Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 listopada 2021

Rozwój czerwia - stadia robotnicy

 Zamieszczałem już na blogu post jak wyglądają poszczególne rodzaje czerwia, lecz zostałem poproszony w komentarzach by opisać tak po krótce wam jak się to ma z rozwojem poszczególnych stadiów. Więc w miarę opiszę wam to swoimi słowami:

Jajko:

Choć pszczoła to nie kura, to jej rozwój zaczyna się od złożenia przez królową/matkę jajka w komórce. Komórka przed złożeniem jaja przez królową musi być dokładnie wyczyszczona. Wprawny już pszczelarz umie odróżnić plastry które zostały właśnie przygotowane pod złożenie jaj przez matkę. Jest to szczególnie przydatne gdy unasiennimy matkę, a jej nie możemy znaleźć. To może być też pierwszą oznaką że matka została unasienniona. Rozwój jajka nie trwa długo bo zajmuje trzy dni, im starsze jajko tym bardziej zdaje się pokładać.

Larwa:

Ten moment jest jednym z najważniejszy etapów rozwoju pszczoły miodnej, mianowicie...
Jajko złożone na robotnicę, a królową niczym się nie różni, ale różni się ich sposób karmienia. Larwa robotnicy jest karmiona mleczkiem pszczelim przez 3 dni, po czym następuje zmiana jej diety i od 4 dnia spożywa mieszankę złożoną z miodu, oraz mleczka pszczelego. Taki pokarm pokarm już będzie otrzymywała do 8 dnia swojego stadium. W tym czasie cały czas larwy są doglądane przez robotnice które pielęgnują i karmią je.






Poczwarka:

Po okresie karmienia larwa jest tak duża że wypełnia całą ścianę komórki i tutaj zaczyna się magia. Larwa zostaje zamknięta w swojej komórce wieczkiem z pszczelego wosku, tak jakby się tam "przebierała" w inne ubranie. I tak to w zasadzie się dzieje. W tym czasie larwa przemienia się w poczwarkę, wyrastają jej skrzydła, organy, itd. Powstaje coś co już zaczyna swoim kształtem przypominać pszczołę. Taki etap ma miejsce od 8 do 19 dnia życia.





Imago:

Jest to już w pełni ukształtowana postać dorosłej pszczoły robotnicy, gdy nadejdzie odpowiedni czas czyli ok. 20-21 dzień od złożenia przez królową jajka do komórki wygryza się ze swojego ciasnego pokoiku młoda pszczoła. Taką pszczołę bardzo łatwo poznać ponieważ jest szara i ma na sobie pełno włosków. W komórce w której bytowała zostaje po niej oprzęd, dlatego ramki przeczerwione ciemnieją im dłużej są eksploatowane przez pszczoły. Co ciekawe świeżo wygryzione pszczoły nie żądlą. Termin wygryzania się pszczół z komórek jest uzależniona od warunków termicznych w ulu.



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Zapach wiosny

Już końcówka kwietnia, każdy już pododawał po kilka ramek suszu, i węzy. No i u mnie tak samo.W ulu nr. 3 coś jest nie tak. Ale to możliwe, że po prostu wrzuciłem im za szybko nadstawkę. Będę musiał skontrolować ten ul, czy wszystko tam gra. A ul, ze Sklenarem jest na 12 ramkach wlkp, a pszczół to może tam jest na 8 ramek. Ale co dziwne pszczoły budują dziką zabudowę pod powałkę, no to im wrzuciłem nadstawkę jak mają takie zapędy do budowania.


Najbardziej do gustu przypadła mi matka Erika, pszczoły w 4 dni zalały całą nadstawkę nakropem, i gdybym nie musiał odbudowywać gniazd teraz mógłbym spokojnie wziąć miód początkiem maja. Ale mnie się nie spieszy, i dałem im pełny korpus z węzą. Niestety muszę trochę pocierpieć, na brak miodu bo wszystkie ramki jakie miałem z odstępnikami, chcę wycofać z pasieki, i być tylko już na ramkach hoffmanowskich. I nie chodzi o to że mi się nabijanie odstępników nie podoba, ale o to że nie każde odstępniki mają jednakowy wymiar, i to ula zamiast wchodzić 12 ramek, to mi wchodzi 11 i jest szpara na dziką zabudowę. Na tych odstępnikach co miałem, ramki odbijały na 10 ramach o 1cm, a to sporo. A tak dopłacę troszkę więcej, i mam ramki które są kompletne i nie muszę nic robić. Dwa, odstępniki często mi się w ulach odrywały po czasie, co jest troszkę wkurzające, bo już widzę pszczelarza który mając całą ramkę zabitą miodem, pyłkiem i czerwiem bierze ją do pracowni i przybija odstępnik.


