No cóż ten rok był troszkę nietypowy pod względem pogody, jak i również nierównomiernej pracy w mojej pasiece co również mi się odbiło niestety... Na osiem rodzin które miałem w sezonie zostało 4. Końcówką roku nie miałem za bardzo czasu na zajęciem się pasieką na tak jak by na to zasługiwała, i skończyło się to wypracowaniem pszczół i dużym ich ubytkiem. Zima mnie zweryfikuje jak poprowadziłem pasiekę od lipca i takie też będę miał pszczoły na wiosnę przyszłego roku, który już idzie dużymi krokami.
I to jest przestroga z mojej strony dla osób chcących zająć się pszczołami tylko dla zysku... Pasieka taki organizm którym trzeba się zajmować, już nie tyle w sezonie, co pod jego koniec by zazimować silne pszczoły i je wyleczyć z warrozy w odpowiednim czasie. Osoba która wyjeżdża często w delegacje, i nie mająca kogoś, kto przypilnuje pasieki za niego, niestety będzie ponosił takie, a nie inne straty. Chorób pszczelich jest coraz więcej, i już nie wiadomo co powoduje takie straty w rodzinach pszczelich. No cóż, trzeba pozbierać się z kolan i odbudować to co się straciło, nawet jeśli miałbym stracić na tym zysk z miodu. Wiele osób się mnie pyta: jak tam miodobranie, ile zarobiłeś, ile wziąłeś miodu itd... Dla mnie miodobranie to najgorsza praca w pasiece jaką muszę wykonać, pełno bałaganu, pszczoły są niepokojone, a Ja muszę dźwigać ciężkie ramki miodu. Dla mnie to właśnie sama hodowla, doprowadzanie rodzin do siły, ich stymulacja do rozwoju, to mnie najbardziej cieszy w pasiece. Tak samo jak i różne udogodnienia w mojej pasiece. A wracając do tematu, straty spore, ale jak się sprężę i coś mi zostało silnych rodzin to uda mi się je rozbujać na tyle, na ile mi pozwolą by wykorzystać pożytek lipowy choć. Deski mam już kupione, były nawet suszone. Niestety w związku z pewnymi problemami w warsztacie muszę odłożyć ich produkcje, na którą liczyłem tej zimy... Jakoś muszę zdzierżyć moje obecne ule i ich usterki, a w lato może być również ciężko z ich produkcją. Więc nie pozostaje mi nic innego, jak doprowadzić do porządku moją małą pracownie, poukładać sprzęt, przetopić ramki, itd. Wszystko musi iść w własnym tempie i chyba nic na to nie poradzę...
Blog o pasji, hobby, pracy związanej z pszczołami. W tym miejscu znajdziesz zbiór informacji, porad na temat pszczelarstwa. Jak również moje spostrzeżenia, i wrażenia powiązane z pracą w pasiece.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stan Pasieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stan Pasieki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Pasieka - wnioski, podsumowanie roku 2018
Etykiety:
2018,
Amator,
Diagnoza,
Doskonalenie,
Gospodarka Pasieczna,
Hodowla,
Pasieka,
Początki,
Podsumowanie,
Prowadzenie pasieki,
Rozwój wiosenny,
Rój,
Siła Rodzin Pszczelich,
Stan,
Stan Pasieki,
Straty,
Zima
sobota, 6 stycznia 2018
Zima - zaglądać?
No cóż nowy rok już nastał, a nas pszczelarzy aż korci by zobaczyć nasze pszczoły. Dla każdego pszczelarza jest to satysfakcjonujący moment gdy zobaczy silne rodziny wylatujące na oblot. Wielu z nas zagląda w czasie zimowli do uli, w celu sprawdzenia zapasów, ilości osypu, czy ułożenia kłębu.
Napiszę wam jakie Ja mam podejście do zimowli i jak Ja podchodzę w tym okresie do moich podopiecznych. Oceniam stan moich rodzin w czasie karmienia, gdy większość pszczół to właśnie pszczoły które wchodzą w skład kłębu zimowego, i ilości ramek na których moje rodziny zostały. Później w ciepłym okresie zimy (jeśli taki jest), idę do wybranych ul i delikatnie otwieram powałki, sprawdzam gdzie kłąb się uwiązał. Ciepły, mam na myśli gdzie temperatura sięga ok. +7 C. Jeśli kłąb jest uwiązany do ściany ula, ostrożnie wyjmuję nieobsiadaną ramkę z pokarmem i delikatnym, powolnym ruchem staram się przesunąć ramki wraz z kłębem, tak by zrobić miejsce na dodatkową ramkę. Na takie zabiegi nie ma możliwości gdy panują surowe mrozy czy temperatura oscyluje poniżej + 5 C. Ogólnie staram się nie niepokoić moich pszczół jakimiś zbędnymi zabiegami, tylko gdy widzę już że rodzina idzie na ok. 5-6 ramkach do zimy wtedy wolę ją mieć na oku, niż je później zmiatać z dennicy. Wiem że stara szkoła pszczelarska mówi że nie wolno nawet chodzić koło uli, ale lepiej raz się przejść i skontrolować gdy sytuacja tego wymaga niż stracić rodzinę. Bo jak dla mnie to nawet najsłabsza rodzina jest tego warta. Co do pszczelarzy którzy niepokoją pszczoły tylko po to by sprawdzić stan pokarmu w zimie... To zakarmiajcie swoje pszczoły nie skąpiąc na syropie, to nie będziecie musieli zagryzać paznokci, czy pszczoły nie osypały się z głodu, a wy będziecie spali spokojniej.
Napiszę wam jakie Ja mam podejście do zimowli i jak Ja podchodzę w tym okresie do moich podopiecznych. Oceniam stan moich rodzin w czasie karmienia, gdy większość pszczół to właśnie pszczoły które wchodzą w skład kłębu zimowego, i ilości ramek na których moje rodziny zostały. Później w ciepłym okresie zimy (jeśli taki jest), idę do wybranych ul i delikatnie otwieram powałki, sprawdzam gdzie kłąb się uwiązał. Ciepły, mam na myśli gdzie temperatura sięga ok. +7 C. Jeśli kłąb jest uwiązany do ściany ula, ostrożnie wyjmuję nieobsiadaną ramkę z pokarmem i delikatnym, powolnym ruchem staram się przesunąć ramki wraz z kłębem, tak by zrobić miejsce na dodatkową ramkę. Na takie zabiegi nie ma możliwości gdy panują surowe mrozy czy temperatura oscyluje poniżej + 5 C. Ogólnie staram się nie niepokoić moich pszczół jakimiś zbędnymi zabiegami, tylko gdy widzę już że rodzina idzie na ok. 5-6 ramkach do zimy wtedy wolę ją mieć na oku, niż je później zmiatać z dennicy. Wiem że stara szkoła pszczelarska mówi że nie wolno nawet chodzić koło uli, ale lepiej raz się przejść i skontrolować gdy sytuacja tego wymaga niż stracić rodzinę. Bo jak dla mnie to nawet najsłabsza rodzina jest tego warta. Co do pszczelarzy którzy niepokoją pszczoły tylko po to by sprawdzić stan pokarmu w zimie... To zakarmiajcie swoje pszczoły nie skąpiąc na syropie, to nie będziecie musieli zagryzać paznokci, czy pszczoły nie osypały się z głodu, a wy będziecie spali spokojniej.
