Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gospodarka Pasieczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gospodarka Pasieczna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2020

Kanał na YouTube

Jakiś czas temu założyłem kanał na popularnym, zwłaszcza wśród pszczelarzy serwisie Youtube do którego dodaję czasem filmiki, tak właśnie sobie pomyślałem że czemu nie połączyć tego z prowadzeniem bloga, choć oba serwisy zaniedbałem to na pewno nie zostawię ich samych sobie i co jakiś czas będę dodawał tu i ówdzie materiały które mogą się wam przydać w prowadzeniu pasieki i może zaoszczędzą pewnych błędów które Ja sam popełniałem czy popełniam. 

https://www.youtube.com/channel/UCynetLtCdmK8mwgejrjKQfA?view_as=subscriber

Bardzo nie cieszy że dodajecie tam swoje porady względem prowadzenia pasieki, dzięki którym sam również się uczę na waszych błędach. Przecież nikt nie jest nieomylny. Założyłem ten kanał głównie dla was, bo wiem że różnie każdy odbiera wiedzę pisaną, a coś co można zobaczyć na własne oczy jest bardziej interesujące. Ale i to na blogu będą się znajdowały pewne spostrzeżenia których sam zapomniałem dodać w filmikach a było istotne. Powyżej dałem wam link do kanału, tylko muszę tam popracować nad jakością nagrań i myślę że was zainteresuje jeśli ten blog cieszy się taką aprobatą za co wam dziękuję.




niedziela, 5 maja 2019

Stare vs Nowe

W końcu ule powstały, teraz mi zostało tylko ich malowanie. Co jest w moim wydaniu żmudnym i czasochłonnym zajęciem. Lecz mam kilka już ukończonych, więc postanowiłem się pochwalić wam rezultatami mojej pracy.


W nowym ulu jak da się zauważyć lądowisko zostało ustawione pod skosem, co daje możliwość pszczołom łatwiejszego wylądowania, oraz wodzie czy śniegowi sposobność łatwego odprowadzenia. Samą dennicę przebudowałem, i już nie ma głuchego dna zabitego deskami osikowymi. Jest tam siatką, oraz wstawka z płyty pcv co umożliwi sprawne liczenie osypu, regulacje termiki ula. Ramka na której jest siatka także jest ruchoma przez co mogę wyczyścić z osypu ule, bez konieczności podnoszenia korpusów. Całość jest zamykana na zakrętki wiedeńskie.


Odległość między dnem ula, a ramkami została pomniejszona z 8 cm do 2 cm. Lecz i to mnie nie ominęły nadbudowy w nowych dennicach. Poza tym zawszę co zimę daję nadstawkę do zimowli pod korpus z gniazdem, więc odległość nie grała tutaj roli. Korpus został lekko zmodyfikowany, poprzez wywiercenie dziury na jego środku, przez co będę mógł zapewnić pszczołom dodatkowe otwory które umożliwią sprawny transport ładunku do ula. Same wymiary ula zostały "w końcu" dopasowane do obecnych standardów ula wielkopolskiego, tak jak to ma się w książkach i na forach. Bo jak wiecie poprzednie ule miały z tym problem, i pszczoły sporo nadbudowywały mi nad ramkami, jak i pod.


Stare ule zostaną rozebrane i spalone, a zastąpię je nowymi. Nowe mają również dłuższe uchwyty przez co łatwiej mi manewrować korpusami.Powałki są zacinane pod kątem 45°, co zapobiegnie chłonięciu drewna wody w takich ilościach jak poprzednio i zapewni dłuższą żywotność powałki. Same listewki powałki są również szersze o jakiś 1 cm. Daszki również nie obyły się bez modyfikacji, teraz daszek opiera się na korpusie i zachodzi w całości na niego. Ponieważ wyeliminowałem frezy które raz zachodziły na korpus, a czasem nie, a zastąpiłem je zwykłymi listewkami na których opiera się daszek. Sam dach został uproszczony, nie ma już tam desek 2.2 cm, a jest OSB 1.2 cm przez co jest lżejszy i poręczniejszy. Ocieplenie dachu również wyeliminowałem uznałem to za zbędny wydatek i "bajer" który niczemu nie służy. Całość opaliłem i pomalowałem rozgrzanym pokostem lnianym, 3x lakierobejcą oraz 1x lakierem bezbarwnym. Myślę że te ule będą miały dłuższą żywotność, jak również lepiej będzie mi się na nich pracowało. Czas pokaże.

wtorek, 22 stycznia 2019

Akcja "Nasza przyszłość ma pomarańczowo-czarne barwy"

Jakiś czas temu rozpisywałem się o tym że w szkołach powinny być przeprowadzane zajęcia poświęcone temu, jak ważne są pszczoły w naturze. I moje marzenie się spełniło dzięki kilku dziewczynom z II Liceum Ogólnokształcącego im. Ziemi Kociewskiej w Starogardzie Gdańskim. Jedna z nich właśnie do mnie dzisiaj napisała bym pomógł im opublikować ich akcję na swoim blogu, i gdy zobaczyłem zdjęcia z warsztatów dzieci prowadzonych właśnie przez te dziewczyny to nie mogłem nic tutaj, nie wspomnieć o nich.


Jeśli jest jakiś pszczelarz w okolicy (bądź firma) chętny pomóc w projekcie tych dziewczyn, to piszcie do nich na ich stronie: https://www.facebook.com/pg/Nasza-przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-ma-pomara%C5%84czowo-czarne-barwy-288741858515546/posts/?ref=page_internal

E-mail: pszczela_rodzina@wp.pl
Lider zespołu: Natalia Lamek tel. 690 021 346

Akcja prowadzona jest pod patronatem: https://zwolnienizteorii.pl/



poniedziałek, 24 grudnia 2018

Pasieka - wnioski, podsumowanie roku 2018

No cóż ten rok był troszkę nietypowy pod względem pogody, jak i również nierównomiernej pracy w mojej pasiece co również mi się odbiło niestety... Na osiem rodzin które miałem w sezonie zostało 4. Końcówką roku nie miałem za bardzo czasu na zajęciem się pasieką na tak jak by na to zasługiwała, i skończyło się to wypracowaniem pszczół i dużym ich ubytkiem. Zima mnie zweryfikuje jak poprowadziłem pasiekę od lipca i takie też będę miał pszczoły na wiosnę przyszłego roku, który już idzie dużymi krokami.


