Jakiś czas temu rozpisywałem się o tym że w szkołach powinny być przeprowadzane zajęcia poświęcone temu, jak ważne są pszczoły w naturze. I moje marzenie się spełniło dzięki kilku dziewczynom z II Liceum Ogólnokształcącego im. Ziemi Kociewskiej w Starogardzie Gdańskim. Jedna z nich właśnie do mnie dzisiaj napisała bym pomógł im opublikować ich akcję na swoim blogu, i gdy zobaczyłem zdjęcia z warsztatów dzieci prowadzonych właśnie przez te dziewczyny to nie mogłem nic tutaj, nie wspomnieć o nich.
Jeśli jest jakiś pszczelarz w okolicy (bądź firma) chętny pomóc w projekcie tych dziewczyn, to piszcie do nich na ich stronie: https://www.facebook.com/pg/Nasza-przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-ma-pomara%C5%84czowo-czarne-barwy-288741858515546/posts/?ref=page_internal
E-mail: pszczela_rodzina@wp.pl
Lider zespołu: Natalia Lamek tel. 690 021 346
Akcja prowadzona jest pod patronatem: https://zwolnienizteorii.pl/
Blog o pasji, hobby, pracy związanej z pszczołami. W tym miejscu znajdziesz zbiór informacji, porad na temat pszczelarstwa. Jak również moje spostrzeżenia, i wrażenia powiązane z pracą w pasiece.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekologia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 stycznia 2019
Akcja "Nasza przyszłość ma pomarańczowo-czarne barwy"
Etykiety:
2019,
Akcja społeczna,
Bartnictwo,
BeeHave,
Beekeeping,
Bees,
Cel,
Dla Pszczół,
Doskonalenie,
Dzieci,
Edukacja,
Ekologia,
Fauna,
Gospodarka Pasieczna,
Projekt,
Przyszłość,
Społecznie,
Szkoła,
Warsztaty
niedziela, 5 sierpnia 2018
Pasieka miejska, zagrożenie czy cud natury w mieście?
Pasieki miejskie zwracają na siebie coraz to większą uwagę, nie tylko z walorów estetycznych, jak korzyści które one dają miastu. Ale również bądźmy szczerzy, bo i pszczelarzowi coraz bardziej się opłaca trzymać pszczoły na dachu budynku, niż wywieźć je w pole rzepaku.
Zapytacie pewnie dlaczego? Dlaczego niby bardziej opłaca się trzymać pszczoły na dachu budynku niż na dwu hektarowym polu rzepaku? Otóż dlatego, że pola są traktowane coraz częściej ciężką chemią która po prostu zabija te pożyteczne owady. Czy widzieliście gdzieś na polu, by było fioletowo od wyki? Pewnie że nie. Nawet jednego chabra, czy maka tam nie uświadczycie. W miastach nie ma oprysków na taką skalę, są owszem jakieś opryski chodników, czy innych miejsc gdzie to wymaga. Myślicie teraz że jak to. Pszczelarz, a jest za opryskami w miastach nawet... Otóż jestem, bo wyobraźcie sobie że macie do wyplewienia choć 10 km chodnika. Chciałoby wam się? Nawet jakbyście to jakimś cudem zrobili, to musielibyście to znów powtórzyć, bo minęłoby tyle czasu że trawa zdążyłaby już odbić.
Ale wracając do tematu. W miastach ze względu na swoje niskie napszczelenie, co jest oczywiście złe, to pszczoły wyciągną więcej miodu, niż te które stacjonują na wsi, i w okolicy jest jeszcze dodatkowo 100 innych rodzin w promieniu kilku km. Poza tym jak wspomniałem są tam opryskiwane kilka razy do roku, kilku hektarowe pola uprawne, na których najczęściej pszczoły mają pożytek. W miastach na taką skalę to się nie zdarza. Ale na nieszczęście ludzi, oraz zwierząt (nie mówię teraz tu o pszczołach), to niedoedukowani urzędnicy miejscy zatrudniają przeciętnego Kowalskiego, który odbywa podstawowe szkolenie z obsługi sprzętu, i idzie pryskać dajmy o godzinie 13-14, co jest niedopuszczalne. Często władze miast nie mają zbytniej wyobraźni i tym samym sami zatruwają swoich mieszkańców pestycydami.
Na szczęście w ostatnich latach coraz częściej zwraca się uwagę na problemy pszczół, ze względu na liczbę zagrożeń jakie na nie czyhają, oraz że mamy do czynienia ze znacznym spadkiem ilości rodzin pszczelich, już nie tylko w USA, lecz na całym świecie.