Etykiety:
2018,
Amator,
Beekeeping,
Gospodarka Pasieczna,
Kłąb Pszczeli,
Kontrola,
Pasieka,
Przegląd,
Słabe rodziny,
Snow,
Stan Pasieki,
Śnieg,
Temperatura,
Terminy,
Winter,
Zakarmianie,
Zapasy,
Zimno,
Zimowla
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Aplikacja na smartfona dla pszczelarza
Nie dawno natknąłem się na fajną aplikacje na smartfona w typie dziennika pszczelarskiego. Dawniej zamiast prowadzenia elektronicznego dziennika, prowadziłem zapiski na kartce papieru który dawałem pod daszek ula, później prowadziłem je w exelu co też nie sprawiało mi zbytniej przyjemności, bo nie raz zapominałem o wpisaniu notatek na komputer.
Teraz z racji tego że telefon mam zawsze praktycznie przy sobie, bardzo możliwe że takie rozwiązanie problemu z notatkami pasiecznymi pomoże mi w organizacji pasieki. Są tutaj takie zakładki jak:
Co ciekawe, możemy również sprawdzać prognozy pogody w naszej miejscowości dzięki czemu można sobie spokojnie zaplanować przeglądy, wędrówkę czy inne zabiegi w pasiece. Aplikacja korzysta z GPS w naszym telefonie dzięki czemu sprawdzi pogodę tylko dla naszej pasieki. Może również monitorować zaopatrzenie naszej pasieki, dzięki czemu wiemy czy coś nam nie zginęło...
Jeśli jesteście zainteresowani prowadzeniem w ten sposób notatek pasiecznych, poniżej zamieszczam wam link do tej aplikacji. Myślę że przynajmniej warto ją wypróbować, i mieć notatki ze wszystkich uli dosłownie w kieszeni.
Link:
niedziela, 3 grudnia 2017
Minął sezon 2017
Tak jak w tytule, minął już sezon 2017 i oczekujemy wiosny sezonu 2018. Moja pasieka po dość intensywnym sezonie w końcu stoi na miejscu swojego przeznaczenia, i w końcu mogę się skupić nad jej rozwojem. Jak co roku plany powstawały i się zmieniały. Obecnie jestem już zaopatrzony w pełny komplet ramek hoffmanowskich gniazdowych, co było dla mnie priorytetem. Powstał problem z brakiem powałek do uli, gdyż niektóre się rozszczelniały i w czasie podkarmiania nie mogłem sobie poradzić z rabunkami... Więc dorobiłem 2 powałki i myślę że będzie ok.
Tak jak widzicie, pasiekę pokrył już śnieg i na pewno prędko pszczół nie zobaczę. No chyba że będzie jakieś ekstremalne ocieplenie w czasie zimy. Rojnica również została przerobiona i zastąpiłem płytę pilśniową, płytą OSB która jest grubsza i na pewno będzie bardziej wytrzymalsza na eksploatację. Topiarka wciąż nie skończona, ale robiłem jej test, tzn. Zbiłem na szybko z listewek ramkę i zamiast szyby dałem zwykłą przezroczystą folię stretch. Co zdało egzamin i topiarka topiła aż miło. Stwierdziłem że zrezygnuję z ramek, i po prostu złapię płytę plexi na śrubkach do zawiasów i tyle. Poidła nie będę instalował tutaj bo w tym miejscu bardzo blisko pasieki jest staw, mały strumyk oraz mała sadzawka u nas na placu. Więc pszczoły wody mają po dostatkiem, byleby pożytek był dobry. Jest to dla mnie nowy teren na który przeprowadziłem się z przyczyn osobistych, i nie mam pojęcia jak tu będzie mi się prowadziło pasiekę. Z tego co widziałem jest tutaj nieopodal las, w którym rośnie pełno leszczyny, co może zapewnić świetne warunki do rozwoju wczesnowiosennego, oraz dużo tutaj wierzby. O rozwój jestem spokojny, ale jak będzie gdy nie będzie rzepaku sianego w okolicy, a łąki są tutaj koszone regularnie. Co zakwitnie, zaraz zostaje skoszone... Nie widziałem też w okolicy większego sadu, lub coś w tym stylu. Ten sezon pokaże czy jest tutaj warto stacjonować pasiekę. Ilość pszczół, oraz taka ich bliskość troszkę przeraziła moich współdomowników, lecz po czasie się przyzwyczaili i każdy mówi że ule ładnie wyglądają na tej skarpie. Co do warsztatu, to muszę wszystko zaczynać od nowa i muszę jednak kupić inną piłę niż to co kupiłem ponieważ ta, nie odpowiada moim wymaganiom. Nie będę robił nic na siłę i dopóki nie skompletuję maszyn mi niezbędnych to nie będę próbował nawet dorabiać jakiekolwiek nowe ule.
W międzyczasie korzystając z czasu wolnego od pszczół zrobiłem karmniki dla ptaków, jeden dla siebie, drugi mniejszy dla babci mojej dziewczyny o który mnie prosiła. Karmnik mam nadzieję odciągnie uwagę sikorek od ul, i dadzą sobie spokój by podlatywać pod moje ule. Poza tym pasieka zabezpieczona jest przed gryzoniami naszymi 5 kotami, i kotami sąsiadów. Więc jak widzicie wszystkie działa wytoczone :D Co jakiś czas sobie wymyślam nowe projekty i tak zrobiłem również dwie budki dla nietoperzy które mam nadzieję pozbędą się choć części komarów grasujących w okolicy.