I to jest przestroga z mojej strony dla osób chcących zająć się pszczołami tylko dla zysku... Pasieka taki organizm którym trzeba się zajmować, już nie tyle w sezonie, co pod jego koniec by zazimować silne pszczoły i je wyleczyć z warrozy w odpowiednim czasie. Osoba która wyjeżdża często w delegacje, i nie mająca kogoś, kto przypilnuje pasieki za niego, niestety będzie ponosił takie, a nie inne straty. Chorób pszczelich jest coraz więcej, i już nie wiadomo co powoduje takie straty w rodzinach pszczelich. No cóż, trzeba pozbierać się z kolan i odbudować to co się straciło, nawet jeśli miałbym stracić na tym zysk z miodu. Wiele osób się mnie pyta: jak tam miodobranie, ile zarobiłeś, ile wziąłeś miodu itd... Dla mnie miodobranie to najgorsza praca w pasiece jaką muszę wykonać, pełno bałaganu, pszczoły są niepokojone, a Ja muszę dźwigać ciężkie ramki miodu. Dla mnie to właśnie sama hodowla, doprowadzanie rodzin do siły, ich stymulacja do rozwoju, to mnie najbardziej cieszy w pasiece. Tak samo jak i różne udogodnienia w mojej pasiece. A wracając do tematu, straty spore, ale jak się sprężę i coś mi zostało silnych rodzin to uda mi się je rozbujać na tyle, na ile mi pozwolą by wykorzystać pożytek lipowy choć. Deski mam już kupione, były nawet suszone. Niestety w związku z pewnymi problemami w warsztacie muszę odłożyć ich produkcje, na którą liczyłem tej zimy... Jakoś muszę zdzierżyć moje obecne ule i ich usterki, a w lato może być również ciężko z ich produkcją. Więc nie pozostaje mi nic innego, jak doprowadzić do porządku moją małą pracownie, poukładać sprzęt, przetopić ramki, itd. Wszystko musi iść w własnym tempie i chyba nic na to nie poradzę...

wtorek, 24 kwietnia 2018

ziBees

Jakiś czas temu dostałem do testowania nową aplikację dla pszczelarzy która wykorzystując sztuczną inteligencję oblicza nam ilość pszczół na ramce, jak i, ilość warrozy na pszczołach. W przyszłości twórcy obiecują wykrywanie mateczników które nie raz nam pszczelarzom w środku sezonu nie jednokrotne problemów.


Obecnie aplikacja jest w formie testów, które twórcy przeprowadzają wraz z pszczelarzami z całej polski. Na razie w moim odczuciu aplikacja ma potencjał, i może stać się przydatnym narzędziem w rękach pszczelarzy na początku sezonu, jak i w jego trakcie.


Na pewno będę ją wykorzystywał jako pomoc przy moim leczeniu pszczół, poprzez właśnie analizę przez sztuczną inteligencję. Jest kilka spraw które naświetlę twórcom. Tak jak pisałem aplikacja ma spore możliwości, i myślę że w przyszłości nie tylko może pomóc w diagnozowaniu głównej choroby pszczół warrozy, ale możliwe też że grzybicy otorbielakowej. jak i zgnilców, a może nawet nosemozy.


Technologie się rozwijają, jak i pszczelarstwo. Mam nadzieję że pszczelarstwo nie będzie już kojarzone z starymi urządzeniami z XX wieku. A będzie coraz częściej kojarzone, z jako pierwszych dziedzin rolnictwa które wykorzystują algorytmy sztucznej inteligencji, czyli najnowszymi innowacjami do prowadzenia gospodarstwa pasiecznego. Poniżej zamieszczam wam link do strony twórców. Wkrótce aplikacja pojawić się ma na GooglePlay. Aplikacja ma być darmowa.

https://zibees.co/#work

środa, 7 marca 2018

Ul wielkopolski, według Rogackiego

Jakiś czas temu miałem okazję rozmawiać telefonicznie z pewnym hodowcą matek pszczelich. Zwrócił on moją uwagę na ramkę szeroko-niską dla ula wielkopolskiego. On miał na myśli ramkę 18, którą sobie bardzo chwalił. Ja właśnie będę przyszłej zimy się przymierzał do robienia właśnie nowych uli, także 12 ramkowych. Niestety nie sporządziłem żadnego rysunku, lecz każdy myślę załapię o co mi chodzi...


Otóż po dłuższej rozmowie, zacząłem się zastanawiać nad ulem z niską ramką. Lecz do końca mi ona nie pasowała ze względu na to, że mimo dużej liczby korpusów i tak będę zimował pszczoły na dwóch korpusach 18 cm. Plus do tego musiałbym zamawiać specjalnie ramki do tego typu uli, co wiąże się ze sporymi wydatkami... A przecież zależy mi bym mógł przesiedlić nowe rodziny zaraz na wiosnę, bez potrzeby odbudowywania gniazd od 0. Więc postanowiłem połączyć obie koncepcję w jeden ul, który pozwoli mi na lepsze manewrowanie plastrami, będzie bardziej plastyczny oraz nie będę musiał zamawiać znów od nowa specjalnych ramek. Ale do rzeczy...