Wracając do Sklenara, to jak dla mnie to dziwna pszczoła. Na początku były tak agresywne że nie mogłem nawet ramki złapać, bo miałem zaraz kilka pszczół na swojej ręce. A teraz nagle olśnienie, pszczoły są łagodne jak nigdy, nie skaczą. Skoro wczas mi się opanowały, bo już mam zamówioną matkę w zamian tej. Chyba się wystraszyły. Jeszcze zobaczymy jak pójdzie z nimi dalej, a matkę może wrzucę do ulika weselnego i wrzucę ją przy okazji robienia odkładów. Miód w nadstawkach jest, ale poczekam na spokojnie by go wirować. Czyli gdy rzepak będzie przekwitał, i nadstawki będą zasklepione to dopiero wtedy będę wybierał miód. No i co ważne to żadna z rodzin nie ma krat odgrodowych, i ograniczyłem przeglądy do minimum. Czyli przeglądam średnio co 2 tyg ul, albo gdy coś zauważę na wylotu. Dopóki co, to widzę że wszystko idzie ku dobremu.

wtorek, 28 czerwca 2016

Poddawanie matki pod kołpak

Moim zdaniem najlepsza metoda poddawania matki unasiennionej jaka może być. Oczywiście każdy ma swoje ulubione metody poddawania matek. Ale moja jest taka.


Fakt, faktem kołpak kosztuje 9 zł. Ale moim zdaniem jego funkcjonalność jest warta o wiele więcej. No więc do czego to dokładnie, i jak się stosuje to cudo które tutaj tak zachwalam...


Gdy chcemy poddać matką to rodziny osieroconej, najpierw strzepujemy z ramki pszczoły (takiej która ma zapas), i staramy się wypuścić matkę tak by nam weszła bezpośrednio pod kołpak, szybko wbijamy go do plastra. Ja matki poddaję do środka gniazda, tam gdzie się najszybciej rozprzestrzenia feromon. Ważne jest by matka miała w swojej "klatce" trochę pokarmu w komórkach. To czy wpuścimy pod kołpak pszczoły jej towarzyszące to nie ma znaczenia. Ja staram się wypuszczać samą matkę.


Co ciekawe, kołpak który używam ma jedną dziwną właściwość....Następnego dnia, czy tam 2-3 dni po poddaniu matki, jest tam pełno pszczół towarzyszących, mimo że nie wrzucam tam żadnych. Więc na pewno mają możliwość przeciśnięcia się przez pręciki do niej. Przeważnie uwalniam matkę w 2-3 dniu od jej poddania. Warunek jest tylko jeden. Ma być zero mateczników, no i starej matki oczywiście. Jeszcze jedną przydatnym zastosowaniem kołpaku, jest tymczasowa izolacja matki. Ja przez swoją głupotę tego nie zrobiłem 1x i zgubiłem matkę. Wystarczy znaleźć matkę w ulu z którego robimy odkład i zakołpakować matkę na chwilę. Są jednak minusy tego rozwiązania. Trzeba bardzo ostrożnie i szybko to robić, bo przez przypadek nadziejemy naszą matkę jak szaszłyk na kolce kołpaku i wiadomo co z tego będzie... Co do uwalniania, to nawet jeśli jej nie uwolnimy, pszczoły mogą to zrobić za nas. Mnie się to zdarzyło z moją słynną, już martwą Cj. Pszczoły wygryzą dziurę z drugiej strony plastra tak by matka mogła wyjść. Co jest najważniejsze, matka po uwolnieniu nie może uciekać. Jak matka szybko popyla gdy ją uwolnimy, pszczoły mogą ją potraktować jako obcą matkę i ją zetną na naszych oczach. Ja miałem tak w każdym przypadku. Matka nie może być spłoszona, dlatego musi być w ulu te 2-3 dni pod kołpakiem.

Nie mam pojęcia jak się sprawa ma z poddawaniem matki nieunasiennionej do takiego kołpaku, ale myślę że ma to podobne szanse powodzenia. Ja używam kołpaku który jest na pierwszej ilustracji, i mam w planach dokupienie jeszcze ze 2-3 kolejne. Dodatkowym plusem jest to że zyskujemy klateczki, w których możemy trzymać matki ratunkowe/zastępcze do poddania.

piątek, 4 września 2015

Kiedy rozpocząć karmienie?


Dużo pszczelarzy jest zdania że rodziny pszczele powinny być zakarmione na zimę, do 15 września. I zgodziłbym się z tą teorią, ponieważ w takim wypadku pszczelarz stara się oszczędzić pokolenie pszczół zimowych, by te nie spracowywały się na przerobie cukru. Ale jest, jedno ALE.
Gdy mamy tak jak w tym roku długą ciepłą końcówkę lata i jesień zapowiada się podobnie, przynajmniej jej początek. Musimy wziąć pod uwagę że matki pszczele (szczególnie młode mam na myśli) Czerwią dość obficie, i w momencie zalewania gniazda, ograniczymy jej czerwienie. Dlatego moim zdaniem najlepiej w takim wypadku podawać syrop po 29 sierpnia, ponieważ jak wiadomo silny kłąb nie potrzebuje dużo pokarmu by ogrzać się nawzajem. Dodatkowo polecam dodać przynajmniej łyżkę stołową octu, by zapobiec powstaniu grzybicy wapiennej czerwia. Szczególnie o tej porze lubi ona się zasiedlać w ulach.


