Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2019

Stare vs Nowe

W końcu ule powstały, teraz mi zostało tylko ich malowanie. Co jest w moim wydaniu żmudnym i czasochłonnym zajęciem. Lecz mam kilka już ukończonych, więc postanowiłem się pochwalić wam rezultatami mojej pracy.


W nowym ulu jak da się zauważyć lądowisko zostało ustawione pod skosem, co daje możliwość pszczołom łatwiejszego wylądowania, oraz wodzie czy śniegowi sposobność łatwego odprowadzenia. Samą dennicę przebudowałem, i już nie ma głuchego dna zabitego deskami osikowymi. Jest tam siatką, oraz wstawka z płyty pcv co umożliwi sprawne liczenie osypu, regulacje termiki ula. Ramka na której jest siatka także jest ruchoma przez co mogę wyczyścić z osypu ule, bez konieczności podnoszenia korpusów. Całość jest zamykana na zakrętki wiedeńskie.


Odległość między dnem ula, a ramkami została pomniejszona z 8 cm do 2 cm. Lecz i to mnie nie ominęły nadbudowy w nowych dennicach. Poza tym zawszę co zimę daję nadstawkę do zimowli pod korpus z gniazdem, więc odległość nie grała tutaj roli. Korpus został lekko zmodyfikowany, poprzez wywiercenie dziury na jego środku, przez co będę mógł zapewnić pszczołom dodatkowe otwory które umożliwią sprawny transport ładunku do ula. Same wymiary ula zostały "w końcu" dopasowane do obecnych standardów ula wielkopolskiego, tak jak to ma się w książkach i na forach. