Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odkład. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 maja 2022

Matka z matecznika rojowego=zło? (wychów na własne potrzeby)

 Będąc na wykładach często słyszałem że matki wychodowane z mateczników rojowych przekazują złe cechy następnym pokoleniom pszczół. Chodziło oczywiście tutaj wykładowcom o przekazywanie cechy skłonności do rojenia się. Ale czy aby na pewno jest to złe?

Moim zdaniem rodzina która wchodzi w nastrój rojowy, jest pełnowartościową rodziną. Rodzina chora nie będzie miała takich skłonności, poza tym nie będzie w odpowiedniej sile by móc opuścić ul. Wyjątkiem są tutaj rodziny silnie zawaroziałe, jak i głodniaki. Często pszczelarze usuwają mateczniki rojowe, w obawie przed rójką, i stratą części miodu. Jest to oczywiście słuszne podejście, ale czy aby nie bardziej opłacałoby się odebrać część pszczół wraz właśnie z matecznikiem rojowym by ostudzić zapędy do rójki rodziny produkcyjnej? I nie mówię tutaj o jakiś znacznych ilościach, bo czasami wystarczy odebrać 2-3 ramki, za to wrzucić silnej rodzinie węzę. Dzięki takiemu odkładowi możecie zyskać nie tylko dodatkowy odkład, który spokojnie przy odpowiedniej pielęgnacji rozwinie się w pełno prawną rodzinę, ale również zrobicie miejsce matce w rodzinie skłonnej do rójki. 

Matki rojowe (czyli wyhodowane na własnej pasiece) mają tą przewagę nad kupnymi że są mieszanką genów okolicznych trutni, i matek wyhodowanych na pasiece hodowcy. Często zdarza się tak że właśnie matki w II pokoleniu są bardziej wartościowsze. Poza tym matki rojowe czyli wychowane w maju/ czerwcu są w lepszej kondycji, niż te które zostały wygryzione w lipcu/sierpniu. Pszczoły nie są głupie i wiedzą w jakim momencie wychować wartościową matkę.

Mówi się że matki rojowe przekazują cechę rojliwości następnemu pokoleniu... Otóż nie do końca bym się z tym zgodził, bo matki które mamy od hodowców przy odpowiednich warunkach również się wyroją jak każde inne. Matki rojowe cechują się zwiększoną plennością, i często pszczelarz może nie nadążać za rodziną z poszerzaniem gniazda (zwłaszcza przy większej ilości pni). Dlatego matki rojowe cieszą się złą sławą, ze względu na swoją plenność. 

Oczywiście im więcej będziemy odbiegali od pierwotnej bazy genów matki wyjściowej, tym bardziej cechy będą się różniły od pierwowzoru. Przez to pszczoły mogą stać się agresywne, dawać mniej miodu. Lecz myślę że takim sposobem na wychów matek dla własnych potrzeb będzie można ciągnąć do pokolenia F-4, lub F-5, potem będzie pewnie potrzebna wymiana matki na hodowlaną i cykl można zacząć od nowa. W każdym bądź razie pszczelarzowi amatorowi pozwoli to zaoszczędzić troszkę pieniędzy, jak i da satysfakcję w wychodowanych własnych matek.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Pielęgnacja odkładów, pakietów itp.

Każdy pszczelarz który robił odkłady w lipcu czy końcem sierpnia chciałby zazimować silne rodziny, z oczywistych powodów. Słaba rodzina może nie poradzić sobie z utrzymaniem ciepłoty w gnieździe i zginąć. Jeśli chodzi o mnie to nie wierzę że pszczoły osypują się z samego zimna, ale raczej z braku pokarmu. Ale to temat na inny post...