Dzięki nagłaśnianiu problemów pszczelarstwa coraz więcej osób włączą się w inicjatywy pszczelarskie, oraz sami stają się pszczelarzami. I właśnie dzięki temu, niektóre władze miast kierują się ku ekologi i tworzą swoje pasieki którymi zajmują się lokalne związki pszczelarskie. Tak ma miejsce nawet u nas w sejmie, gdzie powstała właśnie taka pasieka.
Niestety pasieka miejska musi być monitorowana non stop przez swojego opiekuna, ponieważ nie można dopuścić do wyrojenia się pszczół, jak i ich zmutowania w kierunku agresywności. Miasto to jest skupisko wielu ludzi, i często w dzisiejszych czasach wiele osób ma problemy z alergią, w tym i również na jad pszczeli, bądź po prostu panicznie się boją pszczół. Choć i to nawet jeśli kogoś użądli osa, to i tak powie że to pszczoła. Niestety taki już ich los. Dlatego ważne jest by odpowiedzialnie prowadzić pasiekę miejską, jak i wybrać odpowiednia miejsce pod pasiekę. Najczęściej są to dachy budynków miejskich, gdzie żadna nie powołana osoba nie będzie miała wstępu.
Moim skromnym zdaniem powinno się przeprowadzić w każdym mieście ankietę wśród mieszkańców, w której by to opisano korzyści płynące z miejskiej pasieki, i pytaniem czy mieszkańcy byliby za tym aby pszczoły zamieszkały w ich mieście. Oczywiście pod warunkiem uzgodnienia to wcześniej z lokalnym związkiem pszczelarskim, oraz czy wyraziłby chęć opieki nad taką pasieką... Przecież niejednokrotnie, w mieście są ogródki działkowe gdzie ludzie przyjeżdżają by wypocząć, oraz mieć swój kawałek ziemi na którym można posadzić drzewo czy jakieś warzywa. A jak wiadomo to właśnie pszczoły dzięki swojej pracy zwiększają ilość zbiorów. Również zapylają trawy, kwiaty i drzewa (nie tylko owocowe). Czy nie każdy chciałby by, wiosną i przez lato pachniało w mieście kwiatami, a nie spalinami?
Coraz więcej słyszy się o pasiekach które powstają w miastach, i są racjonalnie prowadzone. Lecz w niektórych miejscach widzi się masową wycinkę drzew które dawałyby pożytek tym owadom. Czy chcemy takiego widoku w mieście? Widoku szarych ścian od dymu z kominów, smogu zamiast czystego powietrza, życia bez kontaktu z prawdziwą przyrodą, bez pięknych kwiatów, bez ich pięknego zapachu... Nasadzenia drzew, krzewów, kwiatów w miastach, oraz wprowadzenia pasieki miejskiej myślę że pomogłoby złagodzić zanieczyszczenie w miastach, jak i również je upiększyło. Mam nadzieję że jakieś osoby przeczytają mój post, i natchnie je do tego by wdrożyć taki pomysł do swojej miejscowości. Władzom miast proponuję rozmawiać ze swoimi związkami pszczelarskimi, a te na pewno doradzą i pomogą w dobraniu odpowiednich roślin do nasadzeń, jak i może sami przy tych nasadzeniach pomogą i założeniu lokalnej pasieki, co może stać się atrakcją miasta, jak i zaopiekują się pszczołami.
Zapytacie pewnie dlaczego? Dlaczego niby bardziej opłaca się trzymać pszczoły na dachu budynku niż na dwu hektarowym polu rzepaku? Otóż dlatego, że pola są traktowane coraz częściej ciężką chemią która po prostu zabija te pożyteczne owady. Czy widzieliście gdzieś na polu, by było fioletowo od wyki? Pewnie że nie. Nawet jednego chabra, czy maka tam nie uświadczycie. W miastach nie ma oprysków na taką skalę, są owszem jakieś opryski chodników, czy innych miejsc gdzie to wymaga. Myślicie teraz że jak to. Pszczelarz, a jest za opryskami w miastach nawet... Otóż jestem, bo wyobraźcie sobie że macie do wyplewienia choć 10 km chodnika. Chciałoby wam się? Nawet jakbyście to jakimś cudem zrobili, to musielibyście to znów powtórzyć, bo minęłoby tyle czasu że trawa zdążyłaby już odbić.
