Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bee. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2020

Kanał na YouTube

Jakiś czas temu założyłem kanał na popularnym, zwłaszcza wśród pszczelarzy serwisie Youtube do którego dodaję czasem filmiki, tak właśnie sobie pomyślałem że czemu nie połączyć tego z prowadzeniem bloga, choć oba serwisy zaniedbałem to na pewno nie zostawię ich samych sobie i co jakiś czas będę dodawał tu i ówdzie materiały które mogą się wam przydać w prowadzeniu pasieki i może zaoszczędzą pewnych błędów które Ja sam popełniałem czy popełniam. 

https://www.youtube.com/channel/UCynetLtCdmK8mwgejrjKQfA?view_as=subscriber

Bardzo nie cieszy że dodajecie tam swoje porady względem prowadzenia pasieki, dzięki którym sam również się uczę na waszych błędach. Przecież nikt nie jest nieomylny. Założyłem ten kanał głównie dla was, bo wiem że różnie każdy odbiera wiedzę pisaną, a coś co można zobaczyć na własne oczy jest bardziej interesujące. Ale i to na blogu będą się znajdowały pewne spostrzeżenia których sam zapomniałem dodać w filmikach a było istotne. Powyżej dałem wam link do kanału, tylko muszę tam popracować nad jakością nagrań i myślę że was zainteresuje jeśli ten blog cieszy się taką aprobatą za co wam dziękuję.




poniedziałek, 15 lipca 2019

Mieszanka ziołowa dla pszczół

Gdy moje pszczoły zachorowały na nosemę i część spadła z tego powodu, zacząłem powoli odbudowywać pasiekę i szukać odpowiednich metod leczenia pszczół z tego choroby. Moim zdaniem jest to drugie zaraz po warrozie niebezpieczne zagrożenie dla pasieki. Kiedyś myślałem że samo dodawane octu do syropu wystarczy lecz się myliłem. Samo przygotowanie syropu nie może być obojętne dla pszczelarza. Ale nie dziś nie o tym.

Tak jak wspomniałem wcześniej zacząłem szukać alternatyw które pomogą mi w walce z nosemą, a jednocześnie nie będą drogie. Takim rozwiązaniem okazuje się mieszanka ziołowa którą testował będę w tym roku na jesieni. Można ją kupić na Allegro, w sklepach pszczelarskich. Koszt: ok. 8 zł. Sztuka ma w składzie 12 ziół i waga saszetki to 60g. Jedna saszetka wystarcza na ok. 30 L syropu. Więc to sporo, a cena mała. Taka mieszanka nazywana jest potocznie herbatką Sklenara, możemy również to sami stworzyć bo skład jej jest znany.

Oto on:
  • Kora Dębu - ma działanie ściągające, garbniki zawarte w niej są wykorzystywane przy zwalczaniu/przeciwdziałaniu biegunki u pszczół miodnych.
  • Krwawnik Pospolity - działa antyseptycznie, wzmacnia, pobudza wiosenny rozwój rodzin.
  • Melisa Lekarska - działanie jest ogólnowzmacniające i antyseptycznie.
  • Pokrzywa Pospolita - dostarcza cennych witamin, mikro i makroelementów, działa antyseptycznie i ogólniewzmacniająco.
  • Rumianek Pospolity - wzmacnia odporność, wspomaga leczenie warrozy, działa korzystnie na układ pokarmowy.
  • Ziele Piołunu - dostarcza soli mineralnych i witamin, działa wzmacniająco, odkażająco i metabolicznie.
  • Kwiat Lipy - zwarte w nim garbniki i flawonoidy są stosowane przy zwalczaniu biegunki.
  • Pączki Sosny - zawierają witaminy, przyspieszają rozwój wiosenny, działają wzmacniająco i uodporniająco.
  • Kobylak - stosowany jest do leczenia nosemozy i choroby majowej.
  • Wrotycz - zwalcza warrozę i oczyszcza hemolimfę.
  • Mięta - stosuję się ją do zwalczania warrozy (jako dodatek do podkurzacza).
  • Bylica - wspomaga procesy trawienne, ma działanie wzmacniające.
Myślę że można by sobie sprawić taki mini zielnik pszczelarski gdzieś w rogu pasieki i mieć tam nasadzone różne zioła które nam pomogą w walce z chorobami pszczół. Sam chyba sobie taki sprawię gdzieś na kawałku ziemi. I pewnie sporządzenie samemu takiej mieszanki nam jeszcze taniej to wyjdzie, a składniki będą dostępne przez cały rok. A jeśli komuś nie chce się sadzić i pielęgnować ziół można kupić je w sklepach zielarskich i ekologicznych.