Więc, moja koncepcja polega na tym żeby połączyć oba ule, nie rezygnując z ramki gniazdowej wielkopolskiej, na której moim zdaniem świetnie zimują pszczoły. Lecz drugi korpus wielkopolski, jest jak dla mnie za duży by powiększyć tak radykalnie gniazdo. Owszem daje się poduszki w luki, folię, beleczki i co tam jeszcze świat nie widział. Ale po co? Można sobie przecież uprościć sprawę i zamiast drugiego korpusu gniazdowego, dać po prostu nadstawkę. Nadstawka odpowiada mniej więcej połowie plastrów w korpusie gniazdowym, co sprawi mniejsze przewietrzanie gniazda, przy zapewnieniu dodatkowego miejsca dla pszczół. A potem gdy pszczół jest dość, dodać następną nadstawkę. Czyli moja koncepcja ula wielkopolskiego polega na tym by zastąpić jeden korpus gniazdowy, dwiema nadstawkami. Nie musimy zamawiać ekstra węzy pod wymiar 18, czy docinać. I nie musimy mieć specjalnych ramek. Jeśli chodzi o samą zimowlę, to zimujemy z pustą nadstawką na spodzie, i na normalnym korpusie gniazdowym wielkopolskim. To jest tylko moja teoria, i nikogo nie nakłaniam do jej stosowania. Dlatego nazwa posta jest, jaka jest.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Ocieplanie uli

Każdy pszczelarz ma swoje metody dbania o rozwój swoich rodzin pszczelich, a Ja wam podam swój sposób dbania o rodziny w mojej pasiece.


Wielu pszczelarzy gospodaruje w ulach typu warszawski. I nie neguję tego ula, bo sam się na nim uczyłem i jestem zdania że jest to najlepszy ul do nauki pszczelarstwa. Lecz gdy mówiłem kiedyś że będę w przyszłości pszczelarzył w ulach wielkopolski jednościenny, to parzyło się na mnie z powątpiewaniem w zimowlę i rozwój tych pszczół na wiosnę...

Lecz pszczoły przeżyły i mam tylko teraz te ule. Dawniej pszczoły żyły w dziuplach głównie które dawały im osłonę tylko od deszczu i śniegu. Nic poza tym. Nie nosiły do gniazd kawałków mchów, trawy itp... Dlaczego? Bo pszczoły mrozu się nie boją, kiedyś robiono badania w jakich temperaturach kłąb pszczeli jest w stanie przeżyć. Okazało się że pszczoły radzą sobie w temperaturach do -80°C. Warunkiem jest odpowiedni zapas pokarmowy. Więc jeśli chodzi o samą zimowlę, to nie jest ważny typ ula, czy ocieplany, czy nie.


W zimie powinna być zapewniona odpowiednia wentylacja, czyli:

1. Dennica osiatkowana, otwarta na full.
2. Pajączek w powałce poza kłębem otwarty na max.
3. Otwory wentylacyjne w daszku.

Zapytacie czy w ogóle nie ocieplam uli. Otóż ocieplam, mimo że mam jednościenne, i jestem zwolennikiem prostych uli, to ocieplam. Ale...


Ocieplenie wkładam dopiero w połowie lutego, workami wypełnionymi sieczką, pod spodem mam jeszcze małe maty docięte z filcu technicznego. Ale mogą być tylko worki. Niektórzy wypełniają worki styropianem, kulkami z niego. Również wełną mineralną itd. Dlaczego u mnie sieczka?
A no dlatego że jest ona plastyczna, mogę pod nią podłożyć jakiś słoik z pokarmem czy coś. Za 1 szt. worka na Allegro dałem 1 zł, plus koszt wysyłki. I za 20 kg sieczki dałem 20 zł, również kupione na Allegro. Także nie trzeba mieć sieczkarni, by zrobić takie ocieplenie.

Teraz tak, dlaczego daję to ocieplenie dopiero w połowie lutego, a nie już od jesieni?

Dlatego że nie chcę by w okresie ciepłej jesieni, krótkich okresów ciepła, jak było w tej zimie matki podjęły czerwienie... Ponieważ to generuje straty młodych robotnic, które mają mi karmić czerw który ma gwarancję się wygryźć, i nie generują takiej ilości wilgoci w ulu.


Naturalną porą właśnie czerwienia matek jest właśnie połowa lutego, nawet niektóre podania mówią już od stycznia nawet. A co do uli ocieplanych to moim zdanie jest tak z nimi jakbym miał dom ocieplony grubym 20 cm styropianem, ale nie miał drzwi frontowych w zimie, czy w takim domu będę miał ciepło? Jakby tak było, to ludzie nie palili by w piecach, oraz nie mieli drzwi często ocieplanych od wewnątrz, oraz na uszczelkach. Co prawda są pewne zalety uli ocieplanych, tym że jest mniejsze zużycie pokarmu w zimie, ale to ma swoją cenę. Bo ule ocieplane troszkę później startują na wionę, ponieważ styropian izoluje ciepłe promienie wiosenne od ula, przez co wolniej się nagrzewa wiosną. Więc głównym zastosowaniem ocieplenia jest to, że jest ono potrzebne, by ułatwić pszczołom utrzymanie odpowiedniej temperatury przy wychowie czerwia.

piątek, 23 lutego 2018

Zima 2018

Zima już praktycznie się kończy i dobrze. Lecz chyba każdy przyzna że w tym roku była ona nietypowa... W styczniu miałem u siebie piękny oblot, z czego jestem zadowolony, bo takie obloty w środku zimy sprzyjają oczyszczeniu się pszczół, jak i zmniejsza ryzyko chorób. Poniżej macie zdjęcia jakie wykonałem na początku lutego swoich rodzin:




Jak widzicie kłęby były dość wysoko, ale miały jeszcze zapas pokarmu, który pozwolił im wytrwać do dzisiaj. Lecz już od pewnego czasu dochodzą nas wieści o nadchodzącym ostatnim ataku zimy w tym roku. Spadki temperatur mają być notowane w granicach -20°C. Gdy zerknąłem do moich pszczół wczoraj, okazało się że kłęby przesunęły się w stronę środka ula, tam gdzie było troszkę zapasu, ale dla świętego spokoju wolałem dać im po dosłownie 2 łyżki stołowe ciasta w folii. Nie będę was tutaj okłamywał że nie dałem ciasta, choć nie dawno pisałem że jakby pszczelarz uczciwie zakarmił pszczoły to nie musiałby dawać ciasta na zimę... Lecz przy tak niesprzyjających warunkach, i zmiennej pogodzie jest to uzasadnione. Zwłaszcza że w każdym moim ulu teraz matki podjęły czerwienie, i nie mogę dopuścić by pszczoły spadły na przedwiośniu. Choć ostatnio latały po wodę przy 5°C. Rozpocząłem też w międzyczasie nowy projekt, który jest wzorowany na Panu Janiku, też się tutaj pojawi gdy go skończę. Tak bardzo liczyłem na pyłek z leszczyn, by pogonił moje pszczoły do przodu, ale wyszło jak z tą lipą co miała być a jej nie było... Szczerze mówiąc jestem już zmęczony zimą, śniegiem i mrozem, z niecierpliwością czekam by pierwsze promienie słońca obudziły kwiaty do rozwoju i wszystko odżyło. Mam sporo planów na ten rok, heh jak co roku. Ale oby mi się udało choć w połowie to wykonać. Jak dobrze pójdzie to wszystkie 8 uli zostanie uzupełnionych w całości, na razie jest 6... Lecz myślę że nie długo ruszę na pełną skalę, i będę mógł wam pokazać co znów nawydziwiałem :) Zdrowych pszczół życzę.

czwartek, 8 lutego 2018

Topiarka słoneczna

Już dawno, dawno miałem wam się pochwalić moją topiarką słoneczną, lecz tak na prawdę to teraz ją skończyłem i w tym roku dopiero mogę ją uruchomić na 100%.  Rok temu, właściwe to kilka miesięcy temu bo w sierpniu zrobiłem prowizoryczną ramkę na której zszyłem folię stretch. Topiło w miarę dobrze lecz nie dość, folia ulegała uszkodzeniu, ramka przy burzy fruwała po placu, ogólnie to sajgon. Ale nie ma co się dziwić, teraz gdy miałem chwilę wolnego czasu kupiłem płytę plexi, haczyk. i rączkę. Zawiasy to leżały u mnie w szufladzie, z uszczelkami ze 2 lata. Ale doczekały się, wszystko złożyłem w kupę, i zobaczcie jak to wyszło:



Przepraszam was za bałagan jak panuje w topiarce, ale to są właśnie pozostałości z tamtego roku. Lecz to co nie spało rok temu, spadnie teraz na wiosnę. Jedyne co mi zostało to dorobić jeszcze jakiś mały stojak, tak na 1m wysokości by nie stała bezpośrednio na ziemi. Jak widzicie topiarka jest prosto zbudowana, bez żadnych zawiłości, skrzynka drewniana obita blachą offsetową, do tego blacha z nierdzewki wygięta przez znajomego blacharza, na to płyta plexi przykręcona do drewnianej ramki którą wcześniej zabezpieczyłem lakierem, a później bezbarwnym jachtowym. Dodatkowo dałem uszczelki na bokach, ale to ze względu na pszczoły, ponieważ miałem spore luki między skrzynką, a pokrywą i musiałem to zabezpieczyć jakoś przed owadami. Także dla chcącego, nic trudnego ;)

sobota, 6 stycznia 2018

Zima - zaglądać?

No cóż nowy rok już nastał, a nas pszczelarzy aż korci by zobaczyć nasze pszczoły. Dla każdego pszczelarza jest to satysfakcjonujący moment gdy zobaczy silne rodziny wylatujące na oblot. Wielu z nas zagląda w czasie zimowli do uli, w celu sprawdzenia zapasów, ilości osypu, czy ułożenia kłębu.


Napiszę wam jakie Ja mam podejście do zimowli i jak Ja podchodzę w tym okresie do moich podopiecznych. Oceniam stan moich rodzin w czasie karmienia, gdy większość pszczół to właśnie pszczoły które wchodzą w skład kłębu zimowego, i ilości ramek na których moje rodziny zostały. Później w ciepłym okresie zimy (jeśli taki jest), idę do wybranych ul i delikatnie otwieram powałki, sprawdzam gdzie kłąb się uwiązał. Ciepły, mam na myśli gdzie temperatura sięga ok. +7 C. Jeśli kłąb jest uwiązany do ściany ula, ostrożnie wyjmuję nieobsiadaną ramkę z pokarmem i delikatnym, powolnym ruchem staram się przesunąć ramki wraz z kłębem, tak by zrobić miejsce na dodatkową ramkę. Na takie zabiegi nie ma możliwości gdy panują surowe mrozy czy temperatura oscyluje poniżej + 5 C. Ogólnie staram się nie niepokoić moich pszczół jakimiś zbędnymi zabiegami, tylko gdy widzę już że rodzina idzie na ok. 5-6 ramkach do zimy wtedy wolę ją mieć na oku, niż je później zmiatać z dennicy. Wiem że stara szkoła pszczelarska mówi że nie wolno nawet chodzić koło uli, ale lepiej raz się przejść i skontrolować gdy sytuacja tego wymaga niż stracić rodzinę. Bo jak dla mnie to nawet najsłabsza rodzina jest tego warta. Co do pszczelarzy którzy niepokoją pszczoły tylko po to by sprawdzić stan pokarmu w zimie... To zakarmiajcie swoje pszczoły nie skąpiąc na syropie, to nie będziecie musieli zagryzać paznokci, czy pszczoły nie osypały się z głodu, a wy będziecie spali spokojniej.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Aplikacja na smartfona dla pszczelarza

Nie dawno natknąłem się na fajną aplikacje na smartfona w typie dziennika pszczelarskiego. Dawniej zamiast prowadzenia elektronicznego dziennika, prowadziłem zapiski na kartce papieru który dawałem pod daszek ula, później prowadziłem je w exelu co też nie sprawiało mi zbytniej przyjemności, bo nie raz zapominałem o wpisaniu notatek na komputer. 