Jeszcze zostało mi je omalować i zawiesić. Ale zawieszę je raczej na wiosnę, lecz się to jeszcze zobaczy. Co do podkarmiania to karmiłem tylko i wyłącznie cukrem. Zobaczymy jak ta zimowla pójdzie, mam nadzieję że wszystkie przezimują, ale na tym etapie nie mogę już im pomóc wszystko zostaje w rękach natury. Powoli, powoli będę budował to "imperium pszczelarskie", ale mając chęci i zapał można sporo zdziałać. Miałem kupować podkarmiaczki ramkowe do uli, lecz z powodów logistycznych syropu, zrezygnowałem bo spowodowałbym masakryczne rabunki. Zastąpię je słoikami 3L, które idealnie wręcz pasują pod moje daszki gdy się jeszcze założy puste nadstawki. Niestety jest tego rozwiązania minus, będą zajmować sporo miejsca którego nie mam tak dużo jak wcześniej... Przede mną sporo wyzwań lecz myślę że podołam, i pasieka się rozrośnie do moich upragnionych 30 pni. Co po tym? Nie wiem, zobaczę może moje marzenie się spełni i będę prawdziwym pszczelarzem zawodowym.
Etykiety:
2017,
Amator,
Bee,
Błędy,
Doskonalenie,
Kompletacja,
Miód,
Nieznane,
Ocena,
Pasieka,
Pożytki,
Pszczelarstwo,
Pszczoły,
Rozwój,
Rozwój wiosenny,
Stan Pasieki,
Syrop Cukrowy,
Ul Wielkopolski,
Warsztat,
Zimowanie
środa, 5 lipca 2017
Pasieka Lato 2017
Już dość długi czas nic nie pisałem o mojej pasiece, więc chyba pora i czas najwyższy podzielić się z wami wieściami.
Jeśli mam być szczery to na ten sezon, mogę powiedzieć że wykonałem większość zadań które sobie wyznaczyłem. Najważniejszą sprawą, było odbudowanie mojej pasieki do stanu jaki miała rok temu. I to mi się udało, nawet bym powiedział z małą nawiązką, bo mam obecnie całe 7 pni. W moich szeregach znów stanęła Alpejka, która mnie oczarowała rok temu. Miałem wtedy jedną rodzynkę, i niestety spadła, wraz z jedną Eriką. Teraz kupiłem 3 Alpejki, ze sprawdzonej hodowli i wszystkie trzy matki, odkłady przyjęły. Obecnie trzymam je na 6 ramkach. Jak dociągną mi na zimę do 7, to będę bardzo zadowolony. W tym roku chcę zakarmić pszczoły tradycyjnie, czyli zwykły syrop cukrowy, z dodatkiem kwasku cytrynowego. Będę miał porównanie czy spadek 2 rodzin było dziełem przypadku, moich błędów, czy też wina nieodpowiedniego pokarmu. Jeśli już jestem przy zimowli, to moje pszczoły wyszły z niej strasznie poranione, i z wiosny wziąłem tylko właściwie z jednej rodziny miód. Ta jedna rodzina była najsilniejsza z moich czterech rodzin które się ostały w mojej pasiece. I co ciekawe to były pszczoły prowadzone w ulu warszawskim.
Drugim założeniem było przesiedlenie rodzin ze starych i już wysłużonych warszawiaków. A w szczególności jednego, i to się udało w 50%. Przesiedliłem nie dawno rodzinę z mojego pierwszego ula warszawskiego, otrzymanego od kuzyna do remontu. Razem wrzuciliśmy pszczoły do nowego wielkopolskiego. Tylko przy jednym ALE. W tym ulu skasowałem matkę która była do wymiany, ponieważ z całej wiosny wybrałem z nich AŻ, 4 ramki gniazdowe. Mimo tego że pszczół było oporowo. Więc bez skrupułów utrzasnąłem matce łebek, i usiłowałem poddać matkę. Na pierwszy ogień poszła Niemka. Niestety przeoczyłem jedną ramkę z matecznikami, i wiecie co się stało później... Po kilku dniach kupiłem matkę Sklenar. Co ciekawe mój kuzyn mówił że stare pszczoły nie przyjmą młodej matki jeszcze nie unasiennionej. Lecz jak to Ja, wrzuciłem matkę do ula i poczekałem kilka dni. Po kilku dniach zajrzałem do tego ula. Matki nie ma. Wtedy już się załamałem. Myślę trzeba kupić unasiennioną. Ale się jakoś powstrzymałem. Po jakimś czasie wpadłem na świetny pomysł, by przerzucić pszczoły na korpusy gdy nie ma czerwiu, a sezon w pełni i jest jako, taki pożytek. Poprosiłem kuzyna o pomoc przy przeniesieniu ula oraz pszczół. I gdy wyjmowałem ramki z ula, podając mojemu kuzynowi moim oczom ukazała się matka z żółtym opalitkiem. Oby dwaj nie mogliśmy uwierzyć że pszczoły przyjęły młodą matkę jeszcze nieunasiennioną. Gdy obejrzeliśmy ramkę okazało się że są jajeczka. Więc bardzo możliwe że gdy przeglądałem ul, po uwolnieniu matki ona poleciała na lot godowy. Miałem podwójny sukces, i przesiedliłem pszczoły na inną ramkę do nowego ula, i mam młodą matkę która mi się unasienniła. Ramki które miałem z miodem wystawiłem przed ule i są już wyczyszczone. A ramki z zapasem zimowym co mi został wkładam odkładom i tej rodzinie na powałkę. Niestety musiałem je wrzucić na czystą praktycznie węzę bo nie mam suszu na wielkopolskie. Jedynie pomogłem im tym, że z jednego ula dorzuciłem połowicznie odrobioną nadstawkę.
Ten ul niestety pójdzie na zasłużony odpoczynek w piecu. Gdy przenosiliśmy ul, ujrzeliśmy dodatkową niespodziankę. Wiedziałem że z ula już się wysypuje sieczka, ale na dodatek zagnieździły się tam mrówki. Więc dobrze zrobiłem że się go pozbyłem. Został mi jeszcze jeden z którego wczoraj usunąłem matkę. Tam wrzucę matkę Niemkę, która mi się unasienniła w moim uliku weselnym. Zobaczymy czy ją przyjmą... Ten ul chyba przerzucę na jesień, na korpus z suszem który mi zostanie po Erikach, i zakarmię je gęstym syropem. Jeśli wszystko się powiedzie, ujednolicę rodzaj ramki w mojej pasiece, co mi zmniejszy koszty, i nakład pracy związanej z pszczołami...