Ale wracając do tematu. W miastach ze względu na swoje niskie napszczelenie, co jest oczywiście złe, to pszczoły wyciągną więcej miodu, niż te które stacjonują na wsi, i w okolicy jest jeszcze dodatkowo 100 innych rodzin w promieniu kilku km. Poza tym jak wspomniałem są tam opryskiwane kilka razy do roku, kilku hektarowe pola uprawne, na których najczęściej pszczoły mają pożytek. W miastach na taką skalę to się nie zdarza. Ale na nieszczęście ludzi, oraz zwierząt (nie mówię teraz tu o pszczołach), to niedoedukowani urzędnicy miejscy zatrudniają przeciętnego Kowalskiego, który odbywa podstawowe szkolenie z obsługi sprzętu, i idzie pryskać dajmy o godzinie 13-14, co jest niedopuszczalne. Często władze miast nie mają zbytniej wyobraźni i tym samym sami zatruwają swoich mieszkańców pestycydami.
Na szczęście w ostatnich latach coraz częściej zwraca się uwagę na problemy pszczół, ze względu na liczbę zagrożeń jakie na nie czyhają, oraz że mamy do czynienia ze znacznym spadkiem ilości rodzin pszczelich, już nie tylko w USA, lecz na całym świecie.
"Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia"
Albert Einstein
Dzięki nagłaśnianiu problemów pszczelarstwa coraz więcej osób włączą się w inicjatywy pszczelarskie, oraz sami stają się pszczelarzami. I właśnie dzięki temu, niektóre władze miast kierują się ku ekologi i tworzą swoje pasieki którymi zajmują się lokalne związki pszczelarskie. Tak ma miejsce nawet u nas w sejmie, gdzie powstała właśnie taka pasieka.
Niestety pasieka miejska musi być monitorowana non stop przez swojego opiekuna, ponieważ nie można dopuścić do wyrojenia się pszczół, jak i ich zmutowania w kierunku agresywności. Miasto to jest skupisko wielu ludzi, i często w dzisiejszych czasach wiele osób ma problemy z alergią, w tym i również na jad pszczeli, bądź po prostu panicznie się boją pszczół. Choć i to nawet jeśli kogoś użądli osa, to i tak powie że to pszczoła. Niestety taki już ich los. Dlatego ważne jest by odpowiedzialnie prowadzić pasiekę miejską, jak i wybrać odpowiednia miejsce pod pasiekę. Najczęściej są to dachy budynków miejskich, gdzie żadna nie powołana osoba nie będzie miała wstępu.
Moim skromnym zdaniem powinno się przeprowadzić w każdym mieście ankietę wśród mieszkańców, w której by to opisano korzyści płynące z miejskiej pasieki, i pytaniem czy mieszkańcy byliby za tym aby pszczoły zamieszkały w ich mieście. Oczywiście pod warunkiem uzgodnienia to wcześniej z lokalnym związkiem pszczelarskim, oraz czy wyraziłby chęć opieki nad taką pasieką... Przecież niejednokrotnie, w mieście są ogródki działkowe gdzie ludzie przyjeżdżają by wypocząć, oraz mieć swój kawałek ziemi na którym można posadzić drzewo czy jakieś warzywa. A jak wiadomo to właśnie pszczoły dzięki swojej pracy zwiększają ilość zbiorów. Również zapylają trawy, kwiaty i drzewa (nie tylko owocowe). Czy nie każdy chciałby by, wiosną i przez lato pachniało w mieście kwiatami, a nie spalinami?
Coraz więcej słyszy się o pasiekach które powstają w miastach, i są racjonalnie prowadzone. Lecz w niektórych miejscach widzi się masową wycinkę drzew które dawałyby pożytek tym owadom. Czy chcemy takiego widoku w mieście? Widoku szarych ścian od dymu z kominów, smogu zamiast czystego powietrza, życia bez kontaktu z prawdziwą przyrodą, bez pięknych kwiatów, bez ich pięknego zapachu... Nasadzenia drzew, krzewów, kwiatów w miastach, oraz wprowadzenia pasieki miejskiej myślę że pomogłoby złagodzić zanieczyszczenie w miastach, jak i również je upiększyło. Mam nadzieję że jakieś osoby przeczytają mój post, i natchnie je do tego by wdrożyć taki pomysł do swojej miejscowości. Władzom miast proponuję rozmawiać ze swoimi związkami pszczelarskimi, a te na pewno doradzą i pomogą w dobraniu odpowiednich roślin do nasadzeń, jak i może sami przy tych nasadzeniach pomogą i założeniu lokalnej pasieki, co może stać się atrakcją miasta, jak i zaopiekują się pszczołami.