Teraz z racji tego że telefon mam zawsze praktycznie przy sobie, bardzo możliwe że takie rozwiązanie problemu z notatkami pasiecznymi pomoże mi w organizacji pasieki. Są tutaj takie zakładki jak:


Co ciekawe, możemy również sprawdzać prognozy pogody w naszej miejscowości dzięki czemu można sobie spokojnie zaplanować przeglądy, wędrówkę czy inne zabiegi w pasiece. Aplikacja korzysta z GPS w naszym telefonie dzięki czemu sprawdzi pogodę tylko dla naszej pasieki. Może również monitorować zaopatrzenie naszej pasieki, dzięki czemu wiemy czy coś nam nie zginęło...


Jeśli jesteście zainteresowani prowadzeniem w ten sposób notatek pasiecznych, poniżej zamieszczam wam link do tej aplikacji. Myślę że przynajmniej warto ją wypróbować, i mieć notatki ze wszystkich uli dosłownie w kieszeni.

Link:

środa, 5 lipca 2017

Pasieka Lato 2017

Już dość długi czas nic nie pisałem o mojej pasiece, więc chyba pora i czas najwyższy podzielić się z wami wieściami.


Jeśli mam być szczery to na ten sezon, mogę powiedzieć że wykonałem większość zadań które sobie wyznaczyłem. Najważniejszą sprawą, było odbudowanie mojej pasieki do stanu jaki miała rok temu. I to mi się udało, nawet bym powiedział z małą nawiązką, bo mam obecnie całe 7 pni. W moich szeregach znów stanęła Alpejka, która mnie oczarowała rok temu. Miałem wtedy jedną rodzynkę, i niestety spadła, wraz z jedną Eriką. Teraz kupiłem 3 Alpejki, ze sprawdzonej hodowli i wszystkie trzy matki, odkłady przyjęły. Obecnie trzymam je na 6 ramkach. Jak dociągną mi na zimę do 7, to będę bardzo zadowolony. W tym roku chcę zakarmić pszczoły tradycyjnie, czyli zwykły syrop cukrowy, z dodatkiem kwasku cytrynowego. Będę miał porównanie czy spadek 2 rodzin było dziełem przypadku, moich błędów, czy też wina nieodpowiedniego pokarmu. Jeśli już jestem przy zimowli, to moje pszczoły wyszły z niej strasznie poranione, i z wiosny wziąłem tylko właściwie z jednej rodziny miód. Ta jedna rodzina była najsilniejsza z moich czterech rodzin które się ostały w mojej pasiece. I co ciekawe to były pszczoły prowadzone w ulu warszawskim.


Drugim założeniem było przesiedlenie rodzin ze starych i już wysłużonych warszawiaków. A w szczególności jednego, i to się udało w 50%. Przesiedliłem nie dawno rodzinę z mojego pierwszego ula warszawskiego, otrzymanego od kuzyna do remontu. Razem wrzuciliśmy pszczoły do nowego wielkopolskiego. Tylko przy jednym ALE. W tym ulu skasowałem matkę która była do wymiany, ponieważ z całej wiosny wybrałem z nich AŻ, 4 ramki gniazdowe. Mimo tego że pszczół było oporowo. Więc bez skrupułów utrzasnąłem matce łebek, i usiłowałem poddać matkę. Na pierwszy ogień poszła Niemka. Niestety przeoczyłem jedną ramkę z matecznikami, i wiecie co się stało później... Po kilku dniach kupiłem matkę Sklenar. Co ciekawe mój kuzyn mówił że stare pszczoły nie przyjmą młodej matki jeszcze nie unasiennionej. Lecz jak to Ja, wrzuciłem matkę do ula i poczekałem kilka dni. Po kilku dniach zajrzałem do tego ula. Matki nie ma. Wtedy już się załamałem.  Myślę trzeba kupić unasiennioną. Ale się jakoś powstrzymałem. Po jakimś czasie wpadłem na świetny pomysł, by przerzucić pszczoły na korpusy gdy nie ma czerwiu, a sezon w pełni i jest jako, taki pożytek. Poprosiłem kuzyna o pomoc przy przeniesieniu ula oraz pszczół. I gdy wyjmowałem ramki z ula, podając mojemu kuzynowi moim oczom ukazała się matka z żółtym opalitkiem. Oby dwaj nie mogliśmy uwierzyć że pszczoły przyjęły młodą matkę jeszcze nieunasiennioną. Gdy obejrzeliśmy ramkę okazało się że są jajeczka. Więc bardzo możliwe że gdy przeglądałem ul, po uwolnieniu matki ona poleciała na lot godowy. Miałem podwójny sukces, i przesiedliłem pszczoły na inną ramkę do nowego ula, i mam młodą matkę która mi się unasienniła. Ramki które miałem z miodem wystawiłem przed ule i są już wyczyszczone. A ramki z zapasem zimowym co mi został wkładam odkładom i tej rodzinie na powałkę. Niestety musiałem je wrzucić na czystą praktycznie węzę bo nie mam suszu na wielkopolskie. Jedynie pomogłem im tym, że z jednego ula dorzuciłem połowicznie odrobioną nadstawkę.


Ten ul niestety pójdzie na zasłużony odpoczynek w piecu. Gdy przenosiliśmy ul, ujrzeliśmy dodatkową niespodziankę. Wiedziałem że z ula już się wysypuje sieczka, ale na dodatek zagnieździły się tam mrówki. Więc dobrze zrobiłem że się go pozbyłem. Został mi jeszcze jeden z którego wczoraj usunąłem matkę. Tam wrzucę matkę Niemkę, która mi się unasienniła w moim uliku weselnym. Zobaczymy czy ją przyjmą... Ten ul chyba przerzucę na jesień, na korpus z suszem który mi zostanie po Erikach, i zakarmię je gęstym syropem. Jeśli wszystko się powiedzie, ujednolicę rodzaj ramki w mojej pasiece, co mi zmniejszy koszty, i nakład pracy związanej z pszczołami...

