Jakiś czas temu rozpisywałem się o tym że w szkołach powinny być przeprowadzane zajęcia poświęcone temu, jak ważne są pszczoły w naturze. I moje marzenie się spełniło dzięki kilku dziewczynom z II Liceum Ogólnokształcącego im. Ziemi Kociewskiej w Starogardzie Gdańskim. Jedna z nich właśnie do mnie dzisiaj napisała bym pomógł im opublikować ich akcję na swoim blogu, i gdy zobaczyłem zdjęcia z warsztatów dzieci prowadzonych właśnie przez te dziewczyny to nie mogłem nic tutaj, nie wspomnieć o nich.
Jeśli jest jakiś pszczelarz w okolicy (bądź firma) chętny pomóc w projekcie tych dziewczyn, to piszcie do nich na ich stronie: https://www.facebook.com/pg/Nasza-przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-ma-pomara%C5%84czowo-czarne-barwy-288741858515546/posts/?ref=page_internal
E-mail: pszczela_rodzina@wp.pl
Lider zespołu: Natalia Lamek tel. 690 021 346
Akcja prowadzona jest pod patronatem: https://zwolnienizteorii.pl/
Blog o pasji, hobby, pracy związanej z pszczołami. W tym miejscu znajdziesz zbiór informacji, porad na temat pszczelarstwa. Jak również moje spostrzeżenia, i wrażenia powiązane z pracą w pasiece.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartnictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartnictwo. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 stycznia 2019
Akcja "Nasza przyszłość ma pomarańczowo-czarne barwy"
Etykiety:
2019,
Akcja społeczna,
Bartnictwo,
BeeHave,
Beekeeping,
Bees,
Cel,
Dla Pszczół,
Doskonalenie,
Dzieci,
Edukacja,
Ekologia,
Fauna,
Gospodarka Pasieczna,
Projekt,
Przyszłość,
Społecznie,
Szkoła,
Warsztaty
środa, 2 listopada 2016
Łowcy Miodu
Nie tak dawno oglądałem wyżej wspomniany film, który miał być hitem w świecie pszczelarskim... A teraz pora na moją opinię, i recenzję tegoż filmu. Początek filmu gdy oglądałem, miałem wrażenie że to jest jakieś sprawozdanie z prac na planie, czy coś... Później zaczęło mi trącić mega tanim serialem. Miałem na ten film iść do kina, ale no gdy obejrzałem film po premierze, zdałem sobie sprawę że nie warto byłoby płacić za bilet na niego. Na prawdę po zwiastunach filmu, zapowiadał na prawdę profesjonalny i rzetelnie wykonany dokumentalny film o pszczołach. Jednak w moim odczuciu zwiastun, okazał się być lepszy od samego filmu. Jeśli chodzi o kamerę i ujęcia pszczół w ich gnieździe to naprawdę muszę przyznać że pięknie to wyglądało. Ale niestety właściwie tylko kamera. Film głównie skupiał się na tradycjach pszczelarstwa jak bartnictwo. Lecz dzięki niemu zacząłem się bardziej interesować tą gałęzią pszczelarstwa, i zastanawiam się czy nie powieszę kilku kłód w moim lesie. Pan Adam z Puszczy Augustowskiej okazał się na prawdę bartnikiem z sercem, i w pewnym sensie uratował ten film, przed całkowitą klapą. Głównie przez to że nie udawał jakieś aktorzyny, tylko pokazywał na prawdę jaki jest, i jakie ma podejście do pszczół. Na pochwałę również zasługuje Pani Gembalowa, która również pokazała się od strony doświadczonej pszczelarki, hodowcy matek. Lecz co mnie zraziło, i zszokowało. To jak Pani Maria nasypuje uśpione pszczoły do klateczek wysyłkowych. Gdzieś dla mnie to strasznie wyglądało. Ogółem kto chce niech obejrzy i sam oceni. Mnie na koniec filmu nasunęło się tylko jedno pytanie... "Jak można było zmaścić tak świetnie zapowiadający się film dokumentalny o pszczołach, oraz tak świetne zdjęcia pszczół"
Etykiety:
2016,
Aktorstwo,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Dokument,
Filmy Dokumentalne,
Hodowcy,
Hodowla w Mieście,
Kłody,
Łowcy Miodu,
Pnie,
Polski Film,
Pszczelarstwo,
Recenzja,
Tradycyjne Pszczelarstwo,
Zdjęcia
sobota, 30 maja 2015
Co tam u mnie
Trochę się działo u mnie w życiu jak i pszczelarskim, tak i prywatnym. Zacznę może od tego że doszły mi dwie rodzimy pszczele. Jedną zasiedliłem w ulu warszawskim zwykłym, który kupiłem od dziadka mojego kolegi i stał całą zimę pusty. A w drugim już mojej produkcji ulu wielkopolskim wrzuciłem rójkę, otrzymaną od mojego kuzyna który mnie uczy tego fachu.
No więc na chwilę obecną mam 3 rodziny pszczele które muszę zazimować. A dojdzie jeszcze jedna ponieważ czekam na matkę CJ10. Jeżeli się sprawdzi ta pszczoła możliwe że będę starał się ją propagować tutaj i w przyszłości zajmę się hodowlą tychże matek. W ulu mojej pierwszej rodziny, powiem jedno... Jest MASAKRA!!! Pszczoły wcale nie trzymają się plastrów, niemożliwe jest odebranie miodu bez rękawic (zwykle pracowałem bez). Gdy wyjmuję ramkę pszczoły wypryskują na mnie jak szalone. Przegląd temu dostałem z 15 żądeł, aż mi się ciepło robiło. Musiałem założyć 3 pary rękawiczek ogrodniczych, a i to żądła dostawały się pod skórę. Ponad to, musiałem wiązać sznurkiem nogawki bo dostawały się nawet pod spodnie. Tam też mnie nie oszczędzały i zebrałem 3 żądła przed tym zabiegiem... Jednym moim celem jest teraz wymiana matki w tym ulu na jakąś łagodną, zastanowię się na Willy'm. Poza tym wszystko gra, pszczoły pracują, matki czerwią. Nie jest źle ogółem. Tylko jest jeszcze zastrzeżenie do pszczół z wielkopolskiego, ponieważ matka która się wyroiła, nie wiadomo co to za pszczoły... Ale w życiu nie widziałem tak leniwych pszczół. Odbudowują węze jak im się zachce, miodu praktycznie nie ma. Nie wiadomo o co z nimi chodzi, ale również nie ma wyjścia i trzeba zmienić tam matkę. Lecz z nią będę musiał poczekać, ponieważ na wielkopolskim rójka została wrzucona na 4 ramki węzy. Bo nie miałem tego typu uli wcześniej. Poddałem im ciasto na zachętę i zobaczymy za jakieś 2 tyg. czy uporały się z tym i można będzie coś kombinować by matkę tam zmienić. To chyba tyle... Pasieka się rozwija, mimo moich błędów. Bym zapomniał. Jakiś czas temu kupiłem 2 matki Willy, bo myśleliśmy że nie ma matki w odkładzie który jest w warszawiaku. A tu niespodzianka! Matka jest i czewi. Więc dałem jedną matkę kuzynowi w zamian za to. Wziąłem ulik weselny i wrzuciłem kilka ramek pszczół z ula od 1 mojej rodziny. Poddałem matkę i myślałem że wszystko gra. Pszczoły klateczkę zawoskowały, więc myślałem że jest ok. A tu... Jajeczka. Szukam, szukam, szukam. Patrzę. Przerzuciłem matkę ze starej rodziny która miała iść do kasacji. Nowa Will'ego wyrzucona na pewno. Ojjj nie wyobrażacie sobie ile przekleństw poleciało w tamtej chwili. złapałem ją i wrzuciłem z powrotem skąd przyszła.Teraz w uliku są pszczoły wraz z jajeczkami, ale mateczniki w nich powstałe skasuję. Pociągnę raczej matkę od mojego kuzyna, z tej którą mu dałem i powinno się wszystko tym razem udać. Przynajmniej to nauczką że z pszczołami to jednak nie ma co się spieszyć, To by było na tyle, mam nadzieję że nie zanudziłem. Do następnego razu :)
No więc na chwilę obecną mam 3 rodziny pszczele które muszę zazimować. A dojdzie jeszcze jedna ponieważ czekam na matkę CJ10. Jeżeli się sprawdzi ta pszczoła możliwe że będę starał się ją propagować tutaj i w przyszłości zajmę się hodowlą tychże matek. W ulu mojej pierwszej rodziny, powiem jedno... Jest MASAKRA!!! Pszczoły wcale nie trzymają się plastrów, niemożliwe jest odebranie miodu bez rękawic (zwykle pracowałem bez). Gdy wyjmuję ramkę pszczoły wypryskują na mnie jak szalone. Przegląd temu dostałem z 15 żądeł, aż mi się ciepło robiło. Musiałem założyć 3 pary rękawiczek ogrodniczych, a i to żądła dostawały się pod skórę. Ponad to, musiałem wiązać sznurkiem nogawki bo dostawały się nawet pod spodnie. Tam też mnie nie oszczędzały i zebrałem 3 żądła przed tym zabiegiem... Jednym moim celem jest teraz wymiana matki w tym ulu na jakąś łagodną, zastanowię się na Willy'm. Poza tym wszystko gra, pszczoły pracują, matki czerwią. Nie jest źle ogółem. Tylko jest jeszcze zastrzeżenie do pszczół z wielkopolskiego, ponieważ matka która się wyroiła, nie wiadomo co to za pszczoły... Ale w życiu nie widziałem tak leniwych pszczół. Odbudowują węze jak im się zachce, miodu praktycznie nie ma. Nie wiadomo o co z nimi chodzi, ale również nie ma wyjścia i trzeba zmienić tam matkę. Lecz z nią będę musiał poczekać, ponieważ na wielkopolskim rójka została wrzucona na 4 ramki węzy. Bo nie miałem tego typu uli wcześniej. Poddałem im ciasto na zachętę i zobaczymy za jakieś 2 tyg. czy uporały się z tym i można będzie coś kombinować by matkę tam zmienić. To chyba tyle... Pasieka się rozwija, mimo moich błędów. Bym zapomniał. Jakiś czas temu kupiłem 2 matki Willy, bo myśleliśmy że nie ma matki w odkładzie który jest w warszawiaku. A tu niespodzianka! Matka jest i czewi. Więc dałem jedną matkę kuzynowi w zamian za to. Wziąłem ulik weselny i wrzuciłem kilka ramek pszczół z ula od 1 mojej rodziny. Poddałem matkę i myślałem że wszystko gra. Pszczoły klateczkę zawoskowały, więc myślałem że jest ok. A tu... Jajeczka. Szukam, szukam, szukam. Patrzę. Przerzuciłem matkę ze starej rodziny która miała iść do kasacji. Nowa Will'ego wyrzucona na pewno. Ojjj nie wyobrażacie sobie ile przekleństw poleciało w tamtej chwili. złapałem ją i wrzuciłem z powrotem skąd przyszła.Teraz w uliku są pszczoły wraz z jajeczkami, ale mateczniki w nich powstałe skasuję. Pociągnę raczej matkę od mojego kuzyna, z tej którą mu dałem i powinno się wszystko tym razem udać. Przynajmniej to nauczką że z pszczołami to jednak nie ma co się spieszyć, To by było na tyle, mam nadzieję że nie zanudziłem. Do następnego razu :)
Etykiety:
Agresja,
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Blog,
Budowa,
Gniazda,
Gospodarka,
Honey,
Korpusowe,
Królowa,
Matka Pszczela,
Miodek,
Miód,
Pasieka,
Podsumowanie,
Przegląd
wtorek, 21 kwietnia 2015
Wentylacja w ulu
Zawsze kiedy słucham opinii starych pszczelarzy, jak i innych którzy gospodarują głównie na ulach warszawskich zwykłych, mówią że na zimowlę jak i cały sezon ogacają swoje gniazda. W pasiekach często spotykam się z ocieplaniem od góry styropianem gdyż jest to tani i dobrze trzymający ciepło materiał. Wszystko pięknie, fajne ale jest jedno "ALE". Styropian jest materiałem nieprzepuszczalnym wilgoci jak i powietrza czy pary wodnej. I niestety głównie to prowadzi do pleśnienia ramek. Wilgoć nie mając gdzie uciec w zimę, wędruje dalej na puste ramki których pszczoły nie obsiadły i nic się z nią tam nie dzieje. Zalegając na tychże ramkach w połączeniu z ciepłą zimą (a tych jest coraz u nas więcej) i ciepłem emitowanym przez kłąb prowadzi do idealnych warunków powstawania pleśni.