niedziela, 5 maja 2019

Stare vs Nowe

W końcu ule powstały, teraz mi zostało tylko ich malowanie. Co jest w moim wydaniu żmudnym i czasochłonnym zajęciem. Lecz mam kilka już ukończonych, więc postanowiłem się pochwalić wam rezultatami mojej pracy.


W nowym ulu jak da się zauważyć lądowisko zostało ustawione pod skosem, co daje możliwość pszczołom łatwiejszego wylądowania, oraz wodzie czy śniegowi sposobność łatwego odprowadzenia. Samą dennicę przebudowałem, i już nie ma głuchego dna zabitego deskami osikowymi. Jest tam siatką, oraz wstawka z płyty pcv co umożliwi sprawne liczenie osypu, regulacje termiki ula. Ramka na której jest siatka także jest ruchoma przez co mogę wyczyścić z osypu ule, bez konieczności podnoszenia korpusów. Całość jest zamykana na zakrętki wiedeńskie.


Odległość między dnem ula, a ramkami została pomniejszona z 8 cm do 2 cm. Lecz i to mnie nie ominęły nadbudowy w nowych dennicach. Poza tym zawszę co zimę daję nadstawkę do zimowli pod korpus z gniazdem, więc odległość nie grała tutaj roli. Korpus został lekko zmodyfikowany, poprzez wywiercenie dziury na jego środku, przez co będę mógł zapewnić pszczołom dodatkowe otwory które umożliwią sprawny transport ładunku do ula. Same wymiary ula zostały "w końcu" dopasowane do obecnych standardów ula wielkopolskiego, tak jak to ma się w książkach i na forach. Bo jak wiecie poprzednie ule miały z tym problem, i pszczoły sporo nadbudowywały mi nad ramkami, jak i pod.


Stare ule zostaną rozebrane i spalone, a zastąpię je nowymi. Nowe mają również dłuższe uchwyty przez co łatwiej mi manewrować korpusami.Powałki są zacinane pod kątem 45°, co zapobiegnie chłonięciu drewna wody w takich ilościach jak poprzednio i zapewni dłuższą żywotność powałki. Same listewki powałki są również szersze o jakiś 1 cm. Daszki również nie obyły się bez modyfikacji, teraz daszek opiera się na korpusie i zachodzi w całości na niego. Ponieważ wyeliminowałem frezy które raz zachodziły na korpus, a czasem nie, a zastąpiłem je zwykłymi listewkami na których opiera się daszek. Sam dach został uproszczony, nie ma już tam desek 2.2 cm, a jest OSB 1.2 cm przez co jest lżejszy i poręczniejszy. Ocieplenie dachu również wyeliminowałem uznałem to za zbędny wydatek i "bajer" który niczemu nie służy. Całość opaliłem i pomalowałem rozgrzanym pokostem lnianym, 3x lakierobejcą oraz 1x lakierem bezbarwnym. Myślę że te ule będą miały dłuższą żywotność, jak również lepiej będzie mi się na nich pracowało. Czas pokaże.

wtorek, 30 kwietnia 2019

Zaleszczotek - przyjaciel ulowy

Zaleszczotek, a raczej Zaleszczotek Książkowy, spotykany jest najczęściej w okolicach lasów, pasiek, oraz książek jak sama nazwa wskazuje. Dzisiejszy nasz znajomy co ciekawe mimo to że znajdziemy go pewnie w jakiejś książce z biblioteki to nie zabijajcie go! Jest to akurat robaczek bardzo pożyteczny gdyż żywi się robakami które niszczą naszą literaturę.


Z tego co słyszałem to zaleszczotki również upodobały sobie bardzo płytę pilśniową, więc jeśli mamy jakąś starą pilśnię wyrzuconą na zewnątrz, to bardzo możliwe że właśnie te nasze małe "skorpiony" tam mogły znaleźć swój dom. W lasach lubią mieszkać pod korą drzew co jest ich naturalnym domem. No dobra, ale co on ma wspólnego z pasieką, i samymi pszczołami?