Podsumowując:

Karmienie rozpoczynamy sugerując się pogodą, oraz wiekiem matki pszczelej. Czyli od końca sierpnia/początku września (nawet do ok. 15) po ostatnim miodobraniu podkarmiamy po całej podkarmiaczce syropu przy młodych matkach i długiej ciepłej jesieni. Matki w tym okresie powinny czerwić max do 29 sierpnia. Do każdej dawki syropu dodajemy 1 łyżkę stołową octu (Ja leje na oko), by zapobiec rozwojowi choroby wapiennej czerwia. W podkarmiaczach powałkowych czy ramkowych możemy bardzo szybko zalać gniazdo podając rodzinom dawki po pełnej podkarmiaczce i w momencie wygryzania się pszczół, puste komórki są natychmiast zalewane syropem.

P.S.
 Nie traktujcie tego jako wykładni, bo każdy pszczelarz ma swoje metody gospodarki. Ale moim zdaniem trzymanie się sztywnych reguł hodowli, jak 20 lat temu nie ma sensu, ze względu na zmianę pożytków które mogą trwać do końca września. Jak i zmiany klimatu, które coraz częściej zaskakują nas ciepłymi jesieniami, zimami. Co powoduje wydłużenie czerwienia matek, i tym samym wypracowywaniem się pszczół. Jeśli bierzemy miód nawłociowy, to polecam jak najszybciej po miodobraniu zalewać gniazda syropem 3:2 i leczyć, silnie zarażone rodziny (gdy takie wykryjemy) leczymy natychmiastowo.

sobota, 4 lipca 2015

Nowa matka

Jakiś czas temu dostałem matkę Cj10, którą poddałem do rodziny która nie miała matki. Pisałem o tym ostatnio na blogu. Na początku nie mając doświadczenia dałem matkę w klateczce na górne beleczki. Pszczoły nie były wrogo nastawione do matki, wchodziły na klateczkę i języczkami zlizywały feromony matki. Dzień trzymałem ją w klateczce zastanawiając się jak ją podłożyć... W końcu postanowiłem że podłożę ją pod kołpak i to była dobra decyzja. Pożyczyłem od kuzyna kołpak i włożyłem matkę z 3 pszczołami towarzyszącymi. Uznałem że to najlepsza metoda, bo nie mogłem być potem na pasiece. Po kilku dniach wróciłem do domu i pierwsze co zerknąłem do ula z matką. Co się okazało, to że było tam pełno pszczół pod nim. Pszczoły wygryzły dziurę w kołpaku i dostały się do matki. Byłem pewien że ją skasowały. Gdy wyjąłem kołpak zobaczyłem matkę, wraz ze świtą pszczół które się nią opiekowały. Matka przyjęta. Czyli mogłem wtedy zamieścić wpis jakie mam linie w pasiece.

Co do matki linii S, to najpierw musiałem sprawdzić wiarygodność tego. I okazało się że to córka matki, którą kuzyn kupił przez związek z Kocierzowy. Linia ta na razie sprawia pozytywne wrażenie, zobaczymy na wiosnę. Widzę jak dotąd że mają sporą tendencję do gromadzenia pyłku i lubią gdy jest ich dużo. Pszczoły łagodne. Teraz czekam na Erikę oraz Willy, o ile z nią zdążę...

Moja dziewczyna która przezwycięża swój strach :D



sobota, 30 maja 2015

Co tam u mnie

Trochę się działo u mnie w życiu jak i pszczelarskim, tak i prywatnym. Zacznę może od tego że doszły mi dwie rodzimy pszczele. Jedną zasiedliłem w ulu warszawskim zwykłym, który kupiłem od dziadka mojego kolegi i stał całą zimę pusty. A w drugim już mojej produkcji ulu wielkopolskim wrzuciłem rójkę, otrzymaną od mojego kuzyna który mnie uczy tego fachu.