Często ule typu warszawiaków są bardzo szczelne, ponieważ daszki są zamykane na tzw. felc. Na dodatek na jednym z filmików ze znanym dość pszczelarzem widziałem jak zatykał wloty drewnianymi zatyczkami do wlotków. Czasami można spotkać przy zakupie nowego ula właśnie tego typu zatyczki. Ja bym je radził wyrzucić w piec. W takich warunkach w ulu panuje sauna. Zamiast zatyczek polecam zdecydowanie u mnie sprawdzone zwykłe zasuwki metalowe dostępne na Allegro, za jakieś 4 zł. Z tego co pamiętam.
Zasuwki te są moim zdaniem idealne do powstrzymania myszy przed wtargnięciem, oraz zapewnieniu pszczołom odpowiedniej wentylacji. Wracając do gacenia uli, to polecam zamiast styropianu, wełnę mineralną, sieczkę, którą można obszyć starą poszewką od poduszki itp. W ten sposób para wodna będzie wchodziła w poduszkę,nie zalegając na beleczkach. (Piszę tu teraz o ulach typu warszawski) W korpusach radzę wywalić wszelkie poduszki na zimę i zostawić lekką szparę w otworze powałki. Pszczoły ile zakituja, tyle zakitują. Na pewno zostanie otwór wentylacyjny pozwalający uciec parze wodnej przez nią. Jeśli ktoś ma pająka to jeszcze lepiej, bo można go zostawić całego.
W ulach korpusowych jest ta wygoda że coraz częściej spotykamy w nich osiatkowane dennice które zapewniają swobodny przepływ powietrza przez ul. W ten sposób gniazdo pozostaje suche, i nie ma nieproszonych gości w ulu.
Ja mam u siebie co prawda dennice nieosiatkowaną, lecz mój wylotek będzie otwarty całą zimę przez zastosowanie wyżej wymienionych zasuwek. W połączeniu z zabudową zimną, powietrze będzie spokojnie wędrowało przez ul, a ciepłe i wilgotne powietrze wydobywające się z kłębu będzie wędrowało ku górze.
W moich ulach wygląda to tak:
W tym ulu, w którym jest obecnie moja jedyna rodzinka nie jest potrzebny wylot wentylacyjny ponieważ jest to bardzo stary ul i jest strasznie nieszczelny. I dlatego przez całą zimę miałem sucho w ulu. Maty boczne ocieplające, wykonane są ze słomy czy trzciny, które są w pewnym stopniu przepuszczalne, ale nie można z nimi również przesadzać. Jedna mata w zupełności wystarczy, w ulach korpusowych natomiast świetnie może ona posłużyć jako zatwór. Ważne jest przy nich, by miały odstęp od dna ula, na wysokość beleczki aby powietrze mogło tam swobodnie przepływać.
Na szkoleniu, którego byłem również uczestnikiem spotkałem się z pewnym Panem z mojego koła pszczelarskiego, który mi mówił że gospodaruje na ulach korpusowych. Zainteresowany podjąłem rozmowę, w celu poznania jego gospodarki na tych ulach. Okazało się że ten Pan, ociepla swoje pszczoły przez cały rok. Co mnie zszokowało, lekko mówiąc... Mówił że nie dość że ma ocieplone ule z każdej strony, to na dodatek wrzuca maty ocieplające boczne i poduszki. Prawie zamarłem. Lecz nie chciałem się wtrącać, bo jestem młodzikiem i co Ja tam wiem. Pokiwałem pokornie głową i tyle. Nie dopuszczalne jest by pszczoły tak ocieplać, szczególnie w zimę czy w pełni lata. W zimę to już pisałem dlaczego. W lato to może spowodować częste nastroje rojowe, jak i nawet doprowadzić do zaparzenia pszczół! W lecie pod koniec czerwca, wyjmuję u siebie prawie całkowicie ocieplenia. Zostaje mi jedynie na beleczkach stary kawałek dywanu. I nic poza tym. Żadnych mat bocznych, czy poduszek od góry.
W lato jest wystarczająco ciepło by pszczoły same sobie poradziły z dogrzaniem czerwia. Przy czym w czerwcu mamy wręcz nadwyżkę pszczoły. Mam nadzieję że troszkę objaśniłem jak ważna jest wentylacja wewnątrz ula. Nie martwmy się o zimowlę naszych pszczół. Jeśli dobrze zakarmiliśmy pszczoły, oraz mają zapewniony spokój przeżyją. Przez tysiące lat mieszkały w dziuplach drzew, na urwiskach itd. I przetrwały do dziś. I gdyby nie warroza, to prawdopodobnie mogłyby żyć i tak dzisiaj. Nie miały mat, nie ocieplały drzew. A zimy były mroźniejsze i są teraz. Przetrwały. Ocieplenie uli może im pomóc, ale wiosną gdy jest czerw i potrzebne jest ciepło do jego wychowu.
Często ule typu warszawiaków są bardzo szczelne, ponieważ daszki są zamykane na tzw. felc. Na dodatek na jednym z filmików ze znanym dość pszczelarzem widziałem jak zatykał wloty drewnianymi zatyczkami do wlotków. Czasami można spotkać przy zakupie nowego ula właśnie tego typu zatyczki. Ja bym je radził wyrzucić w piec. W takich warunkach w ulu panuje sauna. Zamiast zatyczek polecam zdecydowanie u mnie sprawdzone zwykłe zasuwki metalowe dostępne na Allegro, za jakieś 4 zł. Z tego co pamiętam.
Zasuwki te są moim zdaniem idealne do powstrzymania myszy przed wtargnięciem, oraz zapewnieniu pszczołom odpowiedniej wentylacji. Wracając do gacenia uli, to polecam zamiast styropianu, wełnę mineralną, sieczkę, którą można obszyć starą poszewką od poduszki itp. W ten sposób para wodna będzie wchodziła w poduszkę,nie zalegając na beleczkach. (Piszę tu teraz o ulach typu warszawski) W korpusach radzę wywalić wszelkie poduszki na zimę i zostawić lekką szparę w otworze powałki. Pszczoły ile zakituja, tyle zakitują. Na pewno zostanie otwór wentylacyjny pozwalający uciec parze wodnej przez nią. Jeśli ktoś ma pająka to jeszcze lepiej, bo można go zostawić całego.
W ulach korpusowych jest ta wygoda że coraz częściej spotykamy w nich osiatkowane dennice które zapewniają swobodny przepływ powietrza przez ul. W ten sposób gniazdo pozostaje suche, i nie ma nieproszonych gości w ulu.
Ja mam u siebie co prawda dennice nieosiatkowaną, lecz mój wylotek będzie otwarty całą zimę przez zastosowanie wyżej wymienionych zasuwek. W połączeniu z zabudową zimną, powietrze będzie spokojnie wędrowało przez ul, a ciepłe i wilgotne powietrze wydobywające się z kłębu będzie wędrowało ku górze.
W moich ulach wygląda to tak:
W tym ulu, w którym jest obecnie moja jedyna rodzinka nie jest potrzebny wylot wentylacyjny ponieważ jest to bardzo stary ul i jest strasznie nieszczelny. I dlatego przez całą zimę miałem sucho w ulu. Maty boczne ocieplające, wykonane są ze słomy czy trzciny, które są w pewnym stopniu przepuszczalne, ale nie można z nimi również przesadzać. Jedna mata w zupełności wystarczy, w ulach korpusowych natomiast świetnie może ona posłużyć jako zatwór. Ważne jest przy nich, by miały odstęp od dna ula, na wysokość beleczki aby powietrze mogło tam swobodnie przepływać.
Na szkoleniu, którego byłem również uczestnikiem spotkałem się z pewnym Panem z mojego koła pszczelarskiego, który mi mówił że gospodaruje na ulach korpusowych. Zainteresowany podjąłem rozmowę, w celu poznania jego gospodarki na tych ulach. Okazało się że ten Pan, ociepla swoje pszczoły przez cały rok. Co mnie zszokowało, lekko mówiąc... Mówił że nie dość że ma ocieplone ule z każdej strony, to na dodatek wrzuca maty ocieplające boczne i poduszki. Prawie zamarłem. Lecz nie chciałem się wtrącać, bo jestem młodzikiem i co Ja tam wiem. Pokiwałem pokornie głową i tyle. Nie dopuszczalne jest by pszczoły tak ocieplać, szczególnie w zimę czy w pełni lata. W zimę to już pisałem dlaczego. W lato to może spowodować częste nastroje rojowe, jak i nawet doprowadzić do zaparzenia pszczół! W lecie pod koniec czerwca, wyjmuję u siebie prawie całkowicie ocieplenia. Zostaje mi jedynie na beleczkach stary kawałek dywanu. I nic poza tym. Żadnych mat bocznych, czy poduszek od góry.