Jeśli mam być szczery to na ten sezon, mogę powiedzieć że wykonałem większość zadań które sobie wyznaczyłem. Najważniejszą sprawą, było odbudowanie mojej pasieki do stanu jaki miała rok temu. I to mi się udało, nawet bym powiedział z małą nawiązką, bo mam obecnie całe 7 pni. W moich szeregach znów stanęła Alpejka, która mnie oczarowała rok temu. Miałem wtedy jedną rodzynkę, i niestety spadła, wraz z jedną Eriką. Teraz kupiłem 3 Alpejki, ze sprawdzonej hodowli i wszystkie trzy matki, odkłady przyjęły. Obecnie trzymam je na 6 ramkach. Jak dociągną mi na zimę do 7, to będę bardzo zadowolony. W tym roku chcę zakarmić pszczoły tradycyjnie, czyli zwykły syrop cukrowy, z dodatkiem kwasku cytrynowego. Będę miał porównanie czy spadek 2 rodzin było dziełem przypadku, moich błędów, czy też wina nieodpowiedniego pokarmu. Jeśli już jestem przy zimowli, to moje pszczoły wyszły z niej strasznie poranione, i z wiosny wziąłem tylko właściwie z jednej rodziny miód. Ta jedna rodzina była najsilniejsza z moich czterech rodzin które się ostały w mojej pasiece. I co ciekawe to były pszczoły prowadzone w ulu warszawskim.
Drugim założeniem było przesiedlenie rodzin ze starych i już wysłużonych warszawiaków. A w szczególności jednego, i to się udało w 50%. Przesiedliłem nie dawno rodzinę z mojego pierwszego ula warszawskiego, otrzymanego od kuzyna do remontu. Razem wrzuciliśmy pszczoły do nowego wielkopolskiego. Tylko przy jednym ALE. W tym ulu skasowałem matkę która była do wymiany, ponieważ z całej wiosny wybrałem z nich AŻ, 4 ramki gniazdowe. Mimo tego że pszczół było oporowo. Więc bez skrupułów utrzasnąłem matce łebek, i usiłowałem poddać matkę. Na pierwszy ogień poszła Niemka. Niestety przeoczyłem jedną ramkę z matecznikami, i wiecie co się stało później... Po kilku dniach kupiłem matkę Sklenar. Co ciekawe mój kuzyn mówił że stare pszczoły nie przyjmą młodej matki jeszcze nie unasiennionej. Lecz jak to Ja, wrzuciłem matkę do ula i poczekałem kilka dni. Po kilku dniach zajrzałem do tego ula. Matki nie ma. Wtedy już się załamałem. Myślę trzeba kupić unasiennioną. Ale się jakoś powstrzymałem. Po jakimś czasie wpadłem na świetny pomysł, by przerzucić pszczoły na korpusy gdy nie ma czerwiu, a sezon w pełni i jest jako, taki pożytek. Poprosiłem kuzyna o pomoc przy przeniesieniu ula oraz pszczół. I gdy wyjmowałem ramki z ula, podając mojemu kuzynowi moim oczom ukazała się matka z żółtym opalitkiem. Oby dwaj nie mogliśmy uwierzyć że pszczoły przyjęły młodą matkę jeszcze nieunasiennioną. Gdy obejrzeliśmy ramkę okazało się że są jajeczka. Więc bardzo możliwe że gdy przeglądałem ul, po uwolnieniu matki ona poleciała na lot godowy. Miałem podwójny sukces, i przesiedliłem pszczoły na inną ramkę do nowego ula, i mam młodą matkę która mi się unasienniła. Ramki które miałem z miodem wystawiłem przed ule i są już wyczyszczone. A ramki z zapasem zimowym co mi został wkładam odkładom i tej rodzinie na powałkę. Niestety musiałem je wrzucić na czystą praktycznie węzę bo nie mam suszu na wielkopolskie. Jedynie pomogłem im tym, że z jednego ula dorzuciłem połowicznie odrobioną nadstawkę.
Ten ul niestety pójdzie na zasłużony odpoczynek w piecu. Gdy przenosiliśmy ul, ujrzeliśmy dodatkową niespodziankę. Wiedziałem że z ula już się wysypuje sieczka, ale na dodatek zagnieździły się tam mrówki. Więc dobrze zrobiłem że się go pozbyłem. Został mi jeszcze jeden z którego wczoraj usunąłem matkę. Tam wrzucę matkę Niemkę, która mi się unasienniła w moim uliku weselnym. Zobaczymy czy ją przyjmą... Ten ul chyba przerzucę na jesień, na korpus z suszem który mi zostanie po Erikach, i zakarmię je gęstym syropem. Jeśli wszystko się powiedzie, ujednolicę rodzaj ramki w mojej pasiece, co mi zmniejszy koszty, i nakład pracy związanej z pszczołami...
A na koniec dzieło mojej dziewczyny, która narysowała dla mnie takie coś: :)
Etykiety:
2017,
Amator,
Bee,
Beekeeper,
Bezmateczność,
Błędy,
Error,
Gospodarka,
Gospodarka Pasieczna,
Honey,
Inwent,
Linie,
Matka Pszczela,
Ocet,
Odbudowa,
Pasieka,
Pnie,
Stan Pasieki,
Typ Ramki,
Zmiany w Pasiece
wtorek, 28 lutego 2017
Podziękowanie
Jakiś czas temu mój licznik odwiedzin na blogu przekroczył próg 100 tyś. wyświetleń. Nie tylko w Polsce mam czytelników, lecz i na całym świecie. Z tej okazji chciałbym wam wszystkim podziękować za cierpliwość do ostatniej częstotliwości wrzucania moich postów. Jak również że nie zanudziłem was swoim pisaniem o swojej pasiece, pracach związanych z nią. Wiem że spora grupa odbiorców to właśnie pszczelarze. Dziękuję wam w szczególności za to że nie zlinczowaliście mnie za moje błędy. Lecz myślę że czasem i bardziej doświadczonych rada byłaby cenna. Fanpage na Facebooku również się rozrasta. Szczerze mówiąc to nie sądziłem że aż tyle osób będzie chciało czytać moje opinie, rady związane z pracą w pasiece. Wiąże się to z odpowiedzialnością za to co piszę. Chciałbym by ten blog nie tylko w przyszłości zachęcał do kupna produktów z mojej pasieki. Ale moim celem również zawsze było dzieleniem się wiedzą którą młodzi pszczelarze mogą w przystępny sposób pozyskać. Tak szczerze rozmyślałem nad napisaniem książki która by była w 100% wystarczalna pod względem podstawowej wiedzy o założeniu pasieki i jej prowadzeniu. Lecz z drugiej strony takich książek są setki. Pamiętajcie że mogę się mylić, ale chcę choć w połowie pomóc młodym pszczelarzom. Co do naszych klientów, choć nie lubię używać tego słowa. Bo są to często nasza rodzina, znajomi, przyjaciele. Lub się nimi potem stają. To wiedzcie że nie żałuję żadnego żądła które dostałem pracując przy pszczołach. Pszczoły to bardzo intrygujące owady, dzięki nim mamy co jeść. Tak szczerze to nie bawi mnie zbieranie pieniędzy za miód. Choć wiem że dzięki temu mogę rozwijać pasiekę i jest to owoc pracy mojej i moich pszczół. Ale najbardziej sprawia mi przyjemność gdy rodzina się rozwija w siłę, a Ja mogę w tym im pomóc. Może jestem postrzelony, bo nie jeden by powiedział że "co ty gadasz, przecież masz za to kasę itp''. Niby tak, ale pszczoły to piękne, interesujące i bardzo higieniczne stworzenia. Doceniajcie pracę pszczelarzy, bo większość z nich robi to z miłości do nich. Choć ze smutkiem obserwuję że sporo osób zaczyna się zajmować nimi by mieć jakiś tam dochód. Prawdziwego pszczelarza poznacie po tym jak się obchodzi ze swoimi pszczołami, jak je traktuje. Nawet jeśli jedna mu spadnie na ziemię w przedwiośnie czy wleci do domu. Weźmie na dłoń i wypuści by wróciła do ula. To jest prawdziwy pszczelarz.