No więc na chwilę obecną mam 3 rodziny pszczele które muszę zazimować. A dojdzie jeszcze jedna ponieważ czekam na matkę CJ10. Jeżeli się sprawdzi ta pszczoła możliwe że będę starał się ją propagować tutaj i w przyszłości zajmę się hodowlą tychże matek. W ulu mojej pierwszej rodziny, powiem jedno... Jest MASAKRA!!! Pszczoły wcale nie trzymają się plastrów, niemożliwe jest odebranie miodu bez rękawic (zwykle pracowałem bez). Gdy wyjmuję ramkę pszczoły wypryskują na mnie jak szalone. Przegląd temu dostałem z 15 żądeł, aż mi się ciepło robiło. Musiałem założyć 3 pary rękawiczek ogrodniczych, a i to żądła dostawały się pod skórę. Ponad to, musiałem wiązać sznurkiem nogawki bo dostawały się nawet pod spodnie. Tam też mnie nie oszczędzały i zebrałem 3 żądła przed tym zabiegiem... Jednym moim celem jest teraz wymiana matki w tym ulu na jakąś łagodną, zastanowię się na Willy'm. Poza tym wszystko gra, pszczoły pracują, matki czerwią. Nie jest źle ogółem. Tylko jest jeszcze zastrzeżenie do pszczół z wielkopolskiego, ponieważ matka która się wyroiła, nie wiadomo co to za pszczoły... Ale w życiu nie widziałem tak leniwych pszczół. Odbudowują węze jak im się zachce, miodu praktycznie nie ma. Nie wiadomo o co z nimi chodzi, ale również nie ma wyjścia i trzeba zmienić tam matkę. Lecz z nią będę musiał poczekać, ponieważ na wielkopolskim rójka została wrzucona na 4 ramki węzy. Bo nie miałem tego typu uli wcześniej. Poddałem im ciasto na zachętę i zobaczymy za jakieś 2 tyg. czy uporały się z tym i można będzie coś kombinować by matkę tam zmienić. To chyba tyle... Pasieka się rozwija, mimo moich błędów. Bym zapomniał. Jakiś czas temu kupiłem 2 matki Willy, bo myśleliśmy że nie ma matki w odkładzie który jest w warszawiaku. A tu niespodzianka! Matka jest i czewi. Więc dałem jedną matkę kuzynowi w zamian za to. Wziąłem ulik weselny i wrzuciłem kilka ramek pszczół z ula od 1 mojej rodziny. Poddałem matkę i myślałem że wszystko gra. Pszczoły klateczkę zawoskowały, więc myślałem że jest ok. A tu... Jajeczka. Szukam, szukam, szukam. Patrzę. Przerzuciłem matkę ze starej rodziny która miała iść do kasacji. Nowa Will'ego wyrzucona na pewno. Ojjj nie wyobrażacie sobie ile przekleństw poleciało w tamtej chwili. złapałem ją i wrzuciłem z powrotem skąd przyszła.Teraz w uliku są pszczoły wraz z jajeczkami, ale mateczniki w nich powstałe skasuję. Pociągnę raczej matkę od mojego kuzyna, z tej którą mu dałem i powinno się wszystko tym razem udać. Przynajmniej to nauczką że z pszczołami to jednak nie ma co się spieszyć, To by było na tyle, mam nadzieję że nie zanudziłem. Do następnego razu :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Ciekawostki o pszczole miodnej


* Na świecie istnieje około 20 000 gatunków pszczół. Większość z nich nie została jeszcze opisana, a więc liczba ta może być dużo większa.  

* Najmniejsze pszczoły miodne to pszczoły karłowate (wschodnioazjatyckie), mają do 0,2 mm. Największe pszczoły to Megachile Pluto, które rosną do 40 mm.  

* Jedyny w Polsce pomnik pszczoły, powstały w 1987 roku, znajduje się w Kielcach na skwerku przy ulicy Stefana Żeromskiego, niedaleko Kieleckiego Centrum Kultury. Jego autorem jest Stefan Dulny.  

* Już w Starożytnym Egipcie trzymano pszczoły miodne w glinianych rurach jako "zwierzęta domowe".   

* Pszczoły miodne żyją w rojach. W jednym roju żyje około dwudziestu tysięcy pszczół choć zdarza się, że nawet do stu tysięcy. Jest wśród nich jedna królowa, setki trutni i tysiące robotnic.   

* Pszczoła jest jedynym zwierzęciem nazwanym rodzajowo, które występuje w Kodeksie Cywilnym (art. 182 § 1).   

* W Jurze Szwabskiej znaleziono skamieniałe pszczoły miodne, których wiek szacuje się na 6 mln lat.   

* Robotnice to samice, ale nie rozmnażają się. Królowa zapewnia potomstwo. Trutnie, to osobniki płci męskiej, nie posiadają żądeł.

* Pomnik pszczoły miodnej stoi w mieści Ufa w Rosji.    


* Pszczoły porozumiewają się za pomocą tańców i wydawania dźwięków.    

* W Starożytności oraz Średniowieczu miód stosowano jako substancję słodzącą.    

* Taniec pszczół jest zależny od kąta padania światła słonecznego.    

* Już Inkowie znali antybiotyczne właściwości propolisu.   

* Podczas lotu pszczoła wykonuje 350-435 ruchów skrzydłami na sekundę, czyli 11 400 razy na minutę.    

* Rój pszczeli składa się od 10 do ponad 70 tyś. pszczół.   

 * Przeciętny zasięg lotu pszczół wynosi 3 km, a maksymalny może wynieść 10 km i więcej.  

* Pracująca pszczoła (robotnica) żyje ok. 40 dni latem, i 6 miesięcy zimą. Natomiast królowa (matka pszczela) żyje do 6 lat.   

*   Pszczoły muszą odwiedzić około 4 milionów kwiatów, aby zebrać nektar na 1 kg miodu.   


* Pszczoła po użądleniu umiera.   

* Podczas jednego "kursu" po nektar pszczoła odwiedza 50-100 kwiatów.    

* Pszczoła potrafi lecieć z prędkością 25 km/h.   