W lato jest wystarczająco ciepło by pszczoły same sobie poradziły z dogrzaniem czerwia. Przy czym w czerwcu mamy wręcz nadwyżkę pszczoły. Mam nadzieję że troszkę objaśniłem jak ważna jest wentylacja wewnątrz ula. Nie martwmy się o zimowlę naszych pszczół. Jeśli dobrze zakarmiliśmy pszczoły, oraz mają zapewniony spokój przeżyją. Przez tysiące lat mieszkały w dziuplach drzew, na urwiskach itd. I przetrwały do dziś. I gdyby nie warroza, to prawdopodobnie mogłyby żyć i tak dzisiaj. Nie miały mat, nie ocieplały drzew. A zimy były mroźniejsze i są teraz. Przetrwały. Ocieplenie uli może im pomóc, ale wiosną gdy jest czerw i potrzebne jest ciepło do jego wychowu.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Budowa,
Gospodarka,
Pasieka,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoły miodne,
Rozwój,
Temperatura,
Ul,
Ul Warszawski Zwykły,
Wentylacja,
Zimowanie,
Zimowla
środa, 4 lutego 2015
Chyba już niedługo wiosna
Dawno nie pisałem relacji z mojej pasieki, i życia z nią związanego więc chyba już najwyższa pora. No więc, zapisałem się w końcu do związku pszczelarskiego i jestem z tego bardzo dumny. Choć czułem się nieswojo troszkę że byłem jako prawie jedyny najmłodszy wśród osób w tak poważnym wieku. Większość osób była po 60, ale bardzo przyjemna była atmosfera oraz dostałem w prezencie nasiona przegorzanu, które na bank wysieję tej wiosny. Dobrze że znałem choć 2 osoby z tego grona. Podsumowując: Jestem już oficjalnym członkiem związku pszczelarskiego, lecz żałuję że było tak krótko bo na pewno wiele mógłbym się dowiedzieć od tak doświadczonych ludzi.
Co do pszczół to jak w tytule, chyba czują zbliżającą się wiosnę ponieważ zauważyłem wynoszone trupki z ula, były również w wylocie więc im troszeczkę pomogłem i delikatnie wygarnąłem je kawałkiem patyczka. Stan zapasów jest zadowalający, więc podejrzewam że będzie dobrze i powinny mieć dość pokarmu na rozruch. Podejrzewam że matka zaczęła czerwić, bo gdy dotknąłem górnych beleczek to zdawały się być bardzo ciepłe. Także więc nie jest źle. Choć są podejrzenia że nie ma matki, ale to się okaże w marcu gdy pogoda na to mi pozwoli. A ule powoli się robią muszę kupić jakąś papę lub blachę offsetową na dach oraz lakier. Mam już upatrzony więc trzeba czekać na jakieś ciepłe dni. Zostało nam zrobić 2 rojnice, ramki gniazdowe do warszawiaków i to chyba wszystko. Na razie się rozwijam więc czeka mnie sporo pracy, chciałbym na przyszły rok zrobić z 5 następnych uli. Ale nie wiadomo jak będzie na wiosnę z rozwojem czerwia w ulu na jednej desce. Poczyniłem również małe zakupy na rzecz mojej pasieki, kupiłem kilka użytecznych pierdółek i jakiś kapelusz dla jakiegoś gościa jeśli będzie chciał zajrzeć w ul. To na razie wszystko, jeśli coś będzie się działo na pewno napiszę. Życzę udanego dnia :)
Co do pszczół to jak w tytule, chyba czują zbliżającą się wiosnę ponieważ zauważyłem wynoszone trupki z ula, były również w wylocie więc im troszeczkę pomogłem i delikatnie wygarnąłem je kawałkiem patyczka. Stan zapasów jest zadowalający, więc podejrzewam że będzie dobrze i powinny mieć dość pokarmu na rozruch. Podejrzewam że matka zaczęła czerwić, bo gdy dotknąłem górnych beleczek to zdawały się być bardzo ciepłe. Także więc nie jest źle. Choć są podejrzenia że nie ma matki, ale to się okaże w marcu gdy pogoda na to mi pozwoli. A ule powoli się robią muszę kupić jakąś papę lub blachę offsetową na dach oraz lakier. Mam już upatrzony więc trzeba czekać na jakieś ciepłe dni. Zostało nam zrobić 2 rojnice, ramki gniazdowe do warszawiaków i to chyba wszystko. Na razie się rozwijam więc czeka mnie sporo pracy, chciałbym na przyszły rok zrobić z 5 następnych uli. Ale nie wiadomo jak będzie na wiosnę z rozwojem czerwia w ulu na jednej desce. Poczyniłem również małe zakupy na rzecz mojej pasieki, kupiłem kilka użytecznych pierdółek i jakiś kapelusz dla jakiegoś gościa jeśli będzie chciał zajrzeć w ul. To na razie wszystko, jeśli coś będzie się działo na pewno napiszę. Życzę udanego dnia :)
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Budowa,
Czerw,
Pasieka,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Stolarka,
Ul Wielkopolski,
Zadania,
Zdrowie,
Zestaw pszczelarski,
Zimowla,
Związek Pszczelarski
sobota, 20 grudnia 2014
Werner Gekeler - Poradnik Hodowcy Pszczoły
Jakiś czas temu kupiłem książkę Werner'a Gekeler'a Poradnik Hodowcy Pszczoły. Jakoś nie miałem czasu wrzucić recenzji tej książki. Niecały miesiąc temu przeczytałem ją całą i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć że opłacało się dać za nią te 30 coś złotych za tyle zawartej wiedzy w jednej książce. Tą książkę polecałbym każdemu pszczelarzowi bez względu na doświadczenie. Każdy powinien znaleźć coś ciekawego dla siebie. Co prawda autor skupia się głównie na gospodarce na ulach korpusowych. Bardzo miłym zaskoczeniem dla mnie była tabela zawierająca nazwy roślin oraz stopień pyłku i nektaru z danego pożytku. Obrazki w tej książce są bardzo ciekawie i nie natrętnie rozmieszczone, w środku jest kilka stron zapełnionych obrazkami przedstawiającymi choroby, rozwój czerwia, mateczników itp. Książka liczy sobie 176 str. Jest dosyć zróżnicowana, co prawda jak w każdej książce pszczelarskiej niektóre ceny produktów jak np. węza. Są dosyć zaniżone, ale każdy przecież może sprawdzić w sklepach pszczelarskich oraz internecie ceny danych produktów potrzebnych do hodowli pszczół. Jak dla mnie rewelacyjna książka, zawierająca sporo wiedzy i doświadczenia. Szczerze polecam przeczytać ją każdemu pszczelarzowi i nie tylko.
Etykiety:
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Gospodarka,
Korpusowe,
Książka,
Pasieka,
Początki,
Poradnik Hodowcy,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Pszczoły miodne,
Recenzja,
Ul,
Werner Gekeler
wtorek, 9 września 2014
Moje podkarmianie
Witam, trochę nie zamieszczałem tutaj postów z braku czasu po prostu. Ale będę się starał naprawić i uzupełnić blog o nowe informacje.
Jakiś czas temu rozpocząłem karmienie pszczół, dając po 1L syropu co dzień, lub co 2. Rodzinę postanowiłem zostawić na 10 ramkach bo nie dało rady im zwęzić dalej gniazda... Co jakiś czas dodaję łyżkę stołową octu, dla utrzymania dobrej kondycji pszczół oraz zapobiegania chorobom. Włożyłem również 2 paski na warrozę, bo pojawiła mi się na pszczołach. Matka czerwiła na wszystkich ramkach, lecz nie grzebałem bardzo w gnieździe. Skupiłem się tylko na tym by zawiesić paski i właściwie tyle. Za jakiś tydzień jak skończę podkarmiać zrobię ostatni przegląd by ocenić rozłożenie zapasu i ewentualnego czerwienia królowej. Coś podejrzewam że w tym roku będzie trzeba podać z 15kg cukru rodzinie, bo u nas na śląskim to rok nie rozpieszczał pszczelarzy. Nastawiałem się że zbiorę chociaż słoik miodu z rodziny, lecz pogoda nie pozwoliła i skończyło się tym że jeszcze musiałem dać rodzinie po 1L w chłodne dni.... Nastawiałem się na nawłoć, ale w moim regionie konkretne ilości tej rośliny rosną jakieś 4-5 km od mojego ulika. Lecz jeśli klienci dopisywać będą i będę rozwijał swoją pasję, to na pewno będę wywoził na nawłoć swoje podopieczne.
Jak już wspomniałem kiedyś, zamierzam wytestować ule pomysłu Tomka Miodka, więc na pewno zamieszczę tutaj zdjęcia jak wyglądają, oraz informacje czy rodziny w niej zasiedlone przetrwały zimę. Czytałem gdzieś na forum pszczelarskim opinię Pana Leszka Stępnia "Polbart'a", że nie ma wielkiej różnicy czy ul jest ocieplany czy też nie, ponieważ i tak tam wchodzi mróz, i tak... I w sumie się z tym zgadzam. Zobaczymy, jeżeli przetrwają zimowe warunki w takim rodzaju ulu, to będzie znaczyło, że nie potrzebnie jest wydawać te 300 zł na ul, bo można zrobić go samemu za mniejszą sumę. Ja podkarmianie rozpocząłem, wy na pewno też. Jestem ciekaw rozłożenia zapasu w gnieździe, lecz pszczoły mnie nauczyły cierpliwości, więc wstrzymam się do skończenia podkarmiania. Zrobię ostatni przegląd i już nie będę grzebał w ulu do wiosny. No może poza tym że będę musiał wyjąć paski. Ale na pewno nie będę rozbierał całego gniazda.
Jakiś czas temu rozpocząłem karmienie pszczół, dając po 1L syropu co dzień, lub co 2. Rodzinę postanowiłem zostawić na 10 ramkach bo nie dało rady im zwęzić dalej gniazda... Co jakiś czas dodaję łyżkę stołową octu, dla utrzymania dobrej kondycji pszczół oraz zapobiegania chorobom. Włożyłem również 2 paski na warrozę, bo pojawiła mi się na pszczołach. Matka czerwiła na wszystkich ramkach, lecz nie grzebałem bardzo w gnieździe. Skupiłem się tylko na tym by zawiesić paski i właściwie tyle. Za jakiś tydzień jak skończę podkarmiać zrobię ostatni przegląd by ocenić rozłożenie zapasu i ewentualnego czerwienia królowej. Coś podejrzewam że w tym roku będzie trzeba podać z 15kg cukru rodzinie, bo u nas na śląskim to rok nie rozpieszczał pszczelarzy. Nastawiałem się że zbiorę chociaż słoik miodu z rodziny, lecz pogoda nie pozwoliła i skończyło się tym że jeszcze musiałem dać rodzinie po 1L w chłodne dni.... Nastawiałem się na nawłoć, ale w moim regionie konkretne ilości tej rośliny rosną jakieś 4-5 km od mojego ulika. Lecz jeśli klienci dopisywać będą i będę rozwijał swoją pasję, to na pewno będę wywoził na nawłoć swoje podopieczne.