Otóż groźnego wyglądu to nie ma żadnych podstaw by się go bać. Jest wielkości ok. 4mm. A w ulu potrafi nasze pszczoły wspomóc poprzez likwidacje larw barciaka, oraz warrozy. Sam tylko raz w życiu widziałem te stworki w starym moim warszawiaku. One uwielbiają szczeliny w ulach gdzie mogą znaleźć spokój. Do pszczół raczej są neutralne, nie zauważyłem jakiejkolwiek agresji na pszczołach, jak i odwrotnie. Co ciekawe nazwa "mały skorpion" jest nawet trafna co do tego osobnika, ponieważ gdy zaleszczotek złapie swoją ofiarę, to zatruwa ją jadem który spływa po jego szczypcach. Kiedyś podobno było możliwe kupno zaleszczotków, lecz nie znalazłem obecnie hodowli. Więc jeśli zobaczycie w ulu takiego robaczka to nie róbcie mu krzywdy, to przyjaciel, nie wróg.

wtorek, 29 stycznia 2019

Praca

W końcu mogłem się zabrać za budowę nowych uli. Po posprzątaniu warsztatu, i doprowadzeniu go do jako, takiej użyteczności uruchomiłem maszyny. Nie ukrywam że miałem troszkę przygód z nimi, typu laser w ukośnicy trzeba było ustawiać, w grubościówce zepsuł się posuw itp. Udało mi się do tej pory na razie zrobić komplet nadstawek do uli. No ale powolutku wszystko idzie do przodu, lecz nie mogę powiedzieć że troszkę opornie. Ale staram się codziennie coś zrobić.


Korpusy kleję standardowo klejem D4, jak poprzednie korpusy, wkręty zastosowałem 7cm. Tylko jakbyście robili również swoje ule to polecam nawiercić przed wkręceniem. Ja nawiercam wiertłem 3mm  i nie mam problemu z rozrywaniem desek, tak jak to miałem w poprzednich ulach. Wracając jeszcze do wkrętów, to kupiłem zwykłe czarne wkręty do płyt kartonowo-gipsowych i drewna, a nie jakieś magiczne srebrne, złote czy coś.


Jednej rzeczy nie zrobiłem. Nie zacinałem desek na łączeniach, mam nadzieję że wkręty mnie nie zawiodą i deski po czasie się nie wypaczą... Pewnie ktoś się zastanawia czemu buduję nowe ule, pewnie będę powiększał pasiekę. Odpowiem tak: Będę powiększał pasiekę ale nieznacznie. (o ile mi desek nie braknie), a stare ule wyrzucę w piec, lub je na coś przerobie może na odkładowe, zobaczymy. Moje stare ule które mają z 4-5 lat muszę wyrzucić, bo mają zły wymiar i z tego względu że miałem słabą piłę to je jeszcze gorzej zniszczyłem niż poprawiłem. Pszczoły budowały dziką zabudowę, miód lał się z każdej strony, powodowało to rabunki, pełno bałaganu, jak i nie miałem komfortu  pracy na tych ulach. Plus do tego w nowych ulach będę osiatkowane dennice i dodatkowe wloty w korpusach.


Główny wlotek będzie pod kątem 60°, jeśli uda mi się to zamontować jakoś. Z dennicami miałem małe problemy, chodzi o sam otwór którym będą pszczoły wychodziły z ula, bo jeszcze nie dorobiłem się frezarki górnowrzecionowej, ani czopiarki. I wycinałem otwór wyrzynarką, która była pożyczona od sąsiada, ale nie wiem jak on nią robił bo brzeszczot był pod jakimś dziwnym kątem, zamiast na wprost. I pierwszy otwór wyszedł dość kosmato. Jeszcze zastanawiałem się czy robić siatkę pod kątem, tak jak to robił Aron u siebie, ale stwierdziłem że nie ma sensu takiego zastosowania. Najgorszym etapem prac jak dotąd to przygotowanie materiału na ule, czyli ucięcie, oheblowanie krawędzi, puszczenie na grubościówce, a później jeszcze zafrezowanie. Z nadstawkami to była przyjemność bo uciąłem deski na wymiar i mogłem od razu składać, a tutaj muszę łączyć po dwie deski na ścianę korpusu, i potrzeba masę desek. Samo składanie korpusu jeśli się ma zrobione prawidło to przyjemność , potem docinam korpus na pile i mam jeden element ula. Aha, zapomniałem wam jeszcze napisać, że w starych ulach wymiar był troszkę za mały i do niektórych korpusów 12 ramek się nie mieściło, zostawała wtedy niezła luka i miałem często dodatkowe plastry które pszczoły same sobie wybudowały.  No i tak, to się u mnie dzieje może coś z tego mi wyjdzie, na razie z nadstawek jest zadowolony, zobaczymy jak później pójdzie, teraz mam przed sobą największy nawał prac. Jak już ukończę korpusy gniazdowe, reszta to już formalności. Macie tutaj jeszcze taki krótki filmik który wrzuciłem w czasie pracy nad  ulami: https://www.youtube.com/watch?v=HTPyQ7MPCxM&t=72s