*  Pszczoły zbieraczki pobierają nektar z kwiatów, dodają pierwsze enzymy i przynoszą do ula. W ulu przekazują nektar pszczołom ulowym, które wzbogacają świeży nakrop w aminokwasy, kwasy organiczne, dalsze enzymy rozkładające wielocukry na cukry proste i roznoszą nektar po wielu komórkach celem jego zagęszczenia. W miarę gęstnienia, miód przenoszony jest do następnych wyżej położonych komórek, jednocześnie dalej wzbogacany w związki organiczne. Dojrzały gęsty miód jest zasklepiany, komórki plastra zamykane są cienką warstwą wosku.    

* Podczas lotu pszczoła zużywa w ciągu każdej minuty ponad 0.3 mg pokarmu.   

* Pszczoła to jedyny owad, którego wytwarzaną dla siebie żywność jada człowiek.    

* Pszczoły do nawigacji używają słońca jako kompasu.   

* Pszczoły mogą przenosić w wolu miodowym nektar z przeszło 1000 kwiatów.    

*  Miód to: 80% naturalnych cukrów, 18% wody, 2% składników mineralnych, witamin, protein i pyłku.   

* Do zapłodnienia królowej (matki) potrzebne jest od 8 do 15 trutni.   


* O tym jak wielką rolę spełniają pszczoły przy zapylaniu roślin może świadczyć fakt, że na zebranie 1 kg miodu odwiedzają prawie 8 500 000 kwiatów akacji, 4 200 000 kwiatów eksparcety lub 20 milionów kwiatów koniczyny. 

* Królowa pszczela potrafi znieść ok. 2000 jajeczek dziennie.    

* W wielu krajach utrzymuje się pasieki wyłącznie w celu zapewnienia odpowiedniego zapylenia upraw. Miód jest bardzo cennym, ale dodatkowych „owocem” pracy pszczół.    

* Wszystkie larwy pszczół w pierwszych 2-3 dniach swego życia są karmione mleczkiem pszczelim, lecz tylko pszczoły matki otrzymują ten pokarm przez całe życie.    

* Niezwykle ważną rolę odgrywają pszczoły w leśnictwie. Ich praca służy zwiększeniu ilości zdrowych i płodnych nasion potrzebnych do odnowienia lasu, pożywienia dla ptactwa, jak i do zwiększenia urodzaju owoców leśnych (poziomek, borówek, czarnych jagód, jeżyn, malin).    

* Pszczela królowa jest ponad dwukrotnie cięższa niż pozostałe pszczoły płci żeńskiej i kiedy jest w pełni rozwinięta nie może już latać.    

Obecnie, w okresie coraz silniejszego rozwoju techniki, pszczoły w atmosferze są najczulszym wskaźnikiem stopnia środowiska naturalnego (podobnie jak raki w wodzie).    

* Zawartość cukru w nektarze waha się od 5% do 70%, zależnie od gatunku rośliny.    

 * Pszczoła robotnica może wyprodukować w swoim życiu miód w ilości 1/12 łyżeczki od herbaty.    


* Roczna światowa produkcja miodu wynosi od 800 000 do 1 mln ton.    

* Żeby wyprodukować 0,3 kg miodu, pszczoły muszą przelecieć 88 500 km i usiąść na 2 mln kwiatów.    

* Miód ma działanie silnie odwadniające.    

* Pszczoły nie rozpoznają koloru czerwonego.    

* Do godziny 14-15 pszczoły przynoszą do uli 80% obnóży zebranych w ciągu całego dnia.    

* Litr miodu waży od 1,38 do 1,45 kg.    

* Ziarna pyłku kwiatowego ze względu na swoją twardą otoczkę są praktycznie niezniszczalne, mogą być przechowywane bez ograniczeń i przetrwać miliony lat.    

* W słoiku 0,9 l mieści się około 1,25 kg miodu.    

* Wosk pszczeli już od przynajmniej 5000 lat jest w różny sposób wykorzystywany przez człowieka.    
  * Na 1 dcm kwadratowym obustronnie mieści się 800 komórek pszczelich.    

* Wosk pszczeli w połączeniu z wyciągami ziołowymi można przerobić na coś w rodzaju smacznej gumy do żucia i stosować w leczeniu jamy ustnej i gardła.    

* Na 1 dcm obustronnie zasklepionego plastra mieści się 0,3 kg miodu.    

* Na jednej ramce może mieścić się aż 6 500 komórek.    

* Do zbudowania 1 kg woszczyzny potrzeba 1,2 mln płytek.    

* Pszczoły budują okrągłe cylindry. Dopiero po ogrzaniu do 40°C wosk zaczyna być płynnym i przybiera najbardziej energetycznie oszczędną formę sześciokąta.    

* Trutnie żyją 4-5 tygodni.    


* Dojrzałość płciowa: matka 6 dni od wygryzienia, truteń 14 dni od wygryzienia.    

* Królowa matka waży 0,17 - 0,2 g, pszczoła waży 0,1 g, a truteń 0, 24 g.    

* Gotowe do unasiennienia królowe są zmuszane przez pszczoły do kilkukrotnych lotów godowych (2-5 km), na wys. 15-30 m są unasienniane przez 8-15 trutni. Po stosunku trutnie natychmiast umierają i spadają na ziemię.    