A na koniec dzieło mojej dziewczyny, która narysowała dla mnie takie coś: :)


środa, 5 kwietnia 2017

Ocena zimowania mojej pasieki 2017

No co by tu napisać... Ogólnie lipa.
No i to tyle.
Nie no żartowałem, ale od czego by tu zacząć. Może napiszę wam tak jak w tytule, czyli opisze całą sytuacje z zimowania mojej pasieki. Z 6 rodzin które zazimowałem i byłem tak pewny że wszystko przeżyje, nie przetrwało ogółem 2 z tego. Rodziny w ulach warszawskich mają się świetnie, no może jedna rodzinka troszkę kuleje, ale myślę że teraz na wierzbie odzyska siły. Mam nadzieję że pryskanie ich probiotykiem przyniesie jakieś pozytywne skutki.


Wracając do rodzin które spadły. Jedna którą wcześniej opisywałem, osypała się cała i nie ma co tu się oszukiwać. Mój błąd. A co do drugiej to już troszeczkę bardziej złożona historia. Mianowicie.
Gdy robiłem przegląd wiosenny, okazało się że w jednej rodzince która mi się ostała nie widziałem czerwiu, jajeczek, czegokolwiek co by zwiastowało wiosnę. I moje obawy się potwierdziły. Wraz z osypem, spadła tam matka. Więc jak to Ja. Połączyłem rodziny. Heheh. Taaa. Tylko że mądry Ja, zamiast zastosować się do podstawowych zasad łączenia rodzin, to zostawiłem jak było i tylko zamknąłem wlotek ula który był łączony. A pszczoły sobie latały co dzień do tego miejsca i oblegały wlotek. Jakby było mało, to zamiast rozłożyć gazetę po całości korpusu, to rozłożyłem tylko tą część na której były ramki. No i co? A no to że wszystkie pszczoły jakie miały wzmocnić rodzinę, zostały wycięte w pień i leżały godnie na dennicy, po stoczonych bojach. Czyli jak liczyłem to co roku mam 1 rodzinę więcej, czyli za jakieś 30 lat może osiągnę swój cel xD


W kilku rodzinach było mało pokarmu więc odsklepiałem sobie i dodawałem po jednej zastepując te puste bez czerwia. A to że mam teraz tego pełno, to kilka dałem do rabunku, do pustego ula, kilka do przyszłych odkładów odłożyłem. A resztę dokładam nawet teraz na kwitnieniu wierzb. Co prawda wierzba ostatnio dawała spore przypływy pyłku i przede wszystkim nektaru lecz gdy nastąpi załamanie pogody, a w tym okresie lubią jeszcze być przymrozki, deszcze i cokolwiek tam jeszcze to będzie jak znalazł dla moich rodzin. Dlaczego nie wkładałem nadstawek? Bo po prostu moje pszczoły w tym okresie są za słabe by to mogły wykorzystać w pełni.


Nie wiem co robić z matkami. Dwie mam do wymiany na bank i muszę je wymienić w tym roku. Może kupię ul warszawski? Moje stare się rozsypują, a mrówki mają przednią zabawę w wynoszeniu sieczki z nich. Chcę zrobić w tym roku co najmniej z 3 odkłady, i tym razem serio przyłożę się do tego by to przezimowało. Tylko u mnie 3 odkłady=3matki pszczele. Stanowiska mam przygotowane. Tylko teraz ramki, węza i jedziemy z tym. Wracam do moich kochanych CJ10 w tym roku i je zdobędę, nawet jakbym miał po nie jechać osobiście. A do warszawiaków pomyślę co by tam wcisnąć. Może jaką matkę od Łysonia... Nie wiem, ale odpoczynek i zabawa skończyły się. Teraz pora zabrać się na serio do ciężkiej i jakże przyjemnej pracy.

wtorek, 28 lutego 2017

Podziękowanie

Jakiś czas temu mój licznik odwiedzin na blogu przekroczył próg 100 tyś. wyświetleń. Nie tylko w Polsce mam czytelników, lecz i na całym świecie. Z tej okazji chciałbym wam wszystkim podziękować za cierpliwość do ostatniej częstotliwości wrzucania moich postów. Jak również że nie zanudziłem was swoim pisaniem o swojej pasiece, pracach związanych z nią. Wiem że spora grupa odbiorców to właśnie pszczelarze. Dziękuję wam w szczególności za to że nie zlinczowaliście mnie za moje błędy. Lecz myślę że czasem i bardziej doświadczonych rada byłaby cenna. Fanpage na Facebooku również się rozrasta. Szczerze mówiąc to nie sądziłem że aż tyle osób będzie chciało czytać moje opinie, rady związane z pracą w pasiece. Wiąże się to z odpowiedzialnością za to co piszę. Chciałbym by ten blog nie tylko w przyszłości zachęcał do kupna produktów z mojej pasieki. Ale moim celem również zawsze było dzieleniem się wiedzą którą młodzi pszczelarze mogą w przystępny sposób pozyskać. Tak szczerze rozmyślałem nad napisaniem książki która by była w 100% wystarczalna pod względem podstawowej wiedzy o założeniu pasieki i jej prowadzeniu. Lecz z drugiej strony takich książek są setki. Pamiętajcie że mogę się mylić, ale chcę choć w połowie pomóc młodym pszczelarzom. Co do naszych klientów, choć nie lubię używać tego słowa. Bo są to często nasza rodzina, znajomi, przyjaciele. Lub się nimi potem stają. To wiedzcie że nie żałuję żadnego żądła które dostałem pracując przy pszczołach. Pszczoły to bardzo intrygujące owady, dzięki nim mamy co jeść. Tak szczerze to nie bawi mnie zbieranie pieniędzy za miód. Choć wiem że dzięki temu mogę rozwijać pasiekę i jest to owoc pracy mojej i moich pszczół. Ale najbardziej sprawia mi przyjemność gdy rodzina się rozwija w siłę, a Ja mogę w tym im pomóc. Może jestem postrzelony, bo nie jeden by powiedział że "co ty gadasz, przecież masz za to kasę itp''. Niby tak, ale pszczoły to piękne, interesujące i bardzo higieniczne stworzenia. Doceniajcie pracę pszczelarzy, bo większość z nich robi to z miłości do nich. Choć ze smutkiem obserwuję że sporo osób zaczyna się zajmować nimi by mieć jakiś tam dochód. Prawdziwego pszczelarza poznacie po tym jak się obchodzi ze swoimi pszczołami, jak je traktuje. Nawet jeśli jedna mu spadnie na ziemię w przedwiośnie czy wleci do domu. Weźmie na dłoń i wypuści by wróciła do ula. To jest prawdziwy pszczelarz.