niedziela, 14 października 2018

Syrop cukrowy

Tak na prawdę, każdy pszczelarz ma swój przepis na syrop cukrowy którym zakarmia rodziny pszczele na zimę. Dodajemy probiotyki, ocet, cytrynę, kwasek cytrynowy, zioła, a nawet słyszałem o żółtku jajka od starszej Pani która mówiła mi że jej ojciec gdy miał pszczoły to dodawał właśnie żółtko jajka, choć nie wiedziała dlaczego to podawał. Ja podejrzewam że w ten sposób pszczelarze uzupełniali niedobory witamin pszczół. Ja osobiście dodaję ocet do syropu, jak i również kwasek cytrynowy. Z tym że nie stosuje się do jakiś norm typu: tyle, a tyle wody, cukru i octu itp.

Wiec pewnie niektórzy z was, jesteście ciekawi jak robię swój syrop cukrowy... Otóż borę go na smak, i jeśli jest dostatecznie kwaśny to wiem że syrop już jest gotowy i mogę go podać pszczołom. A dlaczego akurat dodaję ocet i kwasek cytrynowy? Dlatego że staram się trzymać środowisko kwaśne w ulu, dzięki temu w ten sposób zabezpieczam moje rodziny przed chorobami grzybicznymi. Może kiedyś będę kupował probiotyki typu Apilac, lub inne ale to jak będę miał większą pasiekę.

Z wodą też nie postępuję zgodnie z przepisami. Nie gotuję wody w garnku, bo jeśli ktoś by miał więcej uli, bądź nie chce mu się gotować 20-30 i więcej garów wody do syropu, to polecam mój sposób. Otóż palę w piecu na wodę i jak mam już temperaturę wody w granicach 50°C, to mogę zacząć pracę. Napuszczam gorącą wodę do wcześniej wsypanego cukru w pojemniku. U mnie to jest odstojnik plastykowy. Ale jeśli ktoś ma możliwość odkupienia pojemnika po inwencie od znajomego pszczelarza to polecam. Dodaję ocet, kwasek i mieszam śmigłem do kleju. Tylko dobrze mieć wiertarkę ze sprzęgłem, bo inaczej będziecie mieli syrop na podłodze... Poniżej podaję typowe proporcje cukru do wody, ale Ja staram się robić coś w okolicach 3:2.

  • syrop 1 : 1 
  • syrop 3 : 2 
  • syrop 2 : 1 
Z czego pierwsze cyfry to kg cukru na litry wody.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Zapach wiosny

Już końcówka kwietnia, każdy już pododawał po kilka ramek suszu, i węzy. No i u mnie tak samo.W ulu nr. 3 coś jest nie tak. Ale to możliwe, że po prostu wrzuciłem im za szybko nadstawkę. Będę musiał skontrolować ten ul, czy wszystko tam gra. A ul, ze Sklenarem jest na 12 ramkach wlkp, a pszczół to może tam jest na 8 ramek. Ale co dziwne pszczoły budują dziką zabudowę pod powałkę, no to im wrzuciłem nadstawkę jak mają takie zapędy do budowania.