Jak już wspomniałem kiedyś, zamierzam wytestować ule pomysłu Tomka Miodka, więc na pewno zamieszczę tutaj zdjęcia jak wyglądają, oraz informacje czy rodziny w niej zasiedlone przetrwały zimę. Czytałem gdzieś na forum pszczelarskim opinię Pana Leszka Stępnia "Polbart'a", że nie ma wielkiej różnicy czy ul jest ocieplany czy też nie, ponieważ i tak tam wchodzi mróz, i tak... I w sumie się z tym zgadzam. Zobaczymy, jeżeli przetrwają zimowe warunki w takim rodzaju ulu, to będzie znaczyło, że nie potrzebnie jest wydawać te 300 zł na ul, bo można zrobić go samemu za mniejszą sumę. Ja podkarmianie rozpocząłem, wy na pewno też. Jestem ciekaw rozłożenia zapasu w gnieździe, lecz pszczoły mnie nauczyły cierpliwości, więc wstrzymam się do skończenia podkarmiania. Zrobię ostatni przegląd i już nie będę grzebał w ulu do wiosny. No może poza tym że będę musiał wyjąć paski. Ale na pewno nie będę rozbierał całego gniazda.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Blog,
Podkarmiaczka,
Podkarmianie,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczoła,
Pszczoły miodne,
Syrop Cukrowy,
Ul Warszawski Zwykły,
Warroza,
Zimowanie,
Zimowla
wtorek, 26 sierpnia 2014
Przegląd na jesień
Witam, trochę rzadko ostatnio piszę posty. Ale to jest spowodowane pewnymi zmianami w moim prywatnym życiu. Znalazłem pracę ale przez nią mam mało czasu dla bliskich i dla tego bloga... Lecz staram się małymi krokami zbliżać do tego by spełnić marzenie i otworzyć w końcu pasiekę zawodową i być zawodowym pszczelarzem. Bo chyba nie ma nic lepszego w życiu jak łączyć swoją pasję z pracą. Ale wracając do tematu...
Dwa tyg. temu zacząłem podkarmiać pszczoły małymi dawkami syropu. Tak 1L, 2x w tyg. Ostatnio przestałem bo brak mi zapasu cukru, który muszę też kupić. Ale również przestałem z jednego względu. Ul jest teraz na 11 ramkach warszawskich zwykłych i matka czerwi na wszystkich 11. Nie mam pojęcia jak wycofać te plastry. Chciałbym zazimować pszczoły na 8-7 ramkach. A tu lipa. Na 11 ramek, 10 jest z zapasem do połowy ramki. Matka czerwi obficie, pierwsza ramka od szyby jest mało zaczerwiona, ale to pewnie ze względu na temperaturę, która nas ostatnio nie rozpieszcza...
Odczekam do września i czas zweryfikuje co by zrobić. Ale sądzę, że jedynym wyjściem jest zalanie całkiem gniazda syropem i wycofanie nadmiaru ramek z zasklepionym syropem. A na wiosnę je dołożę na rozruch. Bo nie mam koncepcji innej na tego typu zachowanie pszczół.
Co do miodu to mnie zdziwiło że w ogóle jakiś tam był. Pszczoły musiały jednak uzbierać coś z nawłoci która kwitnie niedaleko mnie. Ale niestety ten rok nie rozpieszcza pszczelarzy i widać tego skutki... Pyłku w ulu były znikome ilości, mam nadzieję że pszczoły przetrwają o zapasach cukru w ulu. Chorób nie widziałem na czerwiu, ani warrozy na pszczołach co mnie ucieszyło. Jedynym moim zmartwieniem są osy które próbuję rabować pszczoły, a te się wściekają na wszystko co się rusza później. No nic, muszę być dobrej myśli i podawać im syrop powoli w małych dawkach. Nie wiem tylko czy syrop się nie zepsuje jeśli odstawię tamte ramki z nim do miejsca gdzie trzymam ramki, i pszczoły się nie pochorują...
Dwa tyg. temu zacząłem podkarmiać pszczoły małymi dawkami syropu. Tak 1L, 2x w tyg. Ostatnio przestałem bo brak mi zapasu cukru, który muszę też kupić. Ale również przestałem z jednego względu. Ul jest teraz na 11 ramkach warszawskich zwykłych i matka czerwi na wszystkich 11. Nie mam pojęcia jak wycofać te plastry. Chciałbym zazimować pszczoły na 8-7 ramkach. A tu lipa. Na 11 ramek, 10 jest z zapasem do połowy ramki. Matka czerwi obficie, pierwsza ramka od szyby jest mało zaczerwiona, ale to pewnie ze względu na temperaturę, która nas ostatnio nie rozpieszcza...
Odczekam do września i czas zweryfikuje co by zrobić. Ale sądzę, że jedynym wyjściem jest zalanie całkiem gniazda syropem i wycofanie nadmiaru ramek z zasklepionym syropem. A na wiosnę je dołożę na rozruch. Bo nie mam koncepcji innej na tego typu zachowanie pszczół.
Co do miodu to mnie zdziwiło że w ogóle jakiś tam był. Pszczoły musiały jednak uzbierać coś z nawłoci która kwitnie niedaleko mnie. Ale niestety ten rok nie rozpieszcza pszczelarzy i widać tego skutki... Pyłku w ulu były znikome ilości, mam nadzieję że pszczoły przetrwają o zapasach cukru w ulu. Chorób nie widziałem na czerwiu, ani warrozy na pszczołach co mnie ucieszyło. Jedynym moim zmartwieniem są osy które próbuję rabować pszczoły, a te się wściekają na wszystko co się rusza później. No nic, muszę być dobrej myśli i podawać im syrop powoli w małych dawkach. Nie wiem tylko czy syrop się nie zepsuje jeśli odstawię tamte ramki z nim do miejsca gdzie trzymam ramki, i pszczoły się nie pochorują...
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Czerw,
Honey,
Matka Pszczela,
Pasieka,
Podkarmiaczka,
Podkarmianie,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Syrop Cukrowy,
Ul,
Warroza,
Zimowanie,
Zimowla
poniedziałek, 7 lipca 2014
"Pszczoły miodne"
Ostatnimi czasy kupiłem sobie książkę "Pszczoły miodne", autorstwa Armin'a Spurgin'a. Wczoraj ją skończyłem czytać. I chciałem się podzielić swoimi wrażeniami związanymi z tą książką. Mianowicie...
Książkę można na pewno polecić osobom które planują założyć pasiekę i są kompletnie bez jakiejkolwiek wiedzy na temat pszczelarstwa i pszczół. Ja, jako że wcześniej interesowałem się pszczelarstwem nim osadziłem swój ul, nabrałem pewnej wiedzy wcześniej. Ale były również w niej zagadnienia, o których nie miałem pojęcia, i uzyskałem kilka odpowiedzi na moje pytania. Niestety złożone zagadnienia jak np. wychów matek. Czyli krok, po kroku... Niestety nie było takiego czegoś. Natomiast dość sporą uwagę poświęcono wyposażeniu pasieki, przyrządom pszczelarskim, budowie pszczoły i ich zachowań. Po przeczytaniu tej książki czuję pewien niedosyt... Na pewno to nie jest ostatnia książka jaką sobie kupiłem o pszczołach. W szczególności interesuje mnie wychów matek. Wracając na chwilkę jeszcze do samej książki, to mimo że nie było w niej zawartej jakiejś tam obszernej wiedzy na temat pszczelarstwa. Lekturę czytało się nader miło i z zainteresowaniem. Jest też w niej kilka ciekawych przepisów. A nawet wyceny sprzętu pszczelarskie, lecz powinny być one zaktualizowane bo są dosyć zaniżone, lub w niektórych miejscach zawyżone. Tak jak już wspominałem, jeśli ktoś planuje dopiero założyć pasiekę. Ta książka jest zdecydowanie dla niego.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Armin Spurgin,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Honey,
Książka,
Miód,
Opis,
Pasieka,
Początki,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Pszczoły miodne,
Zestaw pszczelarski
środa, 2 lipca 2014
Wady i zalety ula warszawskiego zwykłego
Ul warszawski był kiedyś bardzo popularnym ulem w Polsce. Hodowali w nim pszczoły zarówno pszczelarze amatorscy, jak i pszczelarze zawodowi. Pierwszym tego typu ulem, był ul zbudowany w 1880 roku przez polskiego pszczelarza i działacza Kazimierza Lewickiego określonego przez niego "stojako-leżakiem". W latach 1894-1896, ul Lewickiego został dopracowany w pracowni Towarzystwa Pszczelniczo-Ogrodniczego, w Warszawie. Stąd nazwa: Ul Warszawski. W czasach II wojny światowej ten rodzaj ula wycofano, w celu standaryzacji uli. Nie produkowano żadnych komponentów z nim związanych, a jego wymuszonym następcą stał się Ul Warszawski Poszerzany. Po wielu wzlotach i upadkach, jednak udało mu się przetrwać próbę czasu...
Jest obecny szczególnie w małych przydomowych pasiekach. (U mnie również :D). Jest ceniony przez wielu pszczelarzy po dzień dzisiejszy. Moim skromnym zdaniem ten ul może służyć dożywotnio pszczelarzowi, i wiele jego cech które tutaj przedstawię za tym przemawia. Ale jak każdy ul, ma też swoje minusy...
Plusy:
+ wygoda przy przeglądach
+ dobra zimowla pszczół
+ nie trzeba dźwigać żadnych korpusów
+ brak zagrożenia przewrócenia się ula
+ kształt ramek zbliżony do naturalnej struktury gniazda pszczół
+ tradycyjna ozdoba przydomowego ogródka
+ możliwość odkupienia po okazyjnej cenie od starych pszczelarzy
+ zachowanie "żelaznej rezerwy" miodu na zimę
+ polecany dla początkujących pszczelarzy
+ możliwość zajrzenia do pierwszej ramki bez potrzeby rozebrania gniazda (ramka z szybką)
Minusy:
- nadają się głównie do pasiek stacjonarnych (Starsze osoby mogą nie dać rady przenieść tak ciężkiego ula)
- ograniczona ilość ramek
- w wielu przypadkach brak wyjmowanej dennicy
- przy wydzieleniu miodni w gnieździe, potrzebna jest dodatkowa krata odgrodowa
- zajmuje więcej miejsca
- brak możliwości rozbudowy
- wysoka cena nowego ula
Jest obecny szczególnie w małych przydomowych pasiekach. (U mnie również :D). Jest ceniony przez wielu pszczelarzy po dzień dzisiejszy. Moim skromnym zdaniem ten ul może służyć dożywotnio pszczelarzowi, i wiele jego cech które tutaj przedstawię za tym przemawia. Ale jak każdy ul, ma też swoje minusy...