sobota, 22 października 2016

Jesienna Aura

No cóż październik nas nie oszczędza, cały czas u mnie na śląsku leje, i to tak od początku października. Z małymi wyjątkami... Taa, mógłbym policzyć na palcach dni pogodne. Pasiekę zakarmiłem, wyleczyłem. Mam nadzieję, bo odymiłem tylko 3x, bo nie miałem ku temu dobrej temperatury. Dzisiaj wyciągnąłem puste nadstawki, które pełniły rolę osłony słoików. Co do tej metody, to muszę zmienić. Ponieważ nie wyobrażam sobie karmienia dajmy 30 rodzin, przez słoiki, przy tym pracując na etacie... Powałki otwarte na full, by matkom nie przyszło do głowy gdzieś sobie tam poczerwić. Szczerze to nie mam pojęcia jak moja pasieka przezimuje, ale jak do tej pory chwaliłem się że mi nic nigdy nie spadło, tak teraz mam uczucie że chyba będę musiał jakąś rodzinę na wiosnę zamieść z dennicy. Pszczoły różnie siedzą, na 7, nawet 5 ramkach. O te najsłabsze boję się najbardziej. Drugim moim powodem do zmartwień jest syrop, który nie mam wytesowany, i nie mam zielonego pojęcia jak to będzie zimowało, i jaki zapewni start wiosną jeśli przezimuję. Troszkę te ostatnie dawki, przerobiłem po swojemu ten syrop. Dodając do niego ApiBio Farmę, którą tak pszczelarze zachwalają. Poza tym że to pachnie jak syrop z czarnego bzu, to nic magicznego w tym nie widzę. No może mnie zaskoczy na wiosnę, jakimś BUM rozwojowym. Że jesienna aura sprzyja ku przemyśleniom, tak też myślę sobie że w tym sezonie gdzieś w lutym, będzie trzeba obowiązkowo zerknąć delikatnie do uli, i ewentualnie dać komuś ciasta. Gdy byłem u Łysonia na dniach otwartych bardzo zainteresowała mnie jego linia pszczół, i coraz bardziej rozważam kupienie 2 matek, do moich warszawiaków, które tak na prawdę zasłużyły już na wieczny spoczynek w piecu. Linia ta to Victoria. Na pewno wrócę do Cj10 do którego mam sentyment, i mi się podoba ta linia. Erica powoli też mnie przekonuje do siebie. A moja Alpejka, na razie szału nie ma. Budowa mojego warsztatu, i pracowni stoi od dobrych kilku miesięcy... Ehhh może przed 50 to skończę... Na razie zbieram materiał, tylko że przychodzą inne wydatki i, tak to już jest... Marzy mi się kupno frezarki, oraz grubościówki, bym nie musiał męczyć mojego kuzyna. Bo mnie to już zaczyna też denerwować, a i sam bym się zaczął od niego czegoś tam uczyć. Moim sukcesem w tym sezonie, chyba największym jest to że wybiłem mu z głowy ocieplanie uli, i zakarmił kilka odkładów na jednościennych. Jeśli je uczciwie zakarmił, nie ma szans by mu nie przezimowaly. Jedyny błąd moim zdaniem, są te beleczki, które ograniczają wydostawanie się CO2 z ula, oraz co najważniejsze wilgoci... Ale może go jeszcze przekonam. No i to chyba na razie tyle... Aaa, nawiązałem współpracę z portalem dla Pań: http://kobieceporady.pl/ wiem, że to nie ma nic wspólnego z pszczelarstwem, lecz sądzę że moje drogie czytelniczki znajdą tam coś dla siebie. Jedynym moim warunkiem współpracy z tym portalem było to żeby miały coś co ma związek z produktami pszczelimi, i jak je można wykorzystać. Więc moje Panie myślę że będziecie miały tam kilka fajnych pomysłów by zrobić sobie jakąś tam maseczkę z miodu, czy co wy tam sobie robicie :).Iii, co... Miodarka umyta czeka na następny rok, oby tylko było co wirować. Myślę że jesień jest idealnym czasem by porządkować pasieczysko, myć sprzęt, topić wosk, robić węzę itp... Więc do dzieła pszczelarze ;)