Najbardziej do gustu przypadła mi matka Erika, pszczoły w 4 dni zalały całą nadstawkę nakropem, i gdybym nie musiał odbudowywać gniazd teraz mógłbym spokojnie wziąć miód początkiem maja. Ale mnie się nie spieszy, i dałem im pełny korpus z węzą. Niestety muszę trochę pocierpieć, na brak miodu bo wszystkie ramki jakie miałem z odstępnikami, chcę wycofać z pasieki, i być tylko już na ramkach hoffmanowskich. I nie chodzi o to że mi się nabijanie odstępników nie podoba, ale o to że nie każde odstępniki mają jednakowy wymiar, i to ula zamiast wchodzić 12 ramek, to mi wchodzi 11 i jest szpara na dziką zabudowę. Na tych odstępnikach co miałem, ramki odbijały na 10 ramach o 1cm, a to sporo. A tak dopłacę troszkę więcej, i mam ramki które są kompletne i nie muszę nic robić. Dwa, odstępniki często mi się w ulach odrywały po czasie, co jest troszkę wkurzające, bo już widzę pszczelarza który mając całą ramkę zabitą miodem, pyłkiem i czerwiem bierze ją do pracowni i przybija odstępnik.


Wracając do Sklenara, to jak dla mnie to dziwna pszczoła. Na początku były tak agresywne że nie mogłem nawet ramki złapać, bo miałem zaraz kilka pszczół na swojej ręce. A teraz nagle olśnienie, pszczoły są łagodne jak nigdy, nie skaczą. Skoro wczas mi się opanowały, bo już mam zamówioną matkę w zamian tej. Chyba się wystraszyły. Jeszcze zobaczymy jak pójdzie z nimi dalej, a matkę może wrzucę do ulika weselnego i wrzucę ją przy okazji robienia odkładów. Miód w nadstawkach jest, ale poczekam na spokojnie by go wirować. Czyli gdy rzepak będzie przekwitał, i nadstawki będą zasklepione to dopiero wtedy będę wybierał miód. No i co ważne to żadna z rodzin nie ma krat odgrodowych, i ograniczyłem przeglądy do minimum. Czyli przeglądam średnio co 2 tyg ul, albo gdy coś zauważę na wylotu. Dopóki co, to widzę że wszystko idzie ku dobremu.

wtorek, 24 kwietnia 2018

ziBees

Jakiś czas temu dostałem do testowania nową aplikację dla pszczelarzy która wykorzystując sztuczną inteligencję oblicza nam ilość pszczół na ramce, jak i, ilość warrozy na pszczołach. W przyszłości twórcy obiecują wykrywanie mateczników które nie raz nam pszczelarzom w środku sezonu nie jednokrotne problemów.


Obecnie aplikacja jest w formie testów, które twórcy przeprowadzają wraz z pszczelarzami z całej polski. Na razie w moim odczuciu aplikacja ma potencjał, i może stać się przydatnym narzędziem w rękach pszczelarzy na początku sezonu, jak i w jego trakcie.


Na pewno będę ją wykorzystywał jako pomoc przy moim leczeniu pszczół, poprzez właśnie analizę przez sztuczną inteligencję. Jest kilka spraw które naświetlę twórcom. Tak jak pisałem aplikacja ma spore możliwości, i myślę że w przyszłości nie tylko może pomóc w diagnozowaniu głównej choroby pszczół warrozy, ale możliwe też że grzybicy otorbielakowej. jak i zgnilców, a może nawet nosemozy.


Technologie się rozwijają, jak i pszczelarstwo. Mam nadzieję że pszczelarstwo nie będzie już kojarzone z starymi urządzeniami z XX wieku. A będzie coraz częściej kojarzone, z jako pierwszych dziedzin rolnictwa które wykorzystują algorytmy sztucznej inteligencji, czyli najnowszymi innowacjami do prowadzenia gospodarstwa pasiecznego. Poniżej zamieszczam wam link do strony twórców. Wkrótce aplikacja pojawić się ma na GooglePlay. Aplikacja ma być darmowa.

https://zibees.co/#work

niedziela, 18 marca 2018

Olsza czarna

Olsza czarna należy do drzew z rodziny brzozowatych, tworzy drzewa z rozłożystą koroną. Same drzewa żyją do 120 lat nawet, więc jest drzewem można by powiedzieć długowiecznym. Jest to roślina szybko rosnąca, drzewa sięgają ok. 40 m. wysokości.


Tak jak wspomniałem, że jest rośliną szybkorosnącą, to z szybko potrafi odbić ze ściętych pni. Jest rośliną pyłkodajną, mimo że zapylana jest przez wiatr. To pszczoły chętnie korzystają z pyłku. Pyłek który jest noszony w koszyczkach pszczół ma kolor oliwkowy. Więc jeśli o tej porze zastanawiacie się co to za dziwny pyłek o tej porze noszą wasze pszczoły, to jest właśnie olcha.