No więc. Chcąc odpowiednio zadbać o rodzinę pszczelą by z odpowiednią siłą ją zazimować wystarczy podkarmiać rzadkim syropem 1:1, małymi dawkami ok. 200 ml co 2-3 dni. W ten sposób zachęcimy matkę do czerwienia, stwarzając złudzenie pożytku. Żelazna rezerwa w ulu powinna wynosić ok. 5kg. Dodatkowo takie podkarmianie ma jeszcze jeden plus. Poprzez powolne karmienie pszczół małymi dawkami syropu nie powoduje zalewaniem gniazda co jest istotne, ponieważ zależy nam na miejscu do czerwienia dla matki. Dlaczego podałem dawkę syropu? W ulu wielkopolskim bardzo prosto jest dawkować syrop, nawet dużymi ilościami. Wystarczy zrobić 1-2 dziurki w denku od słoika 0.9, wlać syrop i gotowe. W ulach typu warszawski zwykły nie ma tak prosto. Dlatego trzeba z umiarem, co kilka dni podawać po szklance syropu by pszczoły nie zaczęły zalewać gniazda.


Zapewne po 1 podkarmieniu może nie być nawet widać syropu na ramkach, bo pszczoły mogą go zjeść. Okres po lipach, nie obfituje już w pożytki zapewniające dobry rozwój rodzinom pszczelim dlatego należy je karmić bezwzględnie. Nawet gdy są pożytki młode rodziny warto podkarmić ponieważ małe rodziny nie są w pełni wystarczalne. Po drugie i tak nie ma co się nastawiać że weźmie się z nich miód więc nie ma co się martwić i powoli im dawkować pokarm na rozwój. Oczywiście bardzo wskazane jest zasilenie czerwiem w tym czasie z innych silniejszych rodzin, dodatkowo matka zyska ramkę do czerwienia dla rodziny. Odkłady i pakiety w maju-czerwcu mają potencjał by przynieść miód nawet z lip, jeśli będą zasilane, podkarmiane i w pobliżu będzie kwitł pożytek towarowy, pszczela rodzina osiągnie siłę by przynieść co nie co. Ale by to się stało, dobrze mieć pod ręką dodatkową odbudowaną nadstawkę.

piątek, 19 czerwca 2015

Nowe ule, nowe mateczniki, nowe problemy

Ostatni czasy pasieka troszkę się zmieniła. Doszła mi jeszcze jedna rójka, którą zebrałem od sąsiadki. Okazało się że mojemu wujkowi wyroiły się pszczoły. Jakimś cudem nie udało się zebrać matki razem z nimi... No, ale czasami tak się zdarza. Nie zamieszczałem zdjęć swoich uli, bo miałem po prostu za dużo zajęć i zawsze mi to wypadało z głowy. Więc oto moje nowe ule:



Pewnie zastanawia was czemu mój ul nr. 2 jest tak oblepiony pszczołami. A no właśnie też mnie to zdziwiło... Obudziłem się koło godziny 8 rano, i zawsze jak co rano zrobiłem sobie kawę czy herbatę, i wyszedłem pooglądać moje panny czy one również zaczęły dzień. Podszedłem do uli warszawskich, wszystko grało w nich jak zawsze. Gdy wyszedłem za bramę i zbliżyłem się do nowych uli na odległość 20 metrów usłyszałem huk. Zamarłem. Podszedłem bliżej, a tam cała wrzucona rójka od wujka która była zasiedlona dnia poprzedniego, wyszła. Położyłem kawę szybko na ławeczce przed domem i idąc po sprzęt do pracowni zastanawiałem się CO JEST GRANE???.
Przez pierwszą godzinę, wszystko wskazywało mi na to że siądą gdzieś na drzewie. Potem stało się coś czego jeszcze w życiu nie widziałem. "Rójka" która niby wyszła, zamiast wrócić do ula, czy siąść na drzewie zaczęła wchodzić do ula nr. 1 gdzie jest matka. Pierwsza moja myśl to była że rabują, bo ze względu na brak czasu miałem im dać dopiero tego dnia syrop. Zamknąłem wlotek ula 1, podkurzałem, zmiatałem pszczoły. Robiłem wszystko by je odgonić od niego. W końcu się poddałem i dałem sobie siana. Pomyślałem że same sobie to rozsądzą. Wróciłem za kilka godzin do uli, była cisza i niby wszystko w normie. Zajrzałem do 2. Patrzę, a tam pszczoły na 2 ramkach. Rójka wcześniej była na 6 ramkach wielkopolskich. Załamałem się. Ale stało się coś ciekawego. Pszczoły które wyleciały, weszły do ula 1 i tam zostały. Są teraz silną rodziną, a 2 jest słabiutka...
Dlatego też, poddam tam CJ10. Mam nadzieję że mi ją przyjmą. Włożyłem tam ramkę z czerwiem i okazało się właśnie że nie ma matki. W ulu nr. 1 jest rójka, ale w tym ulu są pszczoły, jak my to nazywamy "opier...". Dlatego tam również jest konieczne by matka była zmieniona na nową. Tam wrzucę Erikę, od Pana Jacka Jaronia.