Plusy:
+ wygoda przy przeglądach
+ dobra zimowla pszczół
+ nie trzeba dźwigać żadnych korpusów
+ brak zagrożenia przewrócenia się ula
+ kształt ramek zbliżony do naturalnej struktury gniazda pszczół
+ tradycyjna ozdoba przydomowego ogródka
+ możliwość odkupienia po okazyjnej cenie od starych pszczelarzy
+ zachowanie "żelaznej rezerwy" miodu na zimę
+ polecany dla początkujących pszczelarzy
+ możliwość zajrzenia do pierwszej ramki bez potrzeby rozebrania gniazda (ramka z szybką)
Minusy:
- nadają się głównie do pasiek stacjonarnych (Starsze osoby mogą nie dać rady przenieść tak ciężkiego ula)
- ograniczona ilość ramek
- w wielu przypadkach brak wyjmowanej dennicy
- przy wydzieleniu miodni w gnieździe, potrzebna jest dodatkowa krata odgrodowa
- zajmuje więcej miejsca
- brak możliwości rozbudowy
- wysoka cena nowego ula
Myślę że w tym poście wyszczególniłem właściwości tego ula. Dla mnie było to dobre zrządzenie losu, że trafiłem jednak na ten ul. Ja mam wersje tego ula z wbudowanymi stojakami, i podkładam pod nogi stare cegły, by przedłużyć żywotność. Ma kilka wad jak już wspominałem. Ale jak dla mnie, wygodnie się przy nim pracuje. Szperałem po forach i tematem rzeką jest ilość wyciągniętego miodu, z poszczególnych uli. Przecież żaden ul miodu nie robi. Jeśli mamy małe ilości miodu to są tylko dwa czynniki które mają na to wpływ: Pszczoły lub Pożytki.
Proszę was o komentowanie, to pozwoli mi dopracować posty pod względem wiarygodności, oraz jakieś uwagi względem ula. Ja dopatrzyłem się tylko tylu. Jeśli otrzymam sensowne uwagi, na pewno je zamieszczę ;).
Proszę was o komentowanie, to pozwoli mi dopracować posty pod względem wiarygodności, oraz jakieś uwagi względem ula. Ja dopatrzyłem się tylko tylu. Jeśli otrzymam sensowne uwagi, na pewno je zamieszczę ;).
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Beekeeping,
Bees,
Blog,
Honey,
Kwiaty,
Opis,
Podział,
Przegląd,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Ul,
Ul Warszawski Zwykły,
Wady,
Zalety
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Oznaki zbliżającej się rójki
Jakiś czas temu pisałem jakie są metody zapobiegania podziału rodziny pszczelej. Tym razem chciałbym przedstawić typowe zachowania pszczół, w okresie zbliżającego się rojenia. I w zasadzie są dwa rodzaje pszczelarzy pod tym względem:
- Pszczelarze którzy pilnują swoich pszczół i znają ich zachowania, oraz środki zapobiegawcze.
Oraz
- Pszczelarze którzy chodzą z drabiną do nowo powstałej rodziny pszczelej.
Dlaczego napisałem "w zasadzie". A no, dlatego że czasem się zdarza, iż mimo środków zapobiegawczych, pszczelarz jest zmuszony sięgnąć po drabinę...
- Pszczelarze którzy pilnują swoich pszczół i znają ich zachowania, oraz środki zapobiegawcze.
Oraz
- Pszczelarze którzy chodzą z drabiną do nowo powstałej rodziny pszczelej.
Dlaczego napisałem "w zasadzie". A no, dlatego że czasem się zdarza, iż mimo środków zapobiegawczych, pszczelarz jest zmuszony sięgnąć po drabinę...
Pszczoły są owadami które bywają nieprzewidywalne. Choć są to rzadkie przypadki. Przeważnie jest to błąd pszczelarza. (Też człowiek, może coś przeoczyć) I w tym wypadku rodzina się podzieli. No więc jak już wspomniałem wcześniej, wymienię tutaj oznaki nadciągającej rójki:
- Miseczki matecznikowe na ramkach, przeważnie na brzegach (nie koniecznie muszą być na chwilę obecną z larwami),
- Zbudowane dzikie plastry na matach, ścianach ula, szybach itd.
- Pobielenie starych komórek,
- Przepełnione plastry pyłkiem, miodem, czerwiem, jajeczkami, larwami,
- Zaprzestanie prac związanych z odbudową (zaawansowane stadium),
- Zbieranie się pszczół na wylotkach, widoczne są tzw. brody (czyli pszczoły zwisającej, jedna na drugiej pod wylotkiem),
- Pszczoły są powolne i leniwe,
- Pszczoły są powolne i leniwe,
- Nadmierna liczba czerwiu trutowego,
- "Pszczoły wszędzie" czyli gdy się otworzy ul, to jest widoczna nadmiar pszczół. Każda ramka jest zapełniona pszczołami na czarno, są poza matą ocieplającą, pszczoła chodzi po pszczole. Dosłownie.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Honey,
Miodek,
Objawy,
Oznaki,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoły,
Rojenie,
Rojeniu,
Rojnica,
Rój,
Rójka,
Zapobieganie
środa, 25 czerwca 2014
Zestaw pszczelarza
Kiedy zaczynałem się interesować pszczelarstwem to zadziwiło mnie, i jednocześnie przeraziło. Ilość potrzebnego asortymentu pszczelarskiego i jego zastosowanie. W tym poście postaram się po krótce przedstawić potrzebny asortyment pszczelarski, oraz jego zastosowanie.
1. Podkurzacz - służy do uspokajania pszczół, a w razie gdy wiele ich lata wokół pszczelarza pomaga się ich pozbyć na jakiś czas, przez odymienie przestrzeni wokół siebie. Jest także pomocny przy zmuszeniu pszczół by zeszły niżej ramek, i pozwoliły na działanie pszczelarza. Dym z podkurzacza daje złudzenie pszczołom, że coś się pali blisko. Przez to pszczoły "objadają" się miodem, co często można zauważyć po odymieniu ramki.
2. Paliwo do podkurzacza - paliwo można zdobyć praktycznie wszędzie. Zwłaszcza jeśli się mieszka w bliskim sąsiedztwie z jakimś lasem. Najlepszym paliwem do podkurzacza jest próchno z drzew liściastych. Oczywiście musi być dobrze przesuszone by mogło się tlić. Paliwo również można kupić w sklepach pszczelarskich. Ale osobiście to odradzałbym wydawać pieniędzy na tego typu urozmaicenia. Sam kupiłem (paliwo lawendowe) jakiś czas temu na próbę, i za nic nie chce się to zająć. Dopiero w połączeniu ze spróchniałym drewnem, zaczyna się jako, tako palić...
5. Miotełka - służy do omiatania pszczół z ramek. Bardzo przydatne przy wybieraniu ramek z miodem.
7. Widelec do odsklepiania - widelec służy do odsklepiania miodu. Pszczoły zasklepiają dojrzały miód biały woskiem. Pszczelarz przed wirowaniem plastrów z miodem, musi często odsklepić je właśnie tym widelcem.
10. Węza - węza jest zaczątkiem plastra pszczelego. W ten sposób pszczelarz pomaga pszczołom w szybkiej odbudowie plastra, oraz może kontrolować wielkość komórek na których pszczoły mają pracować.
13. Odstojnik do miodu - miód po odwirowaniu i przecedzeniu. Powinien postać kilka dni, by resztki pyłku mogły się wytrącić na jego powierzchnię. Jest także pomocny przy rozlewaniu miodu, ponieważ posiada zawór którym bardzo dobrze nalewa się miód do słoików.
14. Rojnica - bardzo przydatna, nie tylko przy łapaniu rojów. Ale również przy robieniu odkładów, transporcie pszczół.
1. Podkurzacz - służy do uspokajania pszczół, a w razie gdy wiele ich lata wokół pszczelarza pomaga się ich pozbyć na jakiś czas, przez odymienie przestrzeni wokół siebie. Jest także pomocny przy zmuszeniu pszczół by zeszły niżej ramek, i pozwoliły na działanie pszczelarza. Dym z podkurzacza daje złudzenie pszczołom, że coś się pali blisko. Przez to pszczoły "objadają" się miodem, co często można zauważyć po odymieniu ramki.
2. Paliwo do podkurzacza - paliwo można zdobyć praktycznie wszędzie. Zwłaszcza jeśli się mieszka w bliskim sąsiedztwie z jakimś lasem. Najlepszym paliwem do podkurzacza jest próchno z drzew liściastych. Oczywiście musi być dobrze przesuszone by mogło się tlić. Paliwo również można kupić w sklepach pszczelarskich. Ale osobiście to odradzałbym wydawać pieniędzy na tego typu urozmaicenia. Sam kupiłem (paliwo lawendowe) jakiś czas temu na próbę, i za nic nie chce się to zająć. Dopiero w połączeniu ze spróchniałym drewnem, zaczyna się jako, tako palić...
3. Odzież ochronna - przy pszczołach trzeba zachować środki ostrożności. I mimo że pszczoły mogą się wydawać na pierwszy rzut oka spokojne, i powolne. W każdej chwili mogą zacząć atakować pszczelarza, gdy ten przez nieuwagę przygniótł pszczołę. Pszczoły są żywymi istotami, i mogą zachowywać się w sposób nieprzewidywalny. Gdy pszczoła użądli, wydziela się pewien feromon który oznajmia pszczołom że, w pobliżu znajduje się zagrożenie i trzeba bronić kolonii. Do środków ochrony zaliczamy: kombinezon pszczelarski, rękawice, kapelusz.
4. Dłuto - jest nieodzownym narzędziem pszczelarza. Służy głównie do podważania ramek, zeskrobywania nadmiaru propolisu.
5. Miotełka - służy do omiatania pszczół z ramek. Bardzo przydatne przy wybieraniu ramek z miodem.
6. Miodarka - jest niezbędna. Ramki z miodem, gdy zostaną odsklepione muszą zostać wywirowane. W końcu głównym produktem pszczelim jest miód. Więc to urządzenie jest niezbędne w każdej pasiece. Miodarka jest najdroższą inwestycją pszczelarza. Ale często na Allegro i innych tego typu stronach, można odkupić stare miodarki po przystępnej cenie.
7. Widelec do odsklepiania - widelec służy do odsklepiania miodu. Pszczoły zasklepiają dojrzały miód biały woskiem. Pszczelarz przed wirowaniem plastrów z miodem, musi często odsklepić je właśnie tym widelcem.
8. Wanienka do odsklepywania (bądź stół) - wanienka służy jedynie do oparcia ramki pod wygodnym kątem do odsklepienia, oraz zebrania miodu który ocieka z plastrów.
9. Drut do ramek - są różne rodzaje drutu pszczelarskiego. Sam osobiście używam drutu ze stali nierdzewnej, o średnicy 0,4 mm. Również w sklepach pszczelarskich są dostępne druty ocynowane, są tańsze. Drut służy do wtopienia węzy w ramkach.
11. Wtapiarka - są dostępne w sklepach pszczelarskich. Służą do zatapiania drutów, w węzie by ta w miarę dobrze trzymała się ramki. Kosztują w granicach ok. 120 zł. Choć są różne sposoby wtapiania węzy. Jak przez przerobienie lutownicy...
