Matka która ma zmienić nastawienie pszczół do mnie to jest to linia S. Jak na razie mam pozytywne wrażenia związane z pracą z nimi. Niestety rój w którym miała być Erika nie mógłby być moim zdaniem wyprowadzony do wiosny i musiałem je połączyć. Zamówiłem od Pana Jacka Jaronia 2 matki i oby dwie zostały wyrzucone. Wyciągnąłem jeszcze zapasową matkę od kuzyna linii Willy, lecz ona mi pofrunęła w siną dal. Po tych wszystkich zdarzeniach stwierdziłem że lepiej mieć jeden w zamian silny rój. A nie dwa słabiaki które nie wiadomo czy przetrzymają w pojedyńczej desce do wiosny. Linię Willy i tak mam tylko u kuzyna, bo nie było gdzie wcisnąć odkładu, lecz podłożyliśmy ramkę z jajeczkami od jego matki. Na wiosnę (podejrzewam gdzieś w kwietniu) wezmę od niego mój odkład i wrzucę go do swojego wielkopolskiego na pojedyńczej. Stad mam takie podejście że nigdy nie zimowałem na jednej desce pszczół i to w jednym korpusie. Może od przyszłego roku, jak pszczoły mi powiedzą że jest wiosna i pora wyjść odetchnę pełną piersią i nabiorę odwagi na tego typu ule. Szczerze mówiąc bardzo podoba mi się gospodarka na nich, mimo że nie mam osiatkowanej dennicy.
Blog o pasji, hobby, pracy związanej z pszczołami. W tym miejscu znajdziesz zbiór informacji, porad na temat pszczelarstwa. Jak również moje spostrzeżenia, i wrażenia powiązane z pracą w pasiece.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unasiennianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unasiennianie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Stan mojej pasieki
Witam, dość długi czas nie zamieszczałem postu na temat mojej pasieki więc najwyższa pora. Na chwilę obecną posiadam 4 rodziny, miałbym 5 lecz poprzez moje błędy związane z wymianą matek musiałem połączyć jedną rodzinę która nie chciała mi przyjąć matek. Z mojej pierwszej rodziny, w której były agresywne pszczoły zmieniłem matkę i podjęła czerwienie.
Matka która ma zmienić nastawienie pszczół do mnie to jest to linia S. Jak na razie mam pozytywne wrażenia związane z pracą z nimi. Niestety rój w którym miała być Erika nie mógłby być moim zdaniem wyprowadzony do wiosny i musiałem je połączyć. Zamówiłem od Pana Jacka Jaronia 2 matki i oby dwie zostały wyrzucone. Wyciągnąłem jeszcze zapasową matkę od kuzyna linii Willy, lecz ona mi pofrunęła w siną dal. Po tych wszystkich zdarzeniach stwierdziłem że lepiej mieć jeden w zamian silny rój. A nie dwa słabiaki które nie wiadomo czy przetrzymają w pojedyńczej desce do wiosny. Linię Willy i tak mam tylko u kuzyna, bo nie było gdzie wcisnąć odkładu, lecz podłożyliśmy ramkę z jajeczkami od jego matki. Na wiosnę (podejrzewam gdzieś w kwietniu) wezmę od niego mój odkład i wrzucę go do swojego wielkopolskiego na pojedyńczej. Stad mam takie podejście że nigdy nie zimowałem na jednej desce pszczół i to w jednym korpusie. Może od przyszłego roku, jak pszczoły mi powiedzą że jest wiosna i pora wyjść odetchnę pełną piersią i nabiorę odwagi na tego typu ule. Szczerze mówiąc bardzo podoba mi się gospodarka na nich, mimo że nie mam osiatkowanej dennicy.