czwartek, 8 lutego 2018
Topiarka słoneczna
Już dawno, dawno miałem wam się pochwalić moją topiarką słoneczną, lecz tak na prawdę to teraz ją skończyłem i w tym roku dopiero mogę ją uruchomić na 100%. Rok temu, właściwe to kilka miesięcy temu bo w sierpniu zrobiłem prowizoryczną ramkę na której zszyłem folię stretch. Topiło w miarę dobrze lecz nie dość, folia ulegała uszkodzeniu, ramka przy burzy fruwała po placu, ogólnie to sajgon. Ale nie ma co się dziwić, teraz gdy miałem chwilę wolnego czasu kupiłem płytę plexi, haczyk. i rączkę. Zawiasy to leżały u mnie w szufladzie, z uszczelkami ze 2 lata. Ale doczekały się, wszystko złożyłem w kupę, i zobaczcie jak to wyszło:
Przepraszam was za bałagan jak panuje w topiarce, ale to są właśnie pozostałości z tamtego roku. Lecz to co nie spało rok temu, spadnie teraz na wiosnę. Jedyne co mi zostało to dorobić jeszcze jakiś mały stojak, tak na 1m wysokości by nie stała bezpośrednio na ziemi. Jak widzicie topiarka jest prosto zbudowana, bez żadnych zawiłości, skrzynka drewniana obita blachą offsetową, do tego blacha z nierdzewki wygięta przez znajomego blacharza, na to płyta plexi przykręcona do drewnianej ramki którą wcześniej zabezpieczyłem lakierem, a później bezbarwnym jachtowym. Dodatkowo dałem uszczelki na bokach, ale to ze względu na pszczoły, ponieważ miałem spore luki między skrzynką, a pokrywą i musiałem to zabezpieczyć jakoś przed owadami. Także dla chcącego, nic trudnego ;)
Przepraszam was za bałagan jak panuje w topiarce, ale to są właśnie pozostałości z tamtego roku. Lecz to co nie spało rok temu, spadnie teraz na wiosnę. Jedyne co mi zostało to dorobić jeszcze jakiś mały stojak, tak na 1m wysokości by nie stała bezpośrednio na ziemi. Jak widzicie topiarka jest prosto zbudowana, bez żadnych zawiłości, skrzynka drewniana obita blachą offsetową, do tego blacha z nierdzewki wygięta przez znajomego blacharza, na to płyta plexi przykręcona do drewnianej ramki którą wcześniej zabezpieczyłem lakierem, a później bezbarwnym jachtowym. Dodatkowo dałem uszczelki na bokach, ale to ze względu na pszczoły, ponieważ miałem spore luki między skrzynką, a pokrywą i musiałem to zabezpieczyć jakoś przed owadami. Także dla chcącego, nic trudnego ;)
Etykiety:
2018,
Amator,
Ekologia,
Gospodarka,
Gospodarka Pasieczna,
Odzyskiwanie,
Pasieka,
Pszczelarstwo,
Słońce,
Temperatura,
Topiarka do wosku,
Topiarka słoneczna,
Topienie. Świeczki,
Węza,
Wosk,
Wosk Pszczeli,
Zapasy
piątek, 27 października 2017
Pasieka, a dobro sąsiedzkie
Często zakładając pasiekę nie myślimy o naszych sąsiadach... Dla nas pszczoły to miłe stworzonka, które nie mogą zrobić nikomu krzywdy, i w dodatku pożyteczne. Ale rój który wylatuje z ula dla pszczelarza jest piękny, dla zwykłego zjadacza miodu może być przerażający, gdy ktoś zobaczy wylatującą chmurę pszczół, bądź ogromną kopę wiszącą na gałęzi.
Niestety przepisy nie regulują w dostateczny sposób jak ma się sąsiedztwo pasieki, do domu sąsiada położonego 50m dalej. Jedyne przepisy jakie udało m się znaleźć są w Kodeksie Polskiego Związku Pszczelarskiego - '' Kodeks dobrej praktyki produkcyjnej w pszczelarstwie''
Do poczytania:
http://kolopszczelarzychojnice.blox.pl/resource/kodeks_praktyki_pszczelarskiej.pdf
Ponieważ właściciel zwierząt odpowiada za szkody spowodowane lub wyrządzone przez jego zwierzęta celowym jest, aby:
Pszczelarz sadowiący pasiekę powinien oznaczyć (ogrodzić) teren z pasieką, a przy wejściu umieścić tablicę z ostrzegawczym napisem: „Uwaga - pszczoły! Osobom nieupoważnionym wstęp wzbroniony”
Moja pasieka jest teraz ulokowana w dość publicznym miejscu w porównaniu do poprzedniego, lecz została odpowiednio oznaczona, oraz co ciekawe zwraca uwagę sąsiadów przechodzących obok. Lecz na szczęście każdy uważa że ule postawione w tym miejscu ładnie wyglądają i się odznaczają.