12. Sita - służą do oddzielenia drobinek wosku, pyłku od miodu. Są ważnym elementem miodobrania. (Chyba że ktoś lubi jeść wosk).
13. Odstojnik do miodu - miód po odwirowaniu i przecedzeniu. Powinien postać kilka dni, by resztki pyłku mogły się wytrącić na jego powierzchnię. Jest także pomocny przy rozlewaniu miodu, ponieważ posiada zawór którym bardzo dobrze nalewa się miód do słoików.
15. Podkarmiaczka - najlepiej by była jedna na ul. Gdy pszczelarz zabierze miód pszczołom, które sobie go magazynowały na zimę. Musi je w jakiś sposób dokarmić, przez syrop najczęściej. Można je karmić też ciastem cukrowym wtedy podkarmiaczka jest zbędna. By wystarczy położyć ciasto na ramkach, oczywiście bez beleczek wtedy.
16. Maty ocieplające - są różnego rodzaju maty ocieplające. Najczęściej pszczelarze kładą po daszek ula kawałek styropianu, siano, słomę, dywanu, wełny mineralnej. Na okres zimowy bywa niezbędna, by pszczoły po prostu nie zamarzły. W ulach również są maty boczne, te wykonuje się głównie ze słomy.
17. Kraty odgrodowe - bardzo przydatne do oddzielania miodni, od gniazda. Pozwalają na wydzielenie gniazda, oraz uniemożliwia królowej przejście do plastrów z miodem. Tym samym mamy pewność że na ramkach za kratą, będzie tylko miód (ewentualnie z pierzgą).
Myślę że to już wszystkie potrzebne przedmioty, by móc zacząć przygodę z pszczelarstwem. Jak już wspominałem, ilość i ceny niektórych rzeczy są dość drogie. Ale tak czy siak, koszt się zwraci po jakimś czasie. Nie wymieniałem tutaj młotka, czy noża. Chyba każdy ma jakieś w domu... Poza tym, oczywistą rzeczą również jest posiadanie ula oraz ramek. Dużą pomocą służą kółka pszczelarskie, i zapewniam Cię że jest w twojej okolicy jakieś. Tylko sęk tkwi w tym że trzeba i tak zapłacić za całość, a dopiero później jakaś część z tego się zwraca. Ale są na pewno osoby które mają pewne zdolności, lub chociaż chęci. I dysponują czasem. Więc jak najbardziej takie przedmioty jak dłuto, czy rojnica można wykonać samemu. Ja jak na razie nie mam odpowiedniego zaplecza. Ale jeśli tylko będę miał środki, to na pewno będę rozwijał pasiekę jak i zaplecze ;)
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Honey,
Miód,
Opis,
Pasieka,
Początki,
Podkarmiaczka,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Rojnica,
Ul,
Zestaw pszczelarski
wtorek, 24 czerwca 2014
Jest dobrze :)
Jakiś czas temu przeglądałem swój ul, i zauważyłem sporo czerwiu, jajeczek, trochę miodu i pyłku. Myślę że w tym roku jeszcze wyciągnę miód z tego co widzę. Pszczół mi przybywa z dnia na dzień. Dołożyłem im 3 ramki węzy, i wyjąłem jedną starą ramkę do wymiany. Oczywiście położyłem ją za szybką, by pszczoły sobie oczyściły ją z miodu. Trochę pomogłem im w tym i odsklepiłem plaster. Na macie z boku ula zauważyłem spory plaser zbudowany od zera, mam chyba bardzo pracowite pszczoły :D. To chyba wszystko czym chciałem się podzielić. Nie dzieje się dużo, bo mimo ze pszczoły się wygryzają, a matka czerwi. Nie mam dużo zajęć wokół ula, pszczół mimo że przybywa to jeszcze nie ma takiej siły jaką bym chciał. Zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję że pszczoły przezimują i będę mógł powiększać pasiekę...
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Blog,
Honey,
Królowa,
Matka Pszczela,
Odkład,
Pakiet,
Pasieka,
Początki,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Ul,
Wosk
czwartek, 19 czerwca 2014
Metody przeciwko rojeniu się pszczół
Pszczelarze starają się zapobiegać rojeniu się pszczół, ponieważ podzielenie jednej silnej rodziny osłabia produktywność ula. Ludzie zajmujący się pszczelarstwem zawodowo, wyjmują średnio ok. 30-40 L miodu w sezonie. Więc strata jest spora...
Poza tym, silne rodziny w których zapobiega się "rójce", są bardziej produktywne. Logiczne jest to że więcej pszczół, szybszy zbiór miodu, propolisu itd. Pszczelarze na przestrzeni czasu, badając i obserwując pszczoły wynaleźli pewne sposoby które zapobiegają rojeniu się pszczół. Oraz pozwalają utrzymać rodzinę w dostatecznej sile.
1. Jedną z metod która powinna być wykonywana w pierwszej kolejności przez pszczelarza jest poszerzenie gniazda. Dodajemy ramki z węzą, z suszem, bądź ramki pracy czyli same ramki z drutem lub mogą być nawet bez. W ulach korpusowych jeśli nie mamy dostatecznej ilości już miejsca na dokładanie ramek, może dołożyć następny korpus. Nazywa się to czasem tworzeniem wieżowców.
4. By zapobiegać rojeniu, można wymieniać matki średnio co 2 lata. Pozwoli to na wprowadzenie linii pszczół mniej rojliwych. Poza tym, młode matki są mniej rojliwe aniżeli stare. W dzisiejszych czasach pszczoły są selekcjonowane, i powstaje coraz to więcej odmian u których skłonności do rojenia są wygłuszane. Lecz trzeba pamiętać, że pszczoła jako część natury powinna zachować choć minimum zdolności do rojenia.
Poza tym, silne rodziny w których zapobiega się "rójce", są bardziej produktywne. Logiczne jest to że więcej pszczół, szybszy zbiór miodu, propolisu itd. Pszczelarze na przestrzeni czasu, badając i obserwując pszczoły wynaleźli pewne sposoby które zapobiegają rojeniu się pszczół. Oraz pozwalają utrzymać rodzinę w dostatecznej sile.
1. Jedną z metod która powinna być wykonywana w pierwszej kolejności przez pszczelarza jest poszerzenie gniazda. Dodajemy ramki z węzą, z suszem, bądź ramki pracy czyli same ramki z drutem lub mogą być nawet bez. W ulach korpusowych jeśli nie mamy dostatecznej ilości już miejsca na dokładanie ramek, może dołożyć następny korpus. Nazywa się to czasem tworzeniem wieżowców.
2. Drugą sprawą którą obowiązkowo trzeba zrobić jest znalezienie mateczników na plastrach, i zniszczenie ich. Czestokroć pszczół jest tak dużo na ramce, że pszczelarz nie widzi mateczników. Z pomocą może tutaj przyjść podkurzacz który rozgoni pszczoły, ale wystarczy również zwykłe dmuchnięcie w pszczoły. Ewentualnie można je zrzucić z plastra do ula. Mateczniki są to duże komórki pobudowane przez pszczoły, do wychowu nowej królowej gdy stara opuści ul wraz z częścią rodziny pszczelej. Czynność powtarzać co kilka dni.
Matecznik:
3. Dobrą metodą do zlikwidowania nastroju rojowego, jest robienie odkładów. Można również wyjąć ramki z zakrytym czerwiem (bez pszczół), z silnej rodziny. I dodanie tej ramki do ula w którym pszczół jest mało, i chcemy by doszły do siły. Tym sposobem słabszy ul zyska więcej robotnic potrzebnych do rozwoju rodziny. Możemy również poszerzyć naszą pasiekę przez zrobienie odkładu do nowego ula. W takim wypadku zabieramy ramki z również czerwiem krytym jak i odkryty (jeśli nie mamy zamówionej matki). Lecz najlepiej żeby było jak najwięcej czerwiu krytego (na wygryzieniu), ponieważ będzie potrzeba jak najwięcej młodej pszczoły, dla której nowy ul będzie stałym domem. Z czerwia odkrytego pszczoły wyhodują sobie nową królową, i stworzą nową rodzinę. Można również zastosować mateczniki z ula, w którym zapobiegamy rojeniu. W takim wypadku wybieramy matecznik, najlepiej zasklepiony i wycinamy go z ramki. Potem dodajemy go do nowego ula, i wycinamy dziurę na wymiar matecznika, delikatnie umieszczamy go w ramce. Ważne jest przy tym zabiegu by czubek komórki był zawsze skierowany ku dołowi. Wtedy jest matce łatwiej się wygryźć.
Czerw na wygryzieniu:
4. By zapobiegać rojeniu, można wymieniać matki średnio co 2 lata. Pozwoli to na wprowadzenie linii pszczół mniej rojliwych. Poza tym, młode matki są mniej rojliwe aniżeli stare. W dzisiejszych czasach pszczoły są selekcjonowane, i powstaje coraz to więcej odmian u których skłonności do rojenia są wygłuszane. Lecz trzeba pamiętać, że pszczoła jako część natury powinna zachować choć minimum zdolności do rojenia.
5. Następną metodą jest umieszczenie kawałka kraty odgrodowej na wylotku ula. Zapobiegnie to wydostaniu się matki z ula, i pszczoły mimo że będą się kręciły wokół to i tak wrócą z powrotem. W ciągu tego czasu, nie powinniśmy robić przeglądu ula bo królowa nam po prostu ucieknie wraz z rojem.
6. Pszczoły nie lubią bezczynności. Więc jeśli rozpoczęły się pożytki, a widzimy że nasza rodzina zabiera się do podzielenia. Powinniśmy im włożyć nadstawkę wraz z suszem, bądź węzą. W ten sposób zajmą się magazynowaniem miodu, a nie myśleniu nad podziałem.
7. Podobnie jak w przypadku odkładów. Możemy wykonać pakiet. Wybieramy ramki z pszczołami, uważając by nie była wśród nich matka i strząsamy je do specjalnego pudełka na nie. Pakiet można osadzić w nowym ulu, lub sprzedać je innemu pszczelarzowi. Średnio pakiet powinien ważyć ok. 1,5-2 kg. Do pakietu trzeba zawiesić klateczkę z nową matką.
Pakiet:
Piotr i Pszczoly 007 - Poszerzanie Gniazda - Powstrzymywanie Rojki
8. Właściwie jest to czynność którą każdy pszczelarz powinien robić regularnie. To jest zabieranie ramek z miodem i zastępowanie je ramkami odwirowanymi, lub z węzą.
9. Jest to dość drastyczna metoda jeśli chodzi o same pszczoły. Ale gdy nie mamy miejsca gdzie zrobić odkładu, nie mamy wolnego ula, rojnicy, nie mamy po prostu co zrobić z nadwyżką pszczoły. Wtedy wybieramy ramkę/ramki najbardziej zaczerwioną, zmiatamy pszczoły do ula, i wycinamy plaster. Następnie plaster który wycięliśmy wkładamy do wytapiarki, wrzucamy do pieca, ewentualnie zakopujemy.