Etykiety:
2017,
Amator,
Beekeeping,
Bees,
Blog,
Gospodarka Pasieczna,
Hodowcy,
Okazja,
Pasieka,
Podziękowania,
Pszczelarz,
Pszczoły,
Stan Pasieki,
Zachowanie
wtorek, 20 września 2016
Zima się zbliża wielkimi krokami
Lato już przemija, i widać to wyraźnie w można by rzec obumierającej naturze. Również widzę to u siebie po pszczołach, jak i każdy pszczelarz. Pszczół zdecydowanie ubyło w ulach, matki mało czerwią, wszelkie wolne komórki są zalewane miodem. To już najwyższy czas by układać gniazda do zimy. Ja czekam na nawłoć, a właściwie to czekam aż mi ją zasklepią w ulach tak po 50% bym mógł ją wirować. Chciałbym już zalać gniazda, i odpalić pierwszą tabletkę. Aczkolwiek niestety zejdzie mi z dobry tydzień z tym. Kupiłem moim podopiecznym inwent z Kłobucka, tak na próbę. Jestem ciekaw jak szybko pszczoły nim zaleją i zasklepią komórki, i jak będzie przebiegała zimowla na tym. W 2 moich odkładach, pszczoły tak zalały gniazda miodem, że matki nie mają praktycznie w ogóle miejsca do czerwienia. Kusi mnie by wirować z nich miód, bo tutaj mogę spokojnie go odwirować lecz na 100% jest pomieszany z cukrem, ponieważ do zakwitnięcia nawłoci podkarmiałem je stymulacyjnie na czerw. Dlatego może odwiruję z nich po 2 skrajne ramki, tak dla siebie. Jedynie które rodziny mi produkowały jakieś tam ilości miodu, były tylko to 2 warszawiaki. Dlatego miałem mało go.
Nigdy nie liczę ile wziąłem miodu z ula, dlatego nie piszę wam ile go biorę. Napiszę tylko tyle, że raz jest lepiej, raz gorzej. Na pewno beczek z miodem nie biorę :D W moich warszawiakach, w przyszłym sezonie wymieniam matki, i mam kilka linii nad którymi się zastanawiam ale jeszcze się zobaczy, z tym to zawsze zawrót głowy... Obecnie mam 6 rodzin, było 7 lecz musiałem łączyć. Przyszły rok planuję mieć 10 rodzin, choć nie wiem jak to będzie. Bo mój 1 ul, stary warszawiak sypie się od środka i nie wiem jak długo pociągnie, pszczoły zaczynają wyciągać sieczkę ze środka, więc koniec jest rychły... Może odkupię ul, od mojego wujka pszczelarza, miał tylko 4 rodziny max, ale myślę że ma jakiś ul który się nadaje do zasiedlenia. Sam stwierdził że nie ma już sił się tym zajmować (ma ponad 80 lat). Ta zima dla jego pszczół była tragiczna w skutkach i osypały mu się 2 rodziny, jedyne jakie miał. Chciałem mu dać odkład, ale nie chciał już... Zmieniam w moich ulach typy ramek, tak doszedłem do wniosku i przerzucam się na ramki hoffmanowskie. Co jest spowodowane moją decyzją? Ano to że gdy jest już pora kitowania gniazd, to pszczoły potrafią tak przykitować odstępniki, że zostają na sąsiedniej ramce, a nie na w ramce do której go przybiłem. Poza tym, nie opłaca się ich robić, bo kupiłem ramkę za 1.3 była oheblowana, z rowkiem na drucik, powierconymi otworami na drut, i każdy element idealnie pasuje. Chyba że ktoś ma odpowiedni sprzęt, i sporo chęci.
Nie dawno wróciłem z wakacji, i co przykuło moją uwagę ( a właściwie moja dziewczyna mi o tym powiedziała), że przy drodze którą chodziliśmy na plażę w Chorwacji była ustawiona pasieka. Prowadziła tam ścieżka wydreptana przez ludzi oraz jakieś 20m przed pasieką stała taka tabliczka:
Ja, jak to Ja. Nawet chwili się nie zastanawiałem i wlazłem na teren, by zrobić wam kilka fotek, i poobserwować wylotki. Gdy przyjechałem właśnie moją uwagę zwróciło pełno pszczół obsiadających kwiaty przy naszym domku, więc wiedziałem że niedaleko jest pszczelarz. Ale nie wiedziałem że się natkną na pasiekę w drodze nad morze.
Jestem ciekaw jaka będzie ta zima dla moich pszczół. Chciałbym by wszystko przezimowało, ale coś czuję że jakaś rodzina się osypie... Zrobię teraz wszystko co w mojej mocy, by pszczoły teraz jak najszybciej zakarmić, i wyleczyć z warrozy. Teraz dopiero podałem 2 moim słabym odkładom inwent, jestem ciekaw jak go będą brały...