Matka która ma zmienić nastawienie pszczół do mnie to jest to linia S. Jak na razie mam pozytywne wrażenia związane z pracą z nimi. Niestety rój w którym miała być Erika nie mógłby być moim zdaniem wyprowadzony do wiosny i musiałem je połączyć. Zamówiłem od Pana Jacka Jaronia 2 matki i oby dwie zostały wyrzucone. Wyciągnąłem jeszcze zapasową matkę od kuzyna linii Willy, lecz ona mi pofrunęła w siną dal. Po tych wszystkich zdarzeniach stwierdziłem że lepiej mieć jeden w zamian silny rój. A nie dwa słabiaki które nie wiadomo czy przetrzymają w pojedyńczej desce do wiosny. Linię Willy i tak mam tylko u kuzyna, bo nie było gdzie wcisnąć odkładu, lecz podłożyliśmy ramkę z jajeczkami od jego matki. Na wiosnę (podejrzewam gdzieś w kwietniu) wezmę od niego mój odkład i wrzucę go do swojego wielkopolskiego na pojedyńczej. Stad mam takie podejście że nigdy nie zimowałem na jednej desce pszczół i to w jednym korpusie. Może od przyszłego roku, jak pszczoły mi powiedzą że jest wiosna i pora wyjść odetchnę pełną piersią i nabiorę odwagi na tego typu ule. Szczerze mówiąc bardzo podoba mi się gospodarka na nich, mimo że nie mam osiatkowanej dennicy.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Błędy,
Łaczenie rodzin,
Pasieka,
Plastry,
Początki,
Poddanie Matki,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Stan Pasieki,
Ul Wielkopolski,
Unasiennianie,
Wymiana,
Zimowla
sobota, 4 lipca 2015
Nowa matka
Jakiś czas temu dostałem matkę Cj10, którą poddałem do rodziny która nie miała matki. Pisałem o tym ostatnio na blogu. Na początku nie mając doświadczenia dałem matkę w klateczce na górne beleczki. Pszczoły nie były wrogo nastawione do matki, wchodziły na klateczkę i języczkami zlizywały feromony matki. Dzień trzymałem ją w klateczce zastanawiając się jak ją podłożyć... W końcu postanowiłem że podłożę ją pod kołpak i to była dobra decyzja. Pożyczyłem od kuzyna kołpak i włożyłem matkę z 3 pszczołami towarzyszącymi. Uznałem że to najlepsza metoda, bo nie mogłem być potem na pasiece. Po kilku dniach wróciłem do domu i pierwsze co zerknąłem do ula z matką. Co się okazało, to że było tam pełno pszczół pod nim. Pszczoły wygryzły dziurę w kołpaku i dostały się do matki. Byłem pewien że ją skasowały. Gdy wyjąłem kołpak zobaczyłem matkę, wraz ze świtą pszczół które się nią opiekowały. Matka przyjęta. Czyli mogłem wtedy zamieścić wpis jakie mam linie w pasiece.
Co do matki linii S, to najpierw musiałem sprawdzić wiarygodność tego. I okazało się że to córka matki, którą kuzyn kupił przez związek z Kocierzowy. Linia ta na razie sprawia pozytywne wrażenie, zobaczymy na wiosnę. Widzę jak dotąd że mają sporą tendencję do gromadzenia pyłku i lubią gdy jest ich dużo. Pszczoły łagodne. Teraz czekam na Erikę oraz Willy, o ile z nią zdążę...
Moja dziewczyna która przezwycięża swój strach :D
Co do matki linii S, to najpierw musiałem sprawdzić wiarygodność tego. I okazało się że to córka matki, którą kuzyn kupił przez związek z Kocierzowy. Linia ta na razie sprawia pozytywne wrażenie, zobaczymy na wiosnę. Widzę jak dotąd że mają sporą tendencję do gromadzenia pyłku i lubią gdy jest ich dużo. Pszczoły łagodne. Teraz czekam na Erikę oraz Willy, o ile z nią zdążę...
Moja dziewczyna która przezwycięża swój strach :D
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bees,
Kołpak,
Korpusowe,
Królowa,
Linie,
Matka Pszczela,
Opis,
Poddanie Matki,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły miodne,
Rozwój,
Ul,
Ul Wielkopolski,
Unasiennianie,
Węza
czwartek, 30 kwietnia 2015
Rola trutni w gnieździe pszczelim
Trutnie w rodzinie pszczelej są wychowywane przede wszystkim
w celu zapłodnienia matek pszczelich. A tym samym przedłużeniu gatunku. Matka
pszczela wykonując lot godowy stara się by dotarły do niej jedynie
najsilniejsze i najsprawniejsze trutnie. To pozwala zachować różnorodność
genów, oraz zapewnić silne potomstwo cechujące się odpowiednią odpornością na
wszelkie niebezpieczeństwa czyhające na rodzinę.