10. Kolejną sprawą jest zapewnienie odpowiedniej wentylacji w ulu. Pszczoły owszem, lubią ciepło ale bez przesady. Gdy pełno jest pszczół w ulu, i robi się tłoczno temperatura wewnątrz gniazda rośnie. Co za tym idzie, że są skłonne opuścić swoje macierzyste osiedle. Dlatego ul powinien posiadać otwory wentylacyjne pod daszkiem, jak również gdy zauważymy pszczoły które wentylują gniazdo na wylotkach powinniśmy bardziej otworzyć zasuwki. Można również wyjąć ocieplenie boczne, jak i górne ula. W lato pszczoły nie zamarzną ;-).
11. Stosuje się również specjalne izolatory 2-3 ramkowe, które uniemożliwiają matce przedostanie się poza ul. Do takiego izolatora wkładamy królową wraz z ramką na której jest, wraz z pozostałymi pszczołami. Kraty po bokach izolatora służą tylko do tego by matka nie mogła przedostać się na zewnątrz. Dodajemy później kolejne ramki, zważając by matka nie wydostała się poza izolator. Izolatory są dostępne w sklepach ze sprzętem pszczelarskim.
12. Następną z metod powiązaną z królową jest przycinanie skrzydełek matce pszczelej, aby ta nie mogła latać. Tym samym będzie skazana na ul, z którego chciała uciec.
Mam nadzieję że w jakiś sposób informacje przeze mnie tutaj zebrane, będą przydatne komuś. Starałem się opisać czynności w miarę szczegółowo i prostym językiem, by każda osoba zajmująca pszczołami mogła wyciągnąć jak najwięcej przydatnych informacji. W szczególności zależało mi na osobach mało doświadczonych, lub początkujących.
Zobacz także:
Oznaki zbliżającej się rójki
11. Stosuje się również specjalne izolatory 2-3 ramkowe, które uniemożliwiają matce przedostanie się poza ul. Do takiego izolatora wkładamy królową wraz z ramką na której jest, wraz z pozostałymi pszczołami. Kraty po bokach izolatora służą tylko do tego by matka nie mogła przedostać się na zewnątrz. Dodajemy później kolejne ramki, zważając by matka nie wydostała się poza izolator. Izolatory są dostępne w sklepach ze sprzętem pszczelarskim.
Izolator:
12. Następną z metod powiązaną z królową jest przycinanie skrzydełek matce pszczelej, aby ta nie mogła latać. Tym samym będzie skazana na ul, z którego chciała uciec.
Mam nadzieję że w jakiś sposób informacje przeze mnie tutaj zebrane, będą przydatne komuś. Starałem się opisać czynności w miarę szczegółowo i prostym językiem, by każda osoba zajmująca pszczołami mogła wyciągnąć jak najwięcej przydatnych informacji. W szczególności zależało mi na osobach mało doświadczonych, lub początkujących.
Nastroje rojowe pszczół:
Zobacz także:
Oznaki zbliżającej się rójki
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Blog,
Królowa,
Matka Pszczela,
Odkład,
Opis,
Pakiet,
Pasieka,
Początki,
Podział,
Pszczelarstwo,
Rojeniu,
Rój,
Rójka,
Ul,
Zapobieganie
niedziela, 15 czerwca 2014
Cel mojego bloga
No więc... Tak jak w tytule tego postu, celem mojego bloga jest zebranie w jednym miejscu informacji znalezionych w internecie, i też książkach pszczelarskich. Sam jako osoba początkująca z tym ciekawym zajęciem, nie mam żadnego doświadczenia z pszczołami. Od czasu, do czasu będę tutaj również zamieszczał informacje o moich pracach. Jeśli będzie działo się coś ciekawego.
Myślę że nawet mnie samemu ten blog pomoże, w różnych pracach pszczelarskich. Jestem tyko człowiekiem, więc na pewno wszystkiego nie jestem w stanie zapamiętać.
Będę się starał zamieścić jak najwięcej informacji znalezionych na dany temat. Sam lubię porządek, więc na pewno nie będę zamieszczał 2 postów o tym samym zagadnieniu. Ewentualnie, jeśli znajdę coś czego jeszcze nie zamieściłem w danym poście. Będę go edytował. Także więc. Mój blog będzie swoistą biblioteczką na temat pszczelarstwa, jak i również zapisem jakiś moich wrażeń, doświadczeń i prac związanymi z moją pasieką. Na pewno będę chciał powiększać pasiekę, i dbać o żywotność moich pszczół. Mam nadzieję, że w jakiś sposób pomogę innym osobom związanym z pszczelarzeniem, mimo że sam nie posiadam jakiegoś doświadczenia. Ale będę korzystał z doświadczeń pszczelarzy, o dość długim stażu.
Myślę że nawet mnie samemu ten blog pomoże, w różnych pracach pszczelarskich. Jestem tyko człowiekiem, więc na pewno wszystkiego nie jestem w stanie zapamiętać.
Będę się starał zamieścić jak najwięcej informacji znalezionych na dany temat. Sam lubię porządek, więc na pewno nie będę zamieszczał 2 postów o tym samym zagadnieniu. Ewentualnie, jeśli znajdę coś czego jeszcze nie zamieściłem w danym poście. Będę go edytował. Także więc. Mój blog będzie swoistą biblioteczką na temat pszczelarstwa, jak i również zapisem jakiś moich wrażeń, doświadczeń i prac związanymi z moją pasieką. Na pewno będę chciał powiększać pasiekę, i dbać o żywotność moich pszczół. Mam nadzieję, że w jakiś sposób pomogę innym osobom związanym z pszczelarzeniem, mimo że sam nie posiadam jakiegoś doświadczenia. Ale będę korzystał z doświadczeń pszczelarzy, o dość długim stażu.
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Blog,
Cel,
Honey,
Kwiaty,
Miód,
Odkład,
Opis,
Pasieka,
Początki,
Posty,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Ul
środa, 11 czerwca 2014
O wilku mowa... :-)
Pisałem w poniedziałek że czekam na pszczoły. A jakąś godzinę po napisaniu mojego postu zadzwonił do mnie kuzyn i powiedział. że matka zaczęła czerwić i można wziąć odkład od niego. Tak za bardzo nie godziło mi się to z moimi planami na ten dzień, ale co się nie robi dla swoich pszczół :-). Więc rzuciłem wszystko i pojechałem po pszczoły. Gdy przyjechałem na miejsce, kuzyn już działał przy pszczołach. Wszedłem bez większego zastanowienia i zacząłem przeglądać z nim gniazda. Później wzięliśmy rojnicę i przełożyliśmy pszczoły. Było dość późno już, bo około godziny 20. Matki nie szukaliśmy specjalnie, lecz mówił że na pewno jest gdzieś na plastrze...
Cały proces transportu i włożenia rodziny do ich nowego domu zakończyło się około godziny 22. Więc gdy przekładaliśmy pszczoły niezbędna była latarka. Wszystko poszło gładko i nader sprawnie. Na następny dzień, czyli we wtorek. Dałem im 1L syropu cukrowego, z samego rana. Nie używałem do tego podkurzacza, bo stwierdziłem że na tak krótki zabieg nie ma sensu ich dusić nie potrzebnie. Więc podałem im syrop, i zmniejszyłem wylotki. Wiem że u mnie w okolicy jest sporo pszczół, więc na pewno będą próbowały rabunków. Dzisiaj zrobiłem porządek w gnieździe, ponieważ niektóre ramki nam coś nie wchodziły do tego ula jak należy. Ale moim głównym zadaniem było upewnienie się czy matka, w ogóle jest w tym ulu. Po dokładnym przejrzeniu wszystkich ramek, znalazłem królową na ostatniej. Pszczoły zaczęły upychać cukier na ramkach, i wzięły się za odbudowę węzy. Na koniec wymiotłem im końcówkę ula, bo wypchnęły przy bocznych drzwiczkach trupki pszczół, podejrzewam rabusiów. Przyjrzałem im się dokładnie i faktycznie okazało się że to nie moje pszczoły, tylko jakieś mniejsze i całe czarne. Podejrzewam dzikie. Teraz myślę że do soboty mogę im spokojnie, dać im się rozbudować i nie niepokoić ich niepotrzebnie. Jutro ewentualnie doleję im jeszcze z 1L syropu, ale nie będę wyciągał podkarmiaczki. Mam nadzieję że jest jakiś sens i metoda w moim postępowaniu. I za jakiś czas będzie ze mnie prawdziwy pszczelarz. Fajnie by było. Bo to fajne hobby, i chciałbym kiedyś się móc utrzymywać z tego. Jeśli będę miał dostatecznie dużo pni, klientów na miód i inne produkty, ale przede wszystkim doświadczenia...
Cały proces transportu i włożenia rodziny do ich nowego domu zakończyło się około godziny 22. Więc gdy przekładaliśmy pszczoły niezbędna była latarka. Wszystko poszło gładko i nader sprawnie. Na następny dzień, czyli we wtorek. Dałem im 1L syropu cukrowego, z samego rana. Nie używałem do tego podkurzacza, bo stwierdziłem że na tak krótki zabieg nie ma sensu ich dusić nie potrzebnie. Więc podałem im syrop, i zmniejszyłem wylotki. Wiem że u mnie w okolicy jest sporo pszczół, więc na pewno będą próbowały rabunków. Dzisiaj zrobiłem porządek w gnieździe, ponieważ niektóre ramki nam coś nie wchodziły do tego ula jak należy. Ale moim głównym zadaniem było upewnienie się czy matka, w ogóle jest w tym ulu. Po dokładnym przejrzeniu wszystkich ramek, znalazłem królową na ostatniej. Pszczoły zaczęły upychać cukier na ramkach, i wzięły się za odbudowę węzy. Na koniec wymiotłem im końcówkę ula, bo wypchnęły przy bocznych drzwiczkach trupki pszczół, podejrzewam rabusiów. Przyjrzałem im się dokładnie i faktycznie okazało się że to nie moje pszczoły, tylko jakieś mniejsze i całe czarne. Podejrzewam dzikie. Teraz myślę że do soboty mogę im spokojnie, dać im się rozbudować i nie niepokoić ich niepotrzebnie. Jutro ewentualnie doleję im jeszcze z 1L syropu, ale nie będę wyciągał podkarmiaczki. Mam nadzieję że jest jakiś sens i metoda w moim postępowaniu. I za jakiś czas będzie ze mnie prawdziwy pszczelarz. Fajnie by było. Bo to fajne hobby, i chciałbym kiedyś się móc utrzymywać z tego. Jeśli będę miał dostatecznie dużo pni, klientów na miód i inne produkty, ale przede wszystkim doświadczenia...