* Rodzina pszczela składa się w 2/3 z pszczół ulowych (młodych) i w 1/3 z pszczół lotnych.    

* Pszczoła lotna wylatuje 7-15 razy dziennie. Przerwy między lotami wynoszą ok. 5 min. Czas trwania lotu to ok. 25-45 min.    

* Zbieraczki nektaru muszą wykonać aż 20 000 lotów aby zebrać 1 litr słodkiego surowca, z którego powstanie 150 g dojrzałego miodu.    

* Pszczoła podczas lotu zużywa 2 mg cukru/1 km.    

* Żeby napełnić wole miodowe (50-60 mm3) pszczoła odwiedza 15-100 kwiatków.    

* Dla wyprodukowania 1 kg miodu pszczoła musi zebrać ok. 3 kg nektaru (60 000 napełnień wola) i przy średniej długości lotu 800 m musi pokonać trasę 40 000 km. (jedno okrążenie kuli ziemskiej).    

* Są dwa rodzaje tańca pszczelego - jeden dotyczy pożytku znajdującego się w odległości do 100 m, a drugi powyżej tej odległości.    

* Pszczoła poza tzw. kompasem zewnętrznym posiada także wewnętrzny, który pokazuje jak daleko w określonym czasie zawędrowało słońce.    

* Gdy słońce jest za chmurą, za punkt orientacyjny służy kawałek niebieskiego nieba.    

* Pszczoła posiada "zegar czasowy", który mówi jej o jakiej porze dana roślina "mioduje".    

* Robotnica waży 0,1 g, wracająca z nektarem jest cięższa o połowę, a z pyłkiem o 1/3 więcej.    

* Ciężar jednej pszczoły niewypełnionej miodem wynosi około 0,1 g, czyli na 1 kg przypada 10000 pszczół.    

* Rój silny to 3 kilogramy pszczół i więcej, średni to około 2 kg, słaby do 1 kg. W jednym kilogramie mieści się 8 500 pszczół wypełnionych miodem.    

* Jeden ładunek pyłku to efekt odwiedzin ok. 100 kwiatów. 20 ładunków wypełnia jedną komórkę plastra.  


Źródło: 

niedziela, 20 lipca 2014

Ataaak!


Wczoraj zajrzałem do ula w celu dołożenia im tylko ramki węzy. Po odsunięciu jednej ramki już na mnie zaczęły skakać, i w końcu dostałem pierwsze żądło. Ciekawe bo nigdy moje pszczoły się tak nie zachowywały agresywnie w stosunku do mnie. Przejrzałem kilka stron na ten temat i może być to wina tego że nie dawno dostały syrop na wzmocnienie, bo nie miały prawie zapasu. Co też dla mnie jest zagadką, bo w okolicy rosną lipy i inne nektarodajne rośliny... Za to zauważyłem że jest sporo pyłku na ramkach. Ten odkład jest już na 12 ramkach warszawskich, po wczorajszym dodaniu jednej. Ale miodu to tylko jakiś marny paseczek na górze. Matka czerwi obficie. Bardzo możliwe że też za często ostatnimi czasy zaglądałem do ula i mogło to wzmóc ich agresywność. No nic. Dziś muszę wyciągnąć podkarmiaczkę i dam im spokój na jakiś tydzień, no może dwa. Myślę że przez ten czas uspokoi się to towarzystwo i da mi przy nich pracować. Bo jeśli nie to zostaje skasowanie matki w przyszłym roku.

wtorek, 24 czerwca 2014

Jest dobrze :)

Jakiś czas temu przeglądałem swój ul, i zauważyłem sporo czerwiu, jajeczek, trochę miodu i pyłku. Myślę że w tym roku jeszcze wyciągnę miód z tego co widzę. Pszczół mi przybywa z dnia na dzień. Dołożyłem im 3 ramki węzy, i wyjąłem jedną starą ramkę do wymiany. Oczywiście położyłem ją za szybką, by pszczoły sobie oczyściły ją z miodu. Trochę pomogłem im w tym i odsklepiłem plaster. Na macie z boku ula zauważyłem spory plaser zbudowany od zera, mam chyba bardzo pracowite pszczoły :D. To chyba wszystko czym chciałem się podzielić. Nie dzieje się dużo, bo mimo ze pszczoły się wygryzają, a matka czerwi. Nie mam dużo zajęć wokół ula, pszczół mimo że przybywa to jeszcze nie ma takiej siły jaką bym chciał. Zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję że pszczoły przezimują i będę mógł powiększać pasiekę...

czwartek, 19 czerwca 2014

Metody przeciwko rojeniu się pszczół

Pszczelarze starają się zapobiegać rojeniu się pszczół, ponieważ podzielenie jednej silnej rodziny osłabia produktywność ula. Ludzie zajmujący się pszczelarstwem zawodowo, wyjmują średnio ok. 30-40 L miodu w sezonie. Więc strata jest spora...