Nigdy nie liczę ile wziąłem miodu z ula, dlatego nie piszę wam ile go biorę. Napiszę tylko tyle, że raz jest lepiej, raz gorzej. Na pewno beczek z miodem nie biorę :D W moich warszawiakach, w przyszłym sezonie wymieniam matki, i mam kilka linii nad którymi się zastanawiam ale jeszcze się zobaczy, z tym to zawsze zawrót głowy... Obecnie mam 6 rodzin, było 7 lecz musiałem łączyć. Przyszły rok planuję mieć 10 rodzin, choć nie wiem jak to będzie. Bo mój 1 ul, stary warszawiak sypie się od środka i nie wiem jak długo pociągnie, pszczoły zaczynają wyciągać sieczkę ze środka, więc koniec jest rychły... Może odkupię ul, od mojego wujka pszczelarza, miał tylko 4 rodziny max, ale myślę że ma jakiś ul który się nadaje do zasiedlenia. Sam stwierdził że nie ma już sił się tym zajmować (ma ponad 80 lat). Ta zima dla jego pszczół była tragiczna w skutkach i osypały mu się 2 rodziny, jedyne jakie miał. Chciałem mu dać odkład, ale nie chciał już... Zmieniam w moich ulach typy ramek, tak doszedłem do wniosku i przerzucam się na ramki hoffmanowskie. Co jest spowodowane moją decyzją? Ano to że gdy jest już pora kitowania gniazd, to pszczoły potrafią tak przykitować odstępniki, że zostają na sąsiedniej ramce, a nie na w ramce do której go przybiłem. Poza tym, nie opłaca się ich robić, bo kupiłem ramkę za 1.3 była oheblowana, z rowkiem na drucik, powierconymi otworami na drut, i każdy element idealnie pasuje. Chyba że ktoś ma odpowiedni sprzęt, i sporo chęci.
Nie dawno wróciłem z wakacji, i co przykuło moją uwagę ( a właściwie moja dziewczyna mi o tym powiedziała), że przy drodze którą chodziliśmy na plażę w Chorwacji była ustawiona pasieka. Prowadziła tam ścieżka wydreptana przez ludzi oraz jakieś 20m przed pasieką stała taka tabliczka:
Ja, jak to Ja. Nawet chwili się nie zastanawiałem i wlazłem na teren, by zrobić wam kilka fotek, i poobserwować wylotki. Gdy przyjechałem właśnie moją uwagę zwróciło pełno pszczół obsiadających kwiaty przy naszym domku, więc wiedziałem że niedaleko jest pszczelarz. Ale nie wiedziałem że się natkną na pasiekę w drodze nad morze.
Jestem ciekaw jaka będzie ta zima dla moich pszczół. Chciałbym by wszystko przezimowało, ale coś czuję że jakaś rodzina się osypie... Zrobię teraz wszystko co w mojej mocy, by pszczoły teraz jak najszybciej zakarmić, i wyleczyć z warrozy. Teraz dopiero podałem 2 moim słabym odkładom inwent, jestem ciekaw jak go będą brały...
Etykiety:
Czerw,
Gospodarka Pasieczna,
Hodowla,
Inwent,
Jesień,
Nawłoć Kanadyjska,
Odporność,
Osyp,
Pasieka,
Pasożyt,
Podkarmianie,
Pogoda,
Pszczelarz,
Rabunki,
Stan Pasieki,
Syrop Cukrowy,
Urlop,
Wakacje,
Zima,
Zimowla
czwartek, 7 kwietnia 2016
Przegląd moich uli
Jakiś czas temu przejrzałem moje 3 rodziny przy domu, co ciekawe to okazało się że w 2 ulach pszczoły są tak silne że trzeba im było dołożyć ramek. Co ciekawe to w moim jednościennym gdzie mam Cj10, miałem ramkę gdzie zjechała mi węza podczas upału, ponieważ gdy robiliśmy ramki z kuzynem wierciliśmy otwory tylko na 3 druty. Była dziura, teraz jest 100% zabudowana ta ramka komórkami trutowymi. Czerwiu jest tam obecnie na 7 ramkach, a mało tego mam tam już czerw trutowy co mnie bardzo zdziwiło. Nie czekając wrzuciłem im dodatkowy korpus wypełniony węzą, niestety moje jednościenne które miały być na 12 ramek, są w rzeczywistości na 11 przez nasze błędy. Jestem ciekaw co ujrzę za dwa tygodnie... Zapasu mają pełno, część odsklepiałem chcąc zrobić miejsce matce do czerwienia., plus do tego przy ostatniej pogodzie jaka była u nas nazbierały pełno pyłku jak i nektaru który kapie z ramek.
Warszawiak w którym jest odkład zeszłoroczny słabo coś mi latał, gdy robiłem przegląd miałem odpowiedź dlaczego. Czerw był tylko na 3 ramkach, gdzie w pozostałych 5 to minimum, więc odsklepiłem część zapasu i dodałem ramkę suszu by matka miała miejsce do czerwienia. Teraz warszawskie mam na 10-11 ramkach co jest swego rodzaju ewenementem, ponieważ rok temu to miałem tak ale w maju, a nie początkiem kwietnia. Moja pierwsza rodzinka którą dostałem jest tak silna że gdy wyjmowałem im ramki, to wisiały brody pod ramkami (dzika zabudowa w trakcie). Nie czekając wrzuciłem ramkę suszu, i ramkę węzy. Teraz warszawiaki będę miał na oku, a korpusowy zostawię w spokoju do połowy kwietnia. Bardzo mnie ciekawi co one tam wymyślą. Końcem marca robiłem również dymienie każdy po 1 tabletce, mój odymiacz jest świetny, lecz ma jeden błąd. Korytko jest za niskie i podmuch wiatru zdmuchuje tabletkę z niego. Będę musiał coś na to zaradzić. Moja rodzina która była u kuzyna na przetrzymaniu, w jakiś sposób się połączyła z drugą. (2 były w jednym ulu przedzielone płytą). Podejrzewamy z kuzynem że gdy wrzucił ramkę z pokarmem na górne beleczki by te nie padły z głodu na przedwiośniu musiały się wtedy połączyć. Mówi że mi da odkład w zamian, trochę marna to pociecha, bo będę miał z jednego ula mniej do odbierania miodu. Ale cóż, teraz jestem zahartowany w zimowli troszkę i myślę że uda mi się zimować odkłady w jednej desce. Dwa będę miał troszkę suszu więcej więc będzie na czym. Więc nie poddaję się i dalej dążę ze wszystkich sił by być pszczelarzem zawodowym. Ostatnio też moja dziewczyna bardziej zaczęła się interesować pszczołami, jak i przezwyciężać strach więc rokuje dobrze to wszytko, mam nadzieję że dalej tak będzie...