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Królowa,
Matka Pszczela,
Miód,
Odkład,
Pasieka,
Początki,
Podkarmiaczka,
Podkarmianie,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Rojnica,
Rój,
Syrop Cukrowy,
Transport,
Ul,
Wosk
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Początek
Witam. Postanowiłem prowadzić ten blog dla zabicia czasu, jak również ze względu na moje zainteresowanie pszczelarstwem. Fakt, faktem interesuje się pszczelarstwem od niedawna i mam małe pojęcie o tym. Lecz postanowiłem się temu bliżej przyjrzeć i zobaczyć na czym to polega. Może napiszę jak to się zaczęło:
Zaczęło się to jakieś pół roku temu. Postanowiłem założyć sad na miejscu gdzie moi rodzice mieli łąkę. Jestem osobą wychowaną na wsi, i gdzieś od małego nabierałem świadomości że my jako ludzie powinniśmy dbać o naszą ziemię i ją szanować. Więc gdy nikt nie zajmował się tą łąką, tak spojrzałem na nią "Jak stoi ugorem". I pomyślałem, że szkoda tego kawałka ziemi z którego nie ma pożytku. Sam jako osoba młoda nie mam zapału do prac rolniczych. Ale jeśli posadzę tam drzewa i krzewy owocowe, to ziemia mi to wynagrodzi owocami. Gdy zacząłem sadzić drzewa doszło do mnie że prowadzenie sadu, to coś więcej niż posadziłem i samo urośnie. Zacząłem czytać o odmianach, sposobach upraw, nawożenia itp. W pewnym czasie przyszła mi do głowy myśl że fajnie by było połączyć mój sad z pszczołami. Słyszałem już wcześniej że z pszczelarstwem nie jest za wesoło. Pszczoły giną masowo. Potrzebują naszej opieki itd. Ja jako osoba dociekliwa z natury zacząłem grzebać w internecie jak to wygląda, co się pozyskuje, jakie z tego mogą być korzyści...
Choć jakie z tego mogą być korzyści to przyszło mi do głowy stosunkowo nie dawno, bo jakiś tydzień temu. Na samym początku znalazłem filmiki z pszczelarstwem związane. Tak trafiłem na kanał Tomka Miodka, Leszka Stępnia, PiotraiPszczół, Krasowo, i innych. Gdy zobaczyłem na czym polega praca i jak wygląda ul od środka. To po prostu się zakochałem. Jestem zafascynowany tym jak pszczele społeczeństwo jest zorganizowane. Że pszczoły mimo iż wiele osób się ich boi nie są wcale groźne. Chyba przez to jak zobaczyłem pszczelarzy w swojej pracy, zwalczyłem swój strach. Teraz nie boję się pszczół. Po jakimś czasie gdy przyjechał do mnie kuzyn z którym się dawno nie widziałem, powiedział mi że prowadzi swoją pasiekę od ponad roku. Zaprosił mnie i chciał pokazać jak to wygląda w praktyce. Gdy przyjechałem i zobaczyłem jego ule i to wszystko uśmiech nie potrafił mi zejść z twarzy. Powiedział mi że sam buduje ule, ramki, zaprawia węzę. To przypieczętowało decyzję, że zostanę pszczelarzem.
Na początku powiedział mi żeby zaczął skromnie, i mi w tym pomoże. Podarował mi stary ul, który wymagał remontu. Miałem w stodole kilka desek, dostałem kilka pasów papy od rodziny, kawałków wełny i zrekonstruowałem ul. Powiedział mi że da mi również odkład, lecz muszę poczekać. Chcę się upewnić że matka pszczela nie będzie trutówką, jak również mieć pewność że matka się unasienniła.
Ul na których mój kuzyn gospodaruje są to warszawskie zwykłe. Ale ze względu że Ja lubię mieć wszystkiego dużo. To będę się starał mieć silne bardzo rodziny. Mam nadzieję że nie okaże się to błędem. Jeśli będę się w czymś tutaj mylił, lub będziecie mieli dla mnie jakieś wskazówki. To proszę was bardzo piszcie w komentarzach. Chętnie się czegoś dowiem, i nauczę od was. Rodzaj pszczoły to będzie Erika. Mój kuzyn zrobił mi odkład z pszczoły również kraińskiej, ale to była pszczoła SK. Tak mi mówił. Ale i tak za rok, lub dwa podmienię matkę na Erikę. Zastanawiałem się nad krainką TB, lecz zraziła mnie jej podatność na choroby, a właściwie grzybicę wapienną. Na razie to chyba tyle. Życzę wam miłego dnia/nocy, i dziękuję że poświęciliście kilkanaście minut na czytanie mojego bloga.
Zaczęło się to jakieś pół roku temu. Postanowiłem założyć sad na miejscu gdzie moi rodzice mieli łąkę. Jestem osobą wychowaną na wsi, i gdzieś od małego nabierałem świadomości że my jako ludzie powinniśmy dbać o naszą ziemię i ją szanować. Więc gdy nikt nie zajmował się tą łąką, tak spojrzałem na nią "Jak stoi ugorem". I pomyślałem, że szkoda tego kawałka ziemi z którego nie ma pożytku. Sam jako osoba młoda nie mam zapału do prac rolniczych. Ale jeśli posadzę tam drzewa i krzewy owocowe, to ziemia mi to wynagrodzi owocami. Gdy zacząłem sadzić drzewa doszło do mnie że prowadzenie sadu, to coś więcej niż posadziłem i samo urośnie. Zacząłem czytać o odmianach, sposobach upraw, nawożenia itp. W pewnym czasie przyszła mi do głowy myśl że fajnie by było połączyć mój sad z pszczołami. Słyszałem już wcześniej że z pszczelarstwem nie jest za wesoło. Pszczoły giną masowo. Potrzebują naszej opieki itd. Ja jako osoba dociekliwa z natury zacząłem grzebać w internecie jak to wygląda, co się pozyskuje, jakie z tego mogą być korzyści...
Choć jakie z tego mogą być korzyści to przyszło mi do głowy stosunkowo nie dawno, bo jakiś tydzień temu. Na samym początku znalazłem filmiki z pszczelarstwem związane. Tak trafiłem na kanał Tomka Miodka, Leszka Stępnia, PiotraiPszczół, Krasowo, i innych. Gdy zobaczyłem na czym polega praca i jak wygląda ul od środka. To po prostu się zakochałem. Jestem zafascynowany tym jak pszczele społeczeństwo jest zorganizowane. Że pszczoły mimo iż wiele osób się ich boi nie są wcale groźne. Chyba przez to jak zobaczyłem pszczelarzy w swojej pracy, zwalczyłem swój strach. Teraz nie boję się pszczół. Po jakimś czasie gdy przyjechał do mnie kuzyn z którym się dawno nie widziałem, powiedział mi że prowadzi swoją pasiekę od ponad roku. Zaprosił mnie i chciał pokazać jak to wygląda w praktyce. Gdy przyjechałem i zobaczyłem jego ule i to wszystko uśmiech nie potrafił mi zejść z twarzy. Powiedział mi że sam buduje ule, ramki, zaprawia węzę. To przypieczętowało decyzję, że zostanę pszczelarzem.
Na początku powiedział mi żeby zaczął skromnie, i mi w tym pomoże. Podarował mi stary ul, który wymagał remontu. Miałem w stodole kilka desek, dostałem kilka pasów papy od rodziny, kawałków wełny i zrekonstruowałem ul. Powiedział mi że da mi również odkład, lecz muszę poczekać. Chcę się upewnić że matka pszczela nie będzie trutówką, jak również mieć pewność że matka się unasienniła.
Zamówiłem podkurzacz, bluzę, węzę, drut, paliwo do podkurzacza, zmiotkę i podkarmiaczkę. Dłuto sam sobie zrobiłem z kawałka metalu. Wiem że skromnie, ale myślę że na początek wystarczy. Dysponuję jedynie wiedzą nabytą w internecie, więc jestem osobą niedoświadczoną z pszczołami. Myślę że od pszczół wiele się nauczę. Przede wszystkim spokoju i cierpliwości. Mam jak na razie jeden ul który czeka na pszczoły. Wiem że w tym roku nie ma co liczyć na zbiory miodu. Miodarkę odkupiłem od kuzyna za cenę której nie dostałby nigdzie indziej. Jest stara co prawda, ale myślę że posłuży mi do czasu dopóki się nie dorobię nowej. Wracając do mojej myśli która mnie tknęła jakiś tydzień temu. Pomyślałem czy nie zająć się tym zawodowo. Jest dość sporo osób które utrzymują się z pszczelarstwa i nie jest źle tak myślę. Tylko moim największym zmartwieniem byłoby znaleźć klientów na miód i produkty pszczele. Mam małe pomieszczenie w domu, które wymaga remontu. Ale myślę że wystarczyłoby na miodarnię. Przynajmniej na czas dopóki się nie dorobię pieniędzy na budowę czegoś większego. W tym roku, jeśli mi się uda odłożyć trochę pieniędzy postaram się kupić materiał na ule. Chciałbym zbudować kilka uli, w których miałbym swoje pszczoły i gdzie mógłbym robić odkłady. Ciężko jest rozpocząć. Widzę że potrzeba sporo sprzętu. Ale powoli powinienem wszystko zdobyć. Co do rodzaju uli to postanowiłem, że będą to ule warszawskie poszerzane. Słyszałem że na ulach wielkopolskich zbiera się więcej miodu. Moim zdaniem to kwestia pożytku i pszczół. A nie technologii ula...
Ul na których mój kuzyn gospodaruje są to warszawskie zwykłe. Ale ze względu że Ja lubię mieć wszystkiego dużo. To będę się starał mieć silne bardzo rodziny. Mam nadzieję że nie okaże się to błędem. Jeśli będę się w czymś tutaj mylił, lub będziecie mieli dla mnie jakieś wskazówki. To proszę was bardzo piszcie w komentarzach. Chętnie się czegoś dowiem, i nauczę od was. Rodzaj pszczoły to będzie Erika. Mój kuzyn zrobił mi odkład z pszczoły również kraińskiej, ale to była pszczoła SK. Tak mi mówił. Ale i tak za rok, lub dwa podmienię matkę na Erikę. Zastanawiałem się nad krainką TB, lecz zraziła mnie jej podatność na choroby, a właściwie grzybicę wapienną. Na razie to chyba tyle. Życzę wam miłego dnia/nocy, i dziękuję że poświęciliście kilkanaście minut na czytanie mojego bloga.
Pozdrawiam :-)
Etykiety:
Amator,
Amatorsko,
Bartnictwo,
Beekeeper,
Bees,
Honey,
Kwiaty,
Miód,
Ogrodnictwo,
Pasieka,
Początki,
Pszczelarstwo,
Pszczelarz,
Pszczoła,
Pszczoły,
Sad,
Ul,
Wosk
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















. 