U moich pierwszych pszczół również muszę zmienić matkę. Ten kto nie widział moich pszczół, zapewne by mnie wyśmiał, że nie widziałem agresywnych pszczół. Otóż widziałem i je mam. Kuzyn nie mógł uwierzyć, i uciekł z pod ula. Bo dostał kilka żądeł. Później mi przyznał rację że trzeba tam obowiązkowo matkę zmienić. Zmienię tam na Willy, pociągniętą od niego. Poza tym, rozbiję tą rodzinę na pół po miodobraniu i wrzucę następną Erikę. Wiem kombinuję bardzo w tym roku. Ale jeśli się to uda to wystartuję z 5 pełnymi rodzinami na wiosnę. Więc gra jest warta świeczki, choć dla mnie teraz jest priorytetem wyłagodnić pasiekę.

czwartek, 14 maja 2015

Pszczół przybywa, a pszczelarzowi żądeł

Kilka dni temu przywiozłem następny odkład od mojego kuzyna, i zasiedliłem wolny warszawiak który czekał od zeszłego roku na lokatorki. Odkład jest bezmateczny, ponieważ jakiś czas temu zamówiłem od Pana Tomka Miodka matkę nieunasiennioną - krainkę Celle. Nie wiem jaka to pszczoła, bo nigdy nie miałem styczności z taką rasą. Ale sądząc po opiniach pszczelarzy, jak i samego Tomka są to pszczoły plenne i dosyć miodne. Czysta Cellka to nie będzie, ale może w połączeniu z tutejszymi pszczołami wyjdzie mi całkiem ciekawa rodzina. Co do pszczół od mojego kuzyna to tym razem z tymi pszczołami pracuje się o niebo lepiej niż z odkładem z zeszłego roku. Pszczoły są łagodniejsze, nie rozlatane jak moje. Rzadko żądlą. Choć moje zdążyły mi wbić 3 żądła w paluchy, przy przeglądzie. Skasowałem mateczniki w niej, oraz osłabiłem przez zabranie ramki z czerwiem do rodzinki która przyjechała nie dawno. Mam nadzieje że Pan Tomek się pospieszy, bo nie chciałbym mieć trutówki w ulu. Odkład siedzi na jakiś 4 ramkach. 2 to ramki z zapasem z tej zimy, jedna ramka pełna czerwia z odrobiną miodu, oraz ostatnia ramka z węzą. Po moich oględzinach, mimo że rodzinka słaba dziarsko grzeje czerw i nie pozwala na spadki temperatury w gnieździe. Chciałbym mieć już tą mateczkę, bo nie wiem ile mogę zwlekać. Rodzina z tamtego roku jest teraz na pełnym ulu - 17 ramkach warszawskich zwykłych + nadstawka którą odciągają. Niepokoi mnie to troszkę, bo rzepak w pełni kwitnięcia a miód zamiast w nadstawce to w gnieździe. ramki od szyby zawalone w miodzie. Przynajmniej coś jest. Na pożytek letni raczej nie będę liczył, bo chcę z nich zrobić zsypańca do moich wielkopolskich. Co będzie, to będzie...