Etykiety:
2016,
Amator,
Amatorsko,
Beekeeping,
Czerw,
Gniazda,
Gospodarka,
Nektar,
Oblot,
Pierzga,
Przegląd,
Pyłek,
Rozluźnienie zapasów,
Rozwój wiosenny,
Siła Rodzin Pszczelich,
Stan Pasieki,
Temperatura,
Ul,
Wierzba
czwartek, 3 marca 2016
Osyp w moim ulu jednościennym
Tydzień temu w sobotę postanowiłem wyczyścić dennicę w moim ulu jednościennym, wraz z moją dziewczyną która mi chętnie pomaga przy pszczołach. Temperatura w sobotę była ok. 6 st. więc szału nie było, ale co było dla mnie ważne to, to że nie było mocnego wiatru. Dźwignąłem szybko korpus z pszczołami, a Paulina wyczyściła dennicę z osypu robiąc przy okazji kilka zdjęć.
Co ciekawe to gdy przeszukiwaliśmy osyp w poszukiwaniu matki wśród nich, moja dziewczyna znalazła larwę. Matki wśród osypu nie znaleźliśmy. To może sugerować że królowa zaczęła czerwić w styczniu/lutym gdy było ciepło, potem ścisnął mróz i larwa jakiś sposobem padła. Była tylko jedna co dziwne. Warrozy nie widziałem dopiero na zdjęciu zobaczyłem padniętą warrozę u góry ją macie.
Na oko z tego co widziałem, i widać na zdjęciu była dobra szklanka pszczół. Myślę że nie jest źle. Zobaczymy w tym miesiącu, na razie marzec przywitał mnie zimowo. Mam nadzieję że już będzie się ocieplać i będę mógł zobaczyć najpiękniejszą rzecz w pasiece, czyli oblot młodej pszczoły.
Pozdrowienia od Pauli, i jeśli ktoś z was ma szynszyle to zapraszam na jej blog: http://szynszylemoimhobby.blogspot.com/
Co ciekawe to gdy przeszukiwaliśmy osyp w poszukiwaniu matki wśród nich, moja dziewczyna znalazła larwę. Matki wśród osypu nie znaleźliśmy. To może sugerować że królowa zaczęła czerwić w styczniu/lutym gdy było ciepło, potem ścisnął mróz i larwa jakiś sposobem padła. Była tylko jedna co dziwne. Warrozy nie widziałem dopiero na zdjęciu zobaczyłem padniętą warrozę u góry ją macie.
Na oko z tego co widziałem, i widać na zdjęciu była dobra szklanka pszczół. Myślę że nie jest źle. Zobaczymy w tym miesiącu, na razie marzec przywitał mnie zimowo. Mam nadzieję że już będzie się ocieplać i będę mógł zobaczyć najpiękniejszą rzecz w pasiece, czyli oblot młodej pszczoły.
Pozdrowienia od Pauli, i jeśli ktoś z was ma szynszyle to zapraszam na jej blog: http://szynszylemoimhobby.blogspot.com/
Etykiety:
Amator,
Beekeeping,
Bees,
Czyszczenie,
Kłąb Pszczeli,
Korpusowe,
Larwa Pszczela,
Osyp,
Pogoda,
Przedwiośnie,
Stan Pasieki,
Temperatura,
Ul Jednościenny,
Ul Wielkopolski,
Warroza,
Wiosna,
Zima,
Zimowanie
sobota, 9 stycznia 2016
Podsumowanie roku 2015
No cóż, trochę mi się opóźniało z tym wpisem ale nie zapominam o moim blogu. Poprzedni rok był dla mnie udany w miarę, lecz nie obyło się bez błędów. Straciłem 4 młode matki przez moje nieumiejętne poddawanie ich. Jedna mi uciekła odlatując na moich oczach, następne zostały ścięte.
Złapałem jedną rójkę u sąsiadki, jedną otrzymałem w prezencie, oraz dostałem odkład. Sam również zrobiłem jeden odkład na warszawiaku. Niestety jedną rójkę którą otrzymałem w prezencie musiałem łączyć z rójką złapaną u sąsiadki, co było spowodowane utraty 2 matek przez moje błędy. Do rójki złapanej u sąsiadki udało mi się podłożyć krainkę linii CJ10, z czego jest bardzo zadowolony. Odkład który otrzymałem wrzuciłem do drugiego warszawiaka, matka pociągnięta z krainki S. Jestem z nich zadowolony bo są to dość pracowite i przedewszystkich spokojne pszczoły. Od nich właśnie wrzuciłem ramkę do pociągnięcia mateczników w mojej 1 rodzinie od której zaczynałem. Było spowodowane to nadmierną agresywnością mojej pierwszej rodziny. Zobaczymy w tym roku czy udało mi się osiągnąć zamierzony cel... Znów odkład który zrobiłem dałem na przezimowanie do mojego kuzyna, z tego względu że nie miałem suszu na wlkp, odkład był robiony późno, oraz bałem się o przezimowanie takiego odkładu w pojedyńczej desce. Ule zazimowałem mniej, więcej po 12 kg zapasu na ul.
Z produkcją uli też nie próżnowałem i dorobiłem sobie następne 6 uli wlkp z deski 2.5 mm. Zrobiłem małe modernizacje w moich dennicach, i nie chodzi tu o siatkę. Ule nie są do końca jeszcze skończone, ale gdy zjadę czas, to je wykończę. Miodu jakiś ogromnych ilości nie zebrałem, bo właściwie tylko jedna rodzina miała odbierany miód, a musiała również odrobić całą nadstawkę węzy. Więc mimo że miałem silne pszczoły na rzepak wziąłem zaledwie ok. 15-16 L z tego sezonu. Mam nadzieję że ten będzie lepszy. Zyskałem pierwszych klientów, i na razie mam już zamówienia na ten sezon. Żadna rodzina mi się nie roiła, jedyne co mi się zdarzyło, to pszczoły które były bez matki samoczynnie połączyły się z drugą, pozostawiając w ulu bez matki 3 ramki pszczół. Co widać na 1 obrazku. Pszczoły w ulu wlkp zazimowałem na pełnych korpusie nie dając żadnych nadstawek na spód. A warszawiaki na 8-9 ramkach. I podejrzewam że to będzie u mnie standard. Myślę że to chyba wszystko. Rok ogólnie był dobry, choć ta susza nam troszkę podcięła skrzydła. Ale wiosna była idealna. Co przyniesie rok 2016? Nie wiadomo. Ale mogę zapewnić was że nie spocznę na laurach i nadal będę dążył by moja pasieka była w pełni funkcjonalna, oraz bym mógł sobie kiedyś powiedzieć. Jestem prawdziwym pszczelarzem.