Niestety nie każdy pszczelarz ma tyle szczęścia... Wielu pszczelarzy doświadcza wielu szkód z powodu nie tyle pogody, nieodpowiedzialnej gospodarki rolników. Co zwykłej zawiści ludzi, którzy nie jednokrotnie dopuszczają się wandalizmu na pasiekach znanych im pszczelarzy. Nie wiem czym jest to motywowane, czy zwykłą zawiścią, zazdrością lub innymi przyczynami... Ale Ci ludzie nie zdają sobie sprawy że dzięki właśnie pszczelarzom mają co zjeść.
Społeczeństwo jest nie wyedukowane w sprawie pszczelarstwa, i jak ważną funkcję ono pełni w naszym ekosystemie. Moim zdaniem powinno być poświęcone kilka lekcji w szkole podstawowej/średniej, albo chociaż jedna. Jaką rolę pełni pszczelarstwo w przyrodzie.
Niestety przepisy nie regulują w dostateczny sposób jak ma się sąsiedztwo pasieki, do domu sąsiada położonego 50m dalej. Jedyne przepisy jakie udało m się znaleźć są w Kodeksie Polskiego Związku Pszczelarskiego - '' Kodeks dobrej praktyki produkcyjnej w pszczelarstwie''
Do poczytania:
http://kolopszczelarzychojnice.blox.pl/resource/kodeks_praktyki_pszczelarskiej.pdf
Ponieważ właściciel zwierząt odpowiada za szkody spowodowane lub wyrządzone przez jego zwierzęta celowym jest, aby:
- ule z pszczołami były ustawione co najmniej 10 m od uczęszczanej drogi publicznej, budynków mieszkalnych, inwentarskich i gospodarczych, a take podwórza oraz ogrodu, natomiast 50 m od autostrad i dróg szybkiego ruchu;
- ule z pszczołami ustawione w odległości 3 - 10 m od wskazanego wcześniej otoczenia (nie dotyczy autostrad i dróg szybkiego ruchu) były oddzielone stałą przeszkodą(parkan, mur, krzewy) o wysokości co najmniej 3 m, która spowoduje wznoszenie się wylatujących i powracających do ula pszczół nad pobliskim terenem;
- w razie szczególnej konfiguracji terenu zastosować dodatkowe rozwiązania zabezpieczające otoczenie przed zwiększonym zagrożeniem;
- na obszarach o dużej gęstości zaludnienia użytkować pogłowie pszczół charakteryzujących się obniżoną agresywnością wobec otoczenia, czyli łagodnych;
- ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej pszczelarzy w ramach swojej organizacji pszczelarskiej, która negocjuje z ubezpieczycielami szczegółowe warunki ubezpieczenia grupowego i wybiera najkorzystniejszą ofertę.
Pszczelarz sadowiący pasiekę powinien oznaczyć (ogrodzić) teren z pasieką, a przy wejściu umieścić tablicę z ostrzegawczym napisem: „Uwaga - pszczoły! Osobom nieupoważnionym wstęp wzbroniony”
Moja pasieka jest teraz ulokowana w dość publicznym miejscu w porównaniu do poprzedniego, lecz została odpowiednio oznaczona, oraz co ciekawe zwraca uwagę sąsiadów przechodzących obok. Lecz na szczęście każdy uważa że ule postawione w tym miejscu ładnie wyglądają i się odznaczają.
Niestety nie każdy pszczelarz ma tyle szczęścia... Wielu pszczelarzy doświadcza wielu szkód z powodu nie tyle pogody, nieodpowiedzialnej gospodarki rolników. Co zwykłej zawiści ludzi, którzy nie jednokrotnie dopuszczają się wandalizmu na pasiekach znanych im pszczelarzy. Nie wiem czym jest to motywowane, czy zwykłą zawiścią, zazdrością lub innymi przyczynami... Ale Ci ludzie nie zdają sobie sprawy że dzięki właśnie pszczelarzom mają co zjeść.
Społeczeństwo jest nie wyedukowane w sprawie pszczelarstwa, i jak ważną funkcję ono pełni w naszym ekosystemie. Moim zdaniem powinno być poświęcone kilka lekcji w szkole podstawowej/średniej, albo chociaż jedna. Jaką rolę pełni pszczelarstwo w przyrodzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