wtorek, 14 kwietnia 2015

Oblot moich pszczół

Witam, jakiś czas temu nagrałem filmik ukazujący oblot moich pszczół tej wiosny, ale dość długo się zastanawiałem czy go puścić, ale co tam :D Filmik był nagrany coś koło 20 marca, dokładnej daty nie pamiętam. Na pewno to nie jest pierwszy oblot po zimowli. Miłego oglądania, choć jakość nie powala lecz jest to spowodowane kompresją przez blogger. Może w przyszłości założę kanał na YouTube mojej pasieki. Na razie mam frajdę z pisania tutaj postów mojej i waszej pasji.


wtorek, 1 lipca 2014

Małe sprawozdanie z mojego ulika

No więc... Jakiś czas temu przeglądałem sobie mój ul, i są pewne zmiany które mogę uznać za pozytywne. A mianowicie:
Na pierwszy rzut oka, gdy zobaczyłem plastry to wszystkie były zaczerwione. To według mnie bardzo dobry znak. Obecnie dorzuciłem ramek z węzą, oraz wycofałem jedną ramkę. Dlaczego wycofałem ramkę. A no, dlatego że była dość stara. O tym kiedy indziej ;-).
Tam gdzie wcześniej była dorzucona ramka z węzą, to matka zaczerwiła ją mimo że robotnice jeszcze jej nie skończyły. Góra plastrów została powiększona przez pszczoły by więcej się miodu zmieściło. Mimo tego że nie dam rady wyciągnąć tego miodu, jestem zadowolony. Bo moim zdaniem pszczoły mimo że powinny być dokarmiane na zimę syropem, to miód zawsze powinien być w jakiś ilościach.


Później poszukiwałem matki. To nie było takie łatwe, bo to cwana bestia za wszelką cenę próbuje się schować. W końcu mi się udało. Co zwróciło moją uwagę to jej niebywałe gabarety, w porównaniu z poprzednim przeglądem. Także moja radość jest spora, bo rodzinka się powiększa i pszczół przybywa. Mimo że mogę nie wyciągnąć z ula miodu, to jestem zadowolony. Bo najważniejsze dla pszczelarza, to nie powinien być miód ale stan rodziny oraz jej zdrowotność. Na chwilę obecną mój odkład jest na 9 ramkach warszawskich zwykłych. Jeszcze wszystko nie jest odbudowane, ale myślę że spokojnie do końca lipca jeszcze powiększę go przynajmniej o jedną ramkę. Co do sierpnia... Myślę że tak od drugiej połowy sierpnia zacznę zwężanie gniazda, oraz podkarmianie. Później, to już wiadomo. Walka z warrozą mnie czeka.

wtorek, 24 czerwca 2014

Jest dobrze :)

Jakiś czas temu przeglądałem swój ul, i zauważyłem sporo czerwiu, jajeczek, trochę miodu i pyłku. Myślę że w tym roku jeszcze wyciągnę miód z tego co widzę. Pszczół mi przybywa z dnia na dzień. Dołożyłem im 3 ramki węzy, i wyjąłem jedną starą ramkę do wymiany. Oczywiście położyłem ją za szybką, by pszczoły sobie oczyściły ją z miodu. Trochę pomogłem im w tym i odsklepiłem plaster. Na macie z boku ula zauważyłem spory plaser zbudowany od zera, mam chyba bardzo pracowite pszczoły :D. To chyba wszystko czym chciałem się podzielić. Nie dzieje się dużo, bo mimo ze pszczoły się wygryzają, a matka czerwi. Nie mam dużo zajęć wokół ula, pszczół mimo że przybywa to jeszcze nie ma takiej siły jaką bym chciał. Zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję że pszczoły przezimują i będę mógł powiększać pasiekę...

czwartek, 19 czerwca 2014

Metody przeciwko rojeniu się pszczół

Pszczelarze starają się zapobiegać rojeniu się pszczół, ponieważ podzielenie jednej silnej rodziny osłabia produktywność ula. Ludzie zajmujący się pszczelarstwem zawodowo, wyjmują średnio ok. 30-40 L miodu w sezonie. Więc strata jest spora...