Złapałem jedną rójkę u sąsiadki, jedną otrzymałem w prezencie, oraz dostałem odkład. Sam również zrobiłem jeden odkład na warszawiaku. Niestety jedną rójkę którą otrzymałem w prezencie musiałem łączyć z rójką złapaną u sąsiadki, co było spowodowane utraty 2 matek przez moje błędy. Do rójki złapanej u sąsiadki udało mi się podłożyć krainkę linii CJ10, z czego jest bardzo zadowolony. Odkład który otrzymałem wrzuciłem do drugiego warszawiaka, matka pociągnięta z krainki S. Jestem z nich zadowolony bo są to dość pracowite i przedewszystkich spokojne pszczoły. Od nich właśnie wrzuciłem ramkę do pociągnięcia mateczników w mojej 1 rodzinie od której zaczynałem. Było spowodowane to nadmierną agresywnością mojej pierwszej rodziny. Zobaczymy w tym roku czy udało mi się osiągnąć zamierzony cel... Znów odkład który zrobiłem dałem na przezimowanie do mojego kuzyna, z tego względu że nie miałem suszu na wlkp, odkład był robiony późno, oraz bałem się o przezimowanie takiego odkładu w pojedyńczej desce. Ule zazimowałem mniej, więcej po 12 kg zapasu na ul.
Z produkcją uli też nie próżnowałem i dorobiłem sobie następne 6 uli wlkp z deski 2.5 mm. Zrobiłem małe modernizacje w moich dennicach, i nie chodzi tu o siatkę. Ule nie są do końca jeszcze skończone, ale gdy zjadę czas, to je wykończę. Miodu jakiś ogromnych ilości nie zebrałem, bo właściwie tylko jedna rodzina miała odbierany miód, a musiała również odrobić całą nadstawkę węzy. Więc mimo że miałem silne pszczoły na rzepak wziąłem zaledwie ok. 15-16 L z tego sezonu. Mam nadzieję że ten będzie lepszy. Zyskałem pierwszych klientów, i na razie mam już zamówienia na ten sezon. Żadna rodzina mi się nie roiła, jedyne co mi się zdarzyło, to pszczoły które były bez matki samoczynnie połączyły się z drugą, pozostawiając w ulu bez matki 3 ramki pszczół. Co widać na 1 obrazku. Pszczoły w ulu wlkp zazimowałem na pełnych korpusie nie dając żadnych nadstawek na spód. A warszawiaki na 8-9 ramkach. I podejrzewam że to będzie u mnie standard. Myślę że to chyba wszystko. Rok ogólnie był dobry, choć ta susza nam troszkę podcięła skrzydła. Ale wiosna była idealna. Co przyniesie rok 2016? Nie wiadomo. Ale mogę zapewnić was że nie spocznę na laurach i nadal będę dążył by moja pasieka była w pełni funkcjonalna, oraz bym mógł sobie kiedyś powiedzieć. Jestem prawdziwym pszczelarzem.
Etykiety:
2015,
Amator,
Amatorsko,
Beekeeper,
Beekeeping,
Blog,
Błędy,
Budowa,
Cel,
Gospodarka,
Korpusowe,
Łaczenie rodzin,
Matka Pszczela,
Miód,
Nowa Rodzina,
Podsumowanie,
Pogoda,
Stan Pasieki,
Temperatura,
Zimowla
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Stan mojej pasieki
Witam, dość długi czas nie zamieszczałem postu na temat mojej pasieki więc najwyższa pora. Na chwilę obecną posiadam 4 rodziny, miałbym 5 lecz poprzez moje błędy związane z wymianą matek musiałem połączyć jedną rodzinę która nie chciała mi przyjąć matek. Z mojej pierwszej rodziny, w której były agresywne pszczoły zmieniłem matkę i podjęła czerwienie.
Matka która ma zmienić nastawienie pszczół do mnie to jest to linia S. Jak na razie mam pozytywne wrażenia związane z pracą z nimi. Niestety rój w którym miała być Erika nie mógłby być moim zdaniem wyprowadzony do wiosny i musiałem je połączyć. Zamówiłem od Pana Jacka Jaronia 2 matki i oby dwie zostały wyrzucone. Wyciągnąłem jeszcze zapasową matkę od kuzyna linii Willy, lecz ona mi pofrunęła w siną dal. Po tych wszystkich zdarzeniach stwierdziłem że lepiej mieć jeden w zamian silny rój. A nie dwa słabiaki które nie wiadomo czy przetrzymają w pojedyńczej desce do wiosny. Linię Willy i tak mam tylko u kuzyna, bo nie było gdzie wcisnąć odkładu, lecz podłożyliśmy ramkę z jajeczkami od jego matki. Na wiosnę (podejrzewam gdzieś w kwietniu) wezmę od niego mój odkład i wrzucę go do swojego wielkopolskiego na pojedyńczej. Stad mam takie podejście że nigdy nie zimowałem na jednej desce pszczół i to w jednym korpusie. Może od przyszłego roku, jak pszczoły mi powiedzą że jest wiosna i pora wyjść odetchnę pełną piersią i nabiorę odwagi na tego typu ule. Szczerze mówiąc bardzo podoba mi się gospodarka na nich, mimo że nie mam osiatkowanej dennicy.
Matka która ma zmienić nastawienie pszczół do mnie to jest to linia S. Jak na razie mam pozytywne wrażenia związane z pracą z nimi. Niestety rój w którym miała być Erika nie mógłby być moim zdaniem wyprowadzony do wiosny i musiałem je połączyć. Zamówiłem od Pana Jacka Jaronia 2 matki i oby dwie zostały wyrzucone. Wyciągnąłem jeszcze zapasową matkę od kuzyna linii Willy, lecz ona mi pofrunęła w siną dal. Po tych wszystkich zdarzeniach stwierdziłem że lepiej mieć jeden w zamian silny rój. A nie dwa słabiaki które nie wiadomo czy przetrzymają w pojedyńczej desce do wiosny. Linię Willy i tak mam tylko u kuzyna, bo nie było gdzie wcisnąć odkładu, lecz podłożyliśmy ramkę z jajeczkami od jego matki. Na wiosnę (podejrzewam gdzieś w kwietniu) wezmę od niego mój odkład i wrzucę go do swojego wielkopolskiego na pojedyńczej. Stad mam takie podejście że nigdy nie zimowałem na jednej desce pszczół i to w jednym korpusie. Może od przyszłego roku, jak pszczoły mi powiedzą że jest wiosna i pora wyjść odetchnę pełną piersią i nabiorę odwagi na tego typu ule. Szczerze mówiąc bardzo podoba mi się gospodarka na nich, mimo że nie mam osiatkowanej dennicy.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Błędy,
Łaczenie rodzin,
Pasieka,
Plastry,
Początki,
Poddanie Matki,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Stan Pasieki,
Ul Wielkopolski,
Unasiennianie,
Wymiana,
Zimowla
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