Jest jedną z pierwszych roślin które zapewniają rodzinom pszczelim pyłek. Kwitnie od marca do kwietnia. Kotki przed kwitnieniem podobne są do kotków leszczyny. Lecz w czasie kwitnienia kotki wydłużają się nawet 10x i wytwarzają spore ilości pyłku. Można się pobrudzić.


Owoce drzewa pokazują się w formie małych zielonych szyszek, podobnych troszkę do chmielu. Później na jesieni widać na drzewie małe zdrewniałe czarne szyszki, które stosuje się do uzdatniania wody krewetek akwariowych. To drzewo jest również używane w wędzeniu mięs, wiem bo sami wędzimy czasami na tymże drewnie. Jeśli zetniemy drzewo, to po pewnym czasie kolor drewna zmieni się na pomarańczowo-czerwony kolor (krwawi). Służy do produkcji sklejek meblowych, do produkcji płotów, do produkcji garbników. Zadrzewia się nią tereny krajobrazowe, produkuje się z niej węgiel drzewny, oraz jest drewnem odpornym na przebywanie w wodzie. Polska nazwa pochodzi od kory drzewa z którego niegdyś wykorzystywano do farbowania na czarno. Lubi rosnąć w miejscach dobrze nasłonecznionych, oraz wilgotnych.

niedziela, 3 grudnia 2017

Minął sezon 2017

Tak jak w tytule, minął już sezon 2017 i oczekujemy wiosny sezonu 2018. Moja pasieka po dość intensywnym sezonie w końcu stoi na miejscu swojego przeznaczenia, i w końcu mogę się skupić nad jej rozwojem. Jak co roku plany powstawały i się zmieniały. Obecnie jestem już zaopatrzony w pełny komplet ramek hoffmanowskich gniazdowych, co było dla mnie priorytetem. Powstał problem z brakiem powałek do uli, gdyż niektóre się rozszczelniały i w czasie podkarmiania nie mogłem sobie poradzić z rabunkami... Więc dorobiłem 2 powałki i myślę że będzie ok.


Tak jak widzicie, pasiekę pokrył już śnieg i na pewno prędko pszczół nie zobaczę. No chyba że będzie jakieś ekstremalne ocieplenie w czasie zimy. Rojnica również została przerobiona i zastąpiłem płytę pilśniową, płytą OSB która jest grubsza i na pewno będzie bardziej wytrzymalsza na eksploatację. Topiarka wciąż nie skończona, ale robiłem jej test, tzn. Zbiłem na szybko z listewek ramkę i zamiast szyby dałem zwykłą przezroczystą folię stretch. Co zdało egzamin i topiarka topiła aż miło. Stwierdziłem że zrezygnuję z ramek, i po prostu złapię płytę plexi na śrubkach do zawiasów i tyle. Poidła nie będę instalował tutaj bo w tym miejscu bardzo blisko pasieki jest staw, mały strumyk oraz mała sadzawka u nas na placu. Więc pszczoły wody mają po dostatkiem, byleby pożytek był dobry. Jest to dla mnie nowy teren na który przeprowadziłem się z przyczyn osobistych, i nie mam pojęcia jak tu będzie mi się prowadziło pasiekę. Z tego co widziałem jest tutaj nieopodal las, w którym rośnie pełno leszczyny, co może zapewnić świetne warunki do rozwoju wczesnowiosennego, oraz dużo tutaj wierzby. O rozwój jestem spokojny, ale jak będzie gdy nie będzie rzepaku sianego w okolicy, a łąki są tutaj koszone regularnie. Co zakwitnie, zaraz zostaje skoszone... Nie widziałem też w okolicy większego sadu, lub coś w tym stylu. Ten sezon pokaże czy jest tutaj warto stacjonować pasiekę. Ilość pszczół, oraz taka ich bliskość troszkę przeraziła moich współdomowników, lecz po czasie się przyzwyczaili i każdy mówi że ule ładnie wyglądają na tej skarpie. Co do warsztatu, to muszę wszystko zaczynać od nowa i muszę jednak kupić inną piłę niż to co kupiłem ponieważ ta, nie odpowiada moim wymaganiom. Nie będę robił nic na siłę i dopóki nie skompletuję maszyn mi niezbędnych to nie będę próbował nawet dorabiać jakiekolwiek nowe ule. 