Poza tym, silne rodziny w których zapobiega się "rójce", są bardziej produktywne. Logiczne jest to że więcej pszczół, szybszy zbiór miodu, propolisu itd. Pszczelarze na przestrzeni czasu, badając i obserwując pszczoły wynaleźli pewne sposoby które zapobiegają rojeniu się pszczół. Oraz pozwalają utrzymać rodzinę w dostatecznej sile. 

1. Jedną z metod która powinna być wykonywana w pierwszej kolejności przez pszczelarza jest poszerzenie gniazda. Dodajemy ramki z węzą, z suszem, bądź ramki pracy czyli same ramki z drutem lub mogą być nawet bez. W ulach korpusowych jeśli nie mamy dostatecznej ilości już miejsca na dokładanie ramek, może dołożyć następny korpus. Nazywa się to czasem tworzeniem wieżowców.

2. Drugą sprawą którą obowiązkowo trzeba zrobić jest znalezienie mateczników na plastrach, i zniszczenie ich. Czestokroć pszczół jest tak dużo na ramce, że pszczelarz nie widzi mateczników. Z pomocą może tutaj przyjść podkurzacz który rozgoni pszczoły, ale wystarczy również zwykłe dmuchnięcie w pszczoły. Ewentualnie można je zrzucić z plastra do ula. Mateczniki są to duże komórki pobudowane przez pszczoły, do wychowu nowej królowej gdy stara opuści ul wraz z częścią rodziny pszczelej. Czynność powtarzać co kilka dni.
Matecznik:

3. Dobrą metodą do zlikwidowania nastroju rojowego, jest robienie odkładów. Można również wyjąć ramki z zakrytym czerwiem (bez pszczół), z silnej rodziny. I dodanie tej ramki do ula w którym pszczół jest mało, i chcemy by doszły do siły. Tym sposobem słabszy ul zyska więcej robotnic potrzebnych do rozwoju rodziny. Możemy również poszerzyć naszą pasiekę przez zrobienie odkładu do nowego ula. W takim wypadku zabieramy ramki z również czerwiem krytym jak i odkryty (jeśli nie mamy zamówionej matki). Lecz najlepiej żeby było jak najwięcej czerwiu krytego (na wygryzieniu), ponieważ będzie potrzeba jak najwięcej młodej pszczoły, dla której nowy ul będzie stałym domem. Z czerwia odkrytego pszczoły wyhodują sobie nową królową, i stworzą nową rodzinę. Można również zastosować mateczniki z ula, w którym zapobiegamy rojeniu. W takim wypadku wybieramy matecznik, najlepiej zasklepiony i wycinamy go z ramki. Potem dodajemy go do nowego ula, i wycinamy dziurę na wymiar matecznika, delikatnie umieszczamy go w ramce. Ważne jest przy tym zabiegu by czubek komórki był zawsze skierowany ku dołowi. Wtedy jest matce łatwiej się wygryźć.

Czerw na wygryzieniu:

4. By zapobiegać rojeniu, można wymieniać matki średnio co 2 lata. Pozwoli to na wprowadzenie linii pszczół mniej rojliwych. Poza tym, młode matki są mniej rojliwe aniżeli stare. W dzisiejszych czasach pszczoły są selekcjonowane, i powstaje coraz to więcej odmian u których skłonności do rojenia są wygłuszane. Lecz trzeba pamiętać, że pszczoła jako część natury powinna zachować choć minimum zdolności do rojenia.

5. Następną metodą jest umieszczenie kawałka kraty odgrodowej na wylotku ula. Zapobiegnie to wydostaniu się matki z ula, i pszczoły mimo że będą się kręciły wokół to i tak wrócą z powrotem. W ciągu tego czasu, nie powinniśmy robić przeglądu ula bo królowa nam po prostu ucieknie wraz z rojem. 