Poza zdolnością latania i zapładniania matek, trutnie nie
zostały wyposażone w nic charakteryzujące prawdziwą pszczołę. Nie mogą zbierać
pyłku, ani nektaru. Nie propolisują gniazda. Są zdane na łaskę robotnic które
przez okres intensywnego dopływu pożytku do ula troskliwie się nimi zajmują
nawet po ich wygryzieniu. Muszą mieć większe komórki, które da się rozpoznać na
pierwszy rzut oka oraz mają najdłuższy okres rozwojowy bo 24 dni. Trutnie
rozwijają się z jaj niezapłodnionych, dlatego mówi się w sytuacji gdy w ulu
jest sam czerw trutowy że wdała się trutówka. Czyli zwykła robotnica zdolna do
składania wyłącznie jaj niezapłodnionych, co poprzedziło stratę matki oraz brak
możliwości wychowania nowej. Co więcej, trutnie osiągają pełnię dojrzałości
płciowej po 12 dniach od wygryzienia. Często można się spotkać z opinią że
trutnie pomagają w utrzymaniu właściwiej temperatury w ulu. Nie jestem
specjalistą, ale moim zdaniem może być to prawdą. Trutnie po okresie 8 dni są w
stanie dopiero wykonywać pierwsze loty. Również lot trutnia jest wyraźnie
rozpoznawalny, charakteryzuje się wysokim buczeniem. Podobnym do lotu trzmiela.
W
okresie późnego lata, trutnie które nie zdołały zapłodnić żadnej królowej są
wyrzucane z ula gdzie potem giną z głodu oraz zimna. Często zdarza się że
trutnie są wręcz zabijane przez robotnice, które je żądlą na śmierć. Same
trutnie nie posiadają w odwłoku żądła, więc pszczelarz nie musi się obawiać
ataku z ich strony. Moim zdaniem pewna ilość trutni w okresie letnim jest
potrzebna, ponieważ zapewniają potrzebę na męski feromon do prawidłowego
funkcjonowania rodziny pszczelej. Masa dorosłego trutnia waha się między 120-290 mg. Dojrzałość płciowa trutni utrzymuje
się dosyć długo bo aż 40-50 dni. Również podczas kopulacji trutnie nie są
oszczędzane, ponieważ gdy truteń dotrze do matki pozostawia w niej swój
zbiorniczek który "pompuje" w nią całe nasienie. Jedna matka
potrzebuje do całkowitego zapłodnienia ok. 8-15 trutni. Kopulacja odbywa się
przez zwabienie trutnie feromonem matki w odpowiednie miejsce, gdzie na
wysokości ok. 20 metrów dochodzi do wymiany płynów. W normalnej rodzinie
pszczelej może znajdować się 500 do nawet 5 tyś trutni. Ich liczba jest
określana przez pszczoły, ponieważ utrzymanie płci męskiej w ulu jest dosyć
kosztowne.
Ramki pracy stosowane przez pszczelarzy mają głównie na celu
eliminacje części warrozy, gdyż roztocze wybiera chętniej komórki trutowe jak
komórki pszczele. Gdy czerw zostaje zasklepiony na komórkach, wycina się go i
wkłada z powrotem ramkę pracy na której był. Jest to również metoda stosowana przy zapobieganiu rójce.
Ramka pracy jest zakładana jako przed ostatnia ramka. Jeśli rodzina jest silna
to po okresie 4-5 dni taka ramka powinna być zabudowana w całości. Los trutni
nie jest wesoły, ale na pewno zapewniają ciągłość gatunku, jeśli mamy
wartościowe matki i zależy nam na dobrym unasiennieniu młodych matek.
Powinniśmy pozostawić część trutni gdyż są one idealną kopią pod względem
genetycznym królowej ula macierzystego.
Etykiety:
Amator,
Beekeeping,
Bees,
Czerw,
Gatunki,
Genetyka,
Gniazda,
Jajeczka,
Kolonia,
Komórki,
Miód,
Odporność,
Płyny,
Rola,
Trutnie,
Unasiennianie,
Warroza,
Wymiana,
Zapłodnienie,
Życie
Subskrybuj:
Posty (Atom)