W międzyczasie korzystając z czasu wolnego od pszczół zrobiłem karmniki dla ptaków, jeden dla siebie, drugi mniejszy dla babci mojej dziewczyny o który mnie prosiła. Karmnik mam nadzieję odciągnie uwagę sikorek od ul, i dadzą sobie spokój by podlatywać pod moje ule. Poza tym pasieka zabezpieczona jest przed gryzoniami naszymi 5 kotami, i kotami sąsiadów. Więc jak widzicie wszystkie działa wytoczone :D Co jakiś czas sobie wymyślam nowe projekty i tak zrobiłem również dwie budki dla nietoperzy które mam nadzieję pozbędą się choć części komarów grasujących w okolicy. 



Jeszcze zostało mi je omalować i zawiesić. Ale zawieszę je raczej na wiosnę, lecz się to jeszcze zobaczy. Co do podkarmiania to karmiłem tylko i wyłącznie cukrem. Zobaczymy jak ta zimowla pójdzie, mam nadzieję że wszystkie przezimują, ale na tym etapie nie mogę już im pomóc wszystko zostaje w rękach natury. Powoli, powoli będę budował to "imperium pszczelarskie", ale mając chęci i zapał można sporo zdziałać. Miałem kupować podkarmiaczki ramkowe do uli, lecz z powodów logistycznych syropu, zrezygnowałem bo spowodowałbym masakryczne rabunki. Zastąpię je słoikami 3L, które idealnie wręcz pasują pod moje daszki gdy się jeszcze założy puste nadstawki. Niestety jest tego rozwiązania minus, będą zajmować sporo miejsca którego nie mam tak dużo jak wcześniej... Przede mną sporo wyzwań lecz myślę że podołam, i pasieka się rozrośnie do moich upragnionych 30 pni. Co po tym? Nie wiem, zobaczę może moje marzenie się spełni i będę prawdziwym pszczelarzem zawodowym. 

środa, 5 lipca 2017

Pasieka Lato 2017

Już dość długi czas nic nie pisałem o mojej pasiece, więc chyba pora i czas najwyższy podzielić się z wami wieściami.


Jeśli mam być szczery to na ten sezon, mogę powiedzieć że wykonałem większość zadań które sobie wyznaczyłem. Najważniejszą sprawą, było odbudowanie mojej pasieki do stanu jaki miała rok temu. I to mi się udało, nawet bym powiedział z małą nawiązką, bo mam obecnie całe 7 pni. W moich szeregach znów stanęła Alpejka, która mnie oczarowała rok temu. Miałem wtedy jedną rodzynkę, i niestety spadła, wraz z jedną Eriką. Teraz kupiłem 3 Alpejki, ze sprawdzonej hodowli i wszystkie trzy matki, odkłady przyjęły. Obecnie trzymam je na 6 ramkach. Jak dociągną mi na zimę do 7, to będę bardzo zadowolony. W tym roku chcę zakarmić pszczoły tradycyjnie, czyli zwykły syrop cukrowy, z dodatkiem kwasku cytrynowego. Będę miał porównanie czy spadek 2 rodzin było dziełem przypadku, moich błędów, czy też wina nieodpowiedniego pokarmu. Jeśli już jestem przy zimowli, to moje pszczoły wyszły z niej strasznie poranione, i z wiosny wziąłem tylko właściwie z jednej rodziny miód. Ta jedna rodzina była najsilniejsza z moich czterech rodzin które się ostały w mojej pasiece. I co ciekawe to były pszczoły prowadzone w ulu warszawskim.