6. Pszczoły nie lubią bezczynności. Więc jeśli rozpoczęły się pożytki, a widzimy że nasza rodzina zabiera się do podzielenia. Powinniśmy im włożyć nadstawkę wraz z suszem, bądź węzą. W ten sposób zajmą się magazynowaniem miodu, a nie myśleniu nad podziałem.

7. Podobnie jak w przypadku odkładów. Możemy wykonać pakiet. Wybieramy ramki z pszczołami, uważając by nie była wśród nich matka i strząsamy je do specjalnego pudełka na nie. Pakiet można osadzić w nowym ulu, lub sprzedać je innemu pszczelarzowi. Średnio pakiet powinien ważyć ok. 1,5-2 kg. Do pakietu trzeba zawiesić klateczkę z nową matką.

Pakiet:

Piotr i Pszczoly 007 - Poszerzanie Gniazda - Powstrzymywanie Rojki


8. Właściwie jest to czynność którą każdy pszczelarz powinien robić regularnie. To jest zabieranie ramek z miodem i zastępowanie je ramkami odwirowanymi, lub z węzą.  

9. Jest to dość drastyczna metoda jeśli chodzi o same pszczoły. Ale gdy nie mamy miejsca gdzie zrobić odkładu, nie mamy wolnego ula, rojnicy, nie mamy po prostu co zrobić z nadwyżką pszczoły. Wtedy wybieramy ramkę/ramki najbardziej zaczerwioną, zmiatamy pszczoły do ula, i wycinamy plaster. Następnie plaster który wycięliśmy wkładamy do wytapiarki, wrzucamy do pieca, ewentualnie zakopujemy. 




10. Kolejną sprawą jest zapewnienie odpowiedniej wentylacji w ulu. Pszczoły owszem, lubią ciepło ale bez przesady. Gdy pełno jest pszczół w ulu, i robi się tłoczno temperatura wewnątrz gniazda rośnie. Co za tym idzie, że są skłonne opuścić swoje macierzyste osiedle. Dlatego ul powinien posiadać otwory wentylacyjne pod daszkiem, jak również gdy zauważymy pszczoły które wentylują gniazdo na wylotkach powinniśmy bardziej otworzyć zasuwki. Można również wyjąć ocieplenie boczne, jak i górne ula. W lato pszczoły nie zamarzną ;-). 

11. Stosuje się również specjalne izolatory 2-3 ramkowe, które uniemożliwiają matce przedostanie się poza ul. Do takiego izolatora wkładamy królową wraz z ramką na której jest, wraz z pozostałymi pszczołami. Kraty po bokach izolatora służą tylko do tego by matka nie mogła przedostać się na zewnątrz. Dodajemy później kolejne ramki, zważając by matka nie wydostała się poza izolator. Izolatory są dostępne w sklepach ze sprzętem pszczelarskim.

Izolator:

12. Następną z metod powiązaną z królową jest przycinanie skrzydełek matce pszczelej, aby ta nie mogła latać. Tym samym będzie skazana na ul, z którego chciała uciec. 

Mam nadzieję że w jakiś sposób informacje przeze mnie tutaj zebrane, będą przydatne komuś. Starałem się opisać czynności w miarę szczegółowo i prostym językiem, by każda osoba zajmująca pszczołami mogła wyciągnąć jak najwięcej przydatnych informacji. W szczególności zależało mi na osobach mało doświadczonych, lub początkujących.  

Nastroje rojowe pszczół:
  

Zobacz także: 
Oznaki zbliżającej się rójki 
Przyczyny nastroju rojowego

niedziela, 15 czerwca 2014

Cel mojego bloga

No więc... Tak jak w tytule tego postu, celem mojego bloga jest zebranie w jednym miejscu informacji znalezionych w internecie, i też książkach pszczelarskich. Sam jako osoba początkująca z tym ciekawym zajęciem, nie mam żadnego doświadczenia z pszczołami. Od czasu, do czasu będę tutaj również zamieszczał informacje o moich pracach. Jeśli będzie działo się coś ciekawego.
Myślę że nawet mnie samemu ten blog pomoże, w różnych pracach pszczelarskich. Jestem tyko człowiekiem, więc na pewno wszystkiego nie jestem w stanie zapamiętać.