Poza tym, silne rodziny w których zapobiega się "rójce", są bardziej produktywne. Logiczne jest to że więcej pszczół, szybszy zbiór miodu, propolisu itd. Pszczelarze na przestrzeni czasu, badając i obserwując pszczoły wynaleźli pewne sposoby które zapobiegają rojeniu się pszczół. Oraz pozwalają utrzymać rodzinę w dostatecznej sile. 

1. Jedną z metod która powinna być wykonywana w pierwszej kolejności przez pszczelarza jest poszerzenie gniazda. Dodajemy ramki z węzą, z suszem, bądź ramki pracy czyli same ramki z drutem lub mogą być nawet bez. W ulach korpusowych jeśli nie mamy dostatecznej ilości już miejsca na dokładanie ramek, może dołożyć następny korpus. Nazywa się to czasem tworzeniem wieżowców.

2. Drugą sprawą którą obowiązkowo trzeba zrobić jest znalezienie mateczników na plastrach, i zniszczenie ich. Czestokroć pszczół jest tak dużo na ramce, że pszczelarz nie widzi mateczników. Z pomocą może tutaj przyjść podkurzacz który rozgoni pszczoły, ale wystarczy również zwykłe dmuchnięcie w pszczoły. Ewentualnie można je zrzucić z plastra do ula. Mateczniki są to duże komórki pobudowane przez pszczoły, do wychowu nowej królowej gdy stara opuści ul wraz z częścią rodziny pszczelej. Czynność powtarzać co kilka dni.
Matecznik:

3. Dobrą metodą do zlikwidowania nastroju rojowego, jest robienie odkładów. Można również wyjąć ramki z zakrytym czerwiem (bez pszczół), z silnej rodziny. I dodanie tej ramki do ula w którym pszczół jest mało, i chcemy by doszły do siły. Tym sposobem słabszy ul zyska więcej robotnic potrzebnych do rozwoju rodziny. Możemy również poszerzyć naszą pasiekę przez zrobienie odkładu do nowego ula. W takim wypadku zabieramy ramki z również czerwiem krytym jak i odkryty (jeśli nie mamy zamówionej matki). Lecz najlepiej żeby było jak najwięcej czerwiu krytego (na wygryzieniu), ponieważ będzie potrzeba jak najwięcej młodej pszczoły, dla której nowy ul będzie stałym domem. Z czerwia odkrytego pszczoły wyhodują sobie nową królową, i stworzą nową rodzinę. Można również zastosować mateczniki z ula, w którym zapobiegamy rojeniu. W takim wypadku wybieramy matecznik, najlepiej zasklepiony i wycinamy go z ramki. Potem dodajemy go do nowego ula, i wycinamy dziurę na wymiar matecznika, delikatnie umieszczamy go w ramce. Ważne jest przy tym zabiegu by czubek komórki był zawsze skierowany ku dołowi. Wtedy jest matce łatwiej się wygryźć.

Czerw na wygryzieniu:

4. By zapobiegać rojeniu, można wymieniać matki średnio co 2 lata. Pozwoli to na wprowadzenie linii pszczół mniej rojliwych. Poza tym, młode matki są mniej rojliwe aniżeli stare. W dzisiejszych czasach pszczoły są selekcjonowane, i powstaje coraz to więcej odmian u których skłonności do rojenia są wygłuszane. Lecz trzeba pamiętać, że pszczoła jako część natury powinna zachować choć minimum zdolności do rojenia.

5. Następną metodą jest umieszczenie kawałka kraty odgrodowej na wylotku ula. Zapobiegnie to wydostaniu się matki z ula, i pszczoły mimo że będą się kręciły wokół to i tak wrócą z powrotem. W ciągu tego czasu, nie powinniśmy robić przeglądu ula bo królowa nam po prostu ucieknie wraz z rojem. 

6. Pszczoły nie lubią bezczynności. Więc jeśli rozpoczęły się pożytki, a widzimy że nasza rodzina zabiera się do podzielenia. Powinniśmy im włożyć nadstawkę wraz z suszem, bądź węzą. W ten sposób zajmą się magazynowaniem miodu, a nie myśleniu nad podziałem.

7. Podobnie jak w przypadku odkładów. Możemy wykonać pakiet. Wybieramy ramki z pszczołami, uważając by nie była wśród nich matka i strząsamy je do specjalnego pudełka na nie. Pakiet można osadzić w nowym ulu, lub sprzedać je innemu pszczelarzowi. Średnio pakiet powinien ważyć ok. 1,5-2 kg. Do pakietu trzeba zawiesić klateczkę z nową matką.

Pakiet:

Piotr i Pszczoly 007 - Poszerzanie Gniazda - Powstrzymywanie Rojki


8. Właściwie jest to czynność którą każdy pszczelarz powinien robić regularnie. To jest zabieranie ramek z miodem i zastępowanie je ramkami odwirowanymi, lub z węzą.  