Drugim założeniem było przesiedlenie rodzin ze starych i już wysłużonych warszawiaków. A w szczególności jednego, i to się udało w 50%. Przesiedliłem nie dawno rodzinę z mojego pierwszego ula warszawskiego, otrzymanego od kuzyna do remontu. Razem wrzuciliśmy pszczoły do nowego wielkopolskiego. Tylko przy jednym ALE. W tym ulu skasowałem matkę która była do wymiany, ponieważ z całej wiosny wybrałem z nich AŻ, 4 ramki gniazdowe. Mimo tego że pszczół było oporowo. Więc bez skrupułów utrzasnąłem matce łebek, i usiłowałem poddać matkę. Na pierwszy ogień poszła Niemka. Niestety przeoczyłem jedną ramkę z matecznikami, i wiecie co się stało później... Po kilku dniach kupiłem matkę Sklenar. Co ciekawe mój kuzyn mówił że stare pszczoły nie przyjmą młodej matki jeszcze nie unasiennionej. Lecz jak to Ja, wrzuciłem matkę do ula i poczekałem kilka dni. Po kilku dniach zajrzałem do tego ula. Matki nie ma. Wtedy już się załamałem.  Myślę trzeba kupić unasiennioną. Ale się jakoś powstrzymałem. Po jakimś czasie wpadłem na świetny pomysł, by przerzucić pszczoły na korpusy gdy nie ma czerwiu, a sezon w pełni i jest jako, taki pożytek. Poprosiłem kuzyna o pomoc przy przeniesieniu ula oraz pszczół. I gdy wyjmowałem ramki z ula, podając mojemu kuzynowi moim oczom ukazała się matka z żółtym opalitkiem. Oby dwaj nie mogliśmy uwierzyć że pszczoły przyjęły młodą matkę jeszcze nieunasiennioną. Gdy obejrzeliśmy ramkę okazało się że są jajeczka. Więc bardzo możliwe że gdy przeglądałem ul, po uwolnieniu matki ona poleciała na lot godowy. Miałem podwójny sukces, i przesiedliłem pszczoły na inną ramkę do nowego ula, i mam młodą matkę która mi się unasienniła. Ramki które miałem z miodem wystawiłem przed ule i są już wyczyszczone. A ramki z zapasem zimowym co mi został wkładam odkładom i tej rodzinie na powałkę. Niestety musiałem je wrzucić na czystą praktycznie węzę bo nie mam suszu na wielkopolskie. Jedynie pomogłem im tym, że z jednego ula dorzuciłem połowicznie odrobioną nadstawkę.


Ten ul niestety pójdzie na zasłużony odpoczynek w piecu. Gdy przenosiliśmy ul, ujrzeliśmy dodatkową niespodziankę. Wiedziałem że z ula już się wysypuje sieczka, ale na dodatek zagnieździły się tam mrówki. Więc dobrze zrobiłem że się go pozbyłem. Został mi jeszcze jeden z którego wczoraj usunąłem matkę. Tam wrzucę matkę Niemkę, która mi się unasienniła w moim uliku weselnym. Zobaczymy czy ją przyjmą... Ten ul chyba przerzucę na jesień, na korpus z suszem który mi zostanie po Erikach, i zakarmię je gęstym syropem. Jeśli wszystko się powiedzie, ujednolicę rodzaj ramki w mojej pasiece, co mi zmniejszy koszty, i nakład pracy związanej z pszczołami...

A na koniec dzieło mojej dziewczyny, która narysowała dla mnie takie coś: :)


wtorek, 13 czerwca 2017

Wyka Ptasia



Dawniej kiedyś na polach posianych zbożem było można zauważyć w nich plamy fioletowych kwiatków. To właśnie była wyka ptasia. Teraz wśród coraz to nowszych środków do zwalczania chwastów, praktycznie wytępiono tą roślinę z pól uprawnych. Wyka ptasia jest rośliną motylkową co dla nas pszczelarzy jest cenną informacją, gdyż pszczoły chętnie ją oblatują. Przy mojej pasiece również rośnie w małych ilościach, ale gdy tylko jest pogoda to aż słychać buczenie na każdym kwiatku.


Wykę można spotkać na nieużytkach, przy lasach, rowach. Kwitnie od czerwca do września. Czyli jak widzicie jest to dość długi okres kwitnienia. Wykę można wysiać dosłownie wszędzie, więc jeśli macie do dyspozycji jakieś nieużytki, przydrożne rowy, lub inne miejsca polecałbym zasiać. Nasiona przypominają trochę pieprz. To małe ciemne kulki. Miododajność z 1ha, wynosi 80kg. Więc nie jest to ilość wystarczająca by mieć miód wykowy. Ale jest to za to roślina która uzupełni pustkę międzypożytkową.


Wyka jest rośliną lekko trującą. W szczególności nie wolno podawać ją koniom, ani również żadnym zwierzętom gospodarczym.