Będę się starał zamieścić jak najwięcej informacji znalezionych na dany temat. Sam lubię porządek, więc na pewno nie będę zamieszczał 2 postów o tym samym zagadnieniu. Ewentualnie, jeśli znajdę coś czego jeszcze nie zamieściłem w danym poście. Będę go edytował. Także więc. Mój blog będzie swoistą biblioteczką na temat pszczelarstwa, jak i również zapisem jakiś moich wrażeń, doświadczeń i prac związanymi z moją pasieką. Na pewno będę chciał powiększać pasiekę, i dbać o żywotność moich pszczół. Mam nadzieję, że w jakiś sposób pomogę innym osobom związanym z pszczelarzeniem, mimo że sam nie posiadam jakiegoś doświadczenia. Ale będę korzystał z doświadczeń pszczelarzy, o dość długim stażu.

środa, 11 czerwca 2014

O wilku mowa... :-)

Pisałem w poniedziałek że czekam na pszczoły. A jakąś godzinę po napisaniu mojego postu zadzwonił do mnie kuzyn i powiedział. że matka zaczęła czerwić i można wziąć odkład od niego. Tak za bardzo nie godziło mi się to z moimi planami na ten dzień, ale co się nie robi dla swoich pszczół :-). Więc rzuciłem wszystko i pojechałem po pszczoły. Gdy przyjechałem na miejsce, kuzyn już działał przy pszczołach. Wszedłem bez większego zastanowienia i zacząłem przeglądać z nim gniazda. Później wzięliśmy rojnicę i przełożyliśmy pszczoły. Było dość późno już, bo około godziny 20. Matki nie szukaliśmy specjalnie, lecz mówił że na pewno jest gdzieś na plastrze...


Cały proces transportu i włożenia rodziny do ich nowego domu zakończyło się około godziny 22. Więc gdy przekładaliśmy pszczoły niezbędna była latarka. Wszystko poszło gładko i nader sprawnie. Na następny dzień, czyli we wtorek. Dałem im 1L syropu cukrowego, z samego rana. Nie używałem do tego podkurzacza, bo stwierdziłem że na tak krótki zabieg nie ma sensu ich dusić nie potrzebnie. Więc podałem im syrop, i zmniejszyłem wylotki. Wiem że u mnie w okolicy jest sporo pszczół, więc na pewno będą próbowały rabunków. Dzisiaj zrobiłem porządek w gnieździe, ponieważ niektóre ramki nam coś nie wchodziły do tego ula jak należy. Ale moim głównym zadaniem było upewnienie się czy matka, w ogóle jest w tym ulu. Po dokładnym przejrzeniu wszystkich ramek, znalazłem królową na ostatniej. Pszczoły zaczęły upychać cukier na ramkach, i wzięły się za odbudowę węzy. Na koniec wymiotłem im końcówkę ula, bo wypchnęły przy bocznych drzwiczkach trupki pszczół, podejrzewam rabusiów. Przyjrzałem im się dokładnie i faktycznie okazało się że to nie moje pszczoły, tylko jakieś mniejsze i całe czarne. Podejrzewam dzikie. Teraz myślę że do soboty mogę im spokojnie, dać im się rozbudować i nie niepokoić ich niepotrzebnie. Jutro ewentualnie doleję im jeszcze z 1L syropu, ale nie będę wyciągał podkarmiaczki. Mam nadzieję że jest jakiś sens i metoda w moim postępowaniu. I za jakiś czas będzie ze mnie prawdziwy pszczelarz. Fajnie by było. Bo to fajne hobby, i chciałbym kiedyś się móc utrzymywać z tego. Jeśli będę miał dostatecznie dużo pni, klientów na miód i inne produkty, ale przede wszystkim doświadczenia...