wtorek, 20 września 2016

Zima się zbliża wielkimi krokami

Lato już przemija, i widać to wyraźnie w można by rzec obumierającej naturze. Również widzę to u siebie po pszczołach, jak i każdy pszczelarz. Pszczół zdecydowanie ubyło w ulach, matki mało czerwią, wszelkie wolne komórki są zalewane miodem. To już najwyższy czas by układać gniazda do zimy. Ja czekam na nawłoć, a właściwie to czekam aż mi ją zasklepią w ulach tak po 50% bym mógł ją wirować. Chciałbym już zalać gniazda, i odpalić pierwszą tabletkę. Aczkolwiek niestety zejdzie mi z dobry tydzień z tym. Kupiłem moim podopiecznym inwent z Kłobucka, tak na próbę. Jestem ciekaw jak szybko pszczoły nim zaleją i zasklepią komórki, i jak będzie przebiegała zimowla na tym. W 2 moich odkładach, pszczoły tak zalały gniazda miodem, że matki nie mają praktycznie w ogóle miejsca do czerwienia. Kusi mnie by wirować z nich miód, bo tutaj mogę spokojnie go odwirować lecz na 100% jest pomieszany z cukrem, ponieważ do zakwitnięcia nawłoci podkarmiałem je stymulacyjnie na czerw. Dlatego może odwiruję z nich po 2 skrajne ramki, tak dla siebie. Jedynie które rodziny mi produkowały jakieś tam ilości miodu, były tylko to 2 warszawiaki. Dlatego miałem mało go.


Nigdy nie liczę ile wziąłem miodu z ula, dlatego nie piszę wam ile go biorę. Napiszę tylko tyle, że raz jest lepiej, raz gorzej. Na pewno beczek z miodem nie biorę :D W moich warszawiakach, w przyszłym sezonie wymieniam matki, i mam kilka linii nad którymi się zastanawiam ale jeszcze się zobaczy, z tym to zawsze zawrót głowy... Obecnie mam 6 rodzin, było 7 lecz musiałem łączyć. Przyszły rok planuję mieć 10 rodzin, choć nie wiem jak to będzie. Bo mój 1 ul, stary warszawiak sypie się od środka i nie wiem jak długo pociągnie, pszczoły zaczynają wyciągać sieczkę ze środka, więc koniec jest rychły... Może odkupię ul, od mojego wujka pszczelarza, miał tylko 4 rodziny max, ale myślę że ma jakiś ul który się nadaje do zasiedlenia. Sam stwierdził że nie ma już sił się tym zajmować (ma ponad 80 lat). Ta zima dla jego pszczół była tragiczna w skutkach i osypały mu się 2 rodziny, jedyne jakie miał. Chciałem mu dać odkład, ale nie chciał już... Zmieniam w moich ulach typy ramek, tak doszedłem do wniosku i przerzucam się na ramki hoffmanowskie. Co jest spowodowane moją decyzją? Ano to że gdy jest już pora kitowania gniazd, to pszczoły potrafią tak przykitować odstępniki, że zostają na sąsiedniej ramce, a nie na w ramce do której go przybiłem. Poza tym, nie opłaca się ich robić, bo kupiłem ramkę za 1.3 była oheblowana, z rowkiem na drucik, powierconymi otworami na drut, i każdy element idealnie pasuje. Chyba że ktoś ma odpowiedni sprzęt, i sporo chęci.


Nie dawno wróciłem z wakacji, i co przykuło moją uwagę ( a właściwie moja dziewczyna mi o tym powiedziała), że przy drodze którą chodziliśmy na plażę w Chorwacji była ustawiona pasieka. Prowadziła tam ścieżka wydreptana przez ludzi oraz jakieś 20m przed pasieką stała taka tabliczka:



Ja, jak to Ja. Nawet chwili się nie zastanawiałem i wlazłem na teren, by zrobić wam kilka fotek, i poobserwować wylotki. Gdy przyjechałem właśnie moją uwagę zwróciło pełno pszczół obsiadających kwiaty przy naszym domku, więc wiedziałem że niedaleko jest pszczelarz. Ale nie wiedziałem że się natkną na pasiekę w drodze nad morze.



Jestem ciekaw jaka będzie ta zima dla moich pszczół. Chciałbym by wszystko przezimowało, ale coś czuję że jakaś rodzina się osypie... Zrobię teraz wszystko co w mojej mocy, by pszczoły teraz jak najszybciej zakarmić, i wyleczyć z warrozy. Teraz dopiero podałem 2 moim słabym odkładom inwent, jestem ciekaw jak go będą brały...

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Organizacja pasieki - Notatki

Każdy pszczelarz powinien zminimalizować ilość przeglądów swoich rodzin, bo jak się to mówi: Przegląd dezorganizuje pracę rodziny pszczelej nawet na kilka dni.... Dlatego też pszczelarze prowadzą notatki w zeszytach, czy na kartach ulowych datę przeglądu, stan itp.


Jak widzicie na powyższym obrazku, Ja prowadzę notatki na zwykłej kartce z zeszytu. Każdy ul ma swoją kartkę, z zapiskami o stanie rodziny, daty podawania syropu, matek itd. Takie uproszczenie pracy pozwoli na dokładną kontrolę przeglądów, i bezpieczeństwo osób postronnych. Bo jak wiemy, że im częściej rodzina jest przeglądana, tym bardziej złośliwa się staje. I nic w tym dziwnego, bo gdybyście mieli u siebie codziennie gości, po czasie zaczynałoby was wkurzać że non stop ktoś wchodzi do waszego domu, i nie macie chwili spokoju. W tej chwili kończy nam się sezon, rodziny zbierają siły do zimowli, dlatego nie ma sensu przeglądać rodzin tak często, jak to się zwykło w maju. Gdzie rodziny trzeba kontrolować, inaczej dojdzie do rójki...


Poza notatkami w zeszycie, czy na kartce bardzo przydają się płaskie daszki z blachy offsetowej gdzie można zapisać markerem linie pszczół, z którego roku jest matka, oraz z jakiego pokolenia ona pochodzi. Dodatkowo pozwala nam to porównać, jaka linia pszczół zachowuje cechy typowe dla linii, oraz do jakiego pokolenia. Myślę że to mniej więcej pomoże młodym pszczelarzom w organizacji pracy w pasiece. Ja pokazuję wam jak to u mnie działa, ale każdy może sobie znaleźć swoją metodę jaka mu pasuje. Mam nadzieję że będzie to pomocne.