9. Jest to dość drastyczna metoda jeśli chodzi o same pszczoły. Ale gdy nie mamy miejsca gdzie zrobić odkładu, nie mamy wolnego ula, rojnicy, nie mamy po prostu co zrobić z nadwyżką pszczoły. Wtedy wybieramy ramkę/ramki najbardziej zaczerwioną, zmiatamy pszczoły do ula, i wycinamy plaster. Następnie plaster który wycięliśmy wkładamy do wytapiarki, wrzucamy do pieca, ewentualnie zakopujemy. 




10. Kolejną sprawą jest zapewnienie odpowiedniej wentylacji w ulu. Pszczoły owszem, lubią ciepło ale bez przesady. Gdy pełno jest pszczół w ulu, i robi się tłoczno temperatura wewnątrz gniazda rośnie. Co za tym idzie, że są skłonne opuścić swoje macierzyste osiedle. Dlatego ul powinien posiadać otwory wentylacyjne pod daszkiem, jak również gdy zauważymy pszczoły które wentylują gniazdo na wylotkach powinniśmy bardziej otworzyć zasuwki. Można również wyjąć ocieplenie boczne, jak i górne ula. W lato pszczoły nie zamarzną ;-). 

11. Stosuje się również specjalne izolatory 2-3 ramkowe, które uniemożliwiają matce przedostanie się poza ul. Do takiego izolatora wkładamy królową wraz z ramką na której jest, wraz z pozostałymi pszczołami. Kraty po bokach izolatora służą tylko do tego by matka nie mogła przedostać się na zewnątrz. Dodajemy później kolejne ramki, zważając by matka nie wydostała się poza izolator. Izolatory są dostępne w sklepach ze sprzętem pszczelarskim.

Izolator:

12. Następną z metod powiązaną z królową jest przycinanie skrzydełek matce pszczelej, aby ta nie mogła latać. Tym samym będzie skazana na ul, z którego chciała uciec. 

Mam nadzieję że w jakiś sposób informacje przeze mnie tutaj zebrane, będą przydatne komuś. Starałem się opisać czynności w miarę szczegółowo i prostym językiem, by każda osoba zajmująca pszczołami mogła wyciągnąć jak najwięcej przydatnych informacji. W szczególności zależało mi na osobach mało doświadczonych, lub początkujących.  

Nastroje rojowe pszczół:
  

Zobacz także: 
Oznaki zbliżającej się rójki 
Przyczyny nastroju rojowego

środa, 11 czerwca 2014

O wilku mowa... :-)

Pisałem w poniedziałek że czekam na pszczoły. A jakąś godzinę po napisaniu mojego postu zadzwonił do mnie kuzyn i powiedział. że matka zaczęła czerwić i można wziąć odkład od niego. Tak za bardzo nie godziło mi się to z moimi planami na ten dzień, ale co się nie robi dla swoich pszczół :-). Więc rzuciłem wszystko i pojechałem po pszczoły. Gdy przyjechałem na miejsce, kuzyn już działał przy pszczołach. Wszedłem bez większego zastanowienia i zacząłem przeglądać z nim gniazda. Później wzięliśmy rojnicę i przełożyliśmy pszczoły. Było dość późno już, bo około godziny 20. Matki nie szukaliśmy specjalnie, lecz mówił że na pewno jest gdzieś na plastrze...


Cały proces transportu i włożenia rodziny do ich nowego domu zakończyło się około godziny 22. Więc gdy przekładaliśmy pszczoły niezbędna była latarka. Wszystko poszło gładko i nader sprawnie. Na następny dzień, czyli we wtorek. Dałem im 1L syropu cukrowego, z samego rana. Nie używałem do tego podkurzacza, bo stwierdziłem że na tak krótki zabieg nie ma sensu ich dusić nie potrzebnie. Więc podałem im syrop, i zmniejszyłem wylotki. Wiem że u mnie w okolicy jest sporo pszczół, więc na pewno będą próbowały rabunków. Dzisiaj zrobiłem porządek w gnieździe, ponieważ niektóre ramki nam coś nie wchodziły do tego ula jak należy. Ale moim głównym zadaniem było upewnienie się czy matka, w ogóle jest w tym ulu. Po dokładnym przejrzeniu wszystkich ramek, znalazłem królową na ostatniej. Pszczoły zaczęły upychać cukier na ramkach, i wzięły się za odbudowę węzy. Na koniec wymiotłem im końcówkę ula, bo wypchnęły przy bocznych drzwiczkach trupki pszczół, podejrzewam rabusiów. Przyjrzałem im się dokładnie i faktycznie okazało się że to nie moje pszczoły, tylko jakieś mniejsze i całe czarne. Podejrzewam dzikie. Teraz myślę że do soboty mogę im spokojnie, dać im się rozbudować i nie niepokoić ich niepotrzebnie. Jutro ewentualnie doleję im jeszcze z 1L syropu, ale nie będę wyciągał podkarmiaczki. Mam nadzieję że jest jakiś sens i metoda w moim postępowaniu. I za jakiś czas będzie ze mnie prawdziwy pszczelarz. Fajnie by było. Bo to fajne hobby, i chciałbym kiedyś się móc utrzymywać z tego. Jeśli będę miał dostatecznie dużo pni, klientów na miód i inne produkty, ale przede wszystkim doświadczenia...