki,
Poradnik Hodowcy,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Pszczoły miodne,
Recenzja,
Ul,
Werner Gekeler
Subskrybuj:
Posty (Atom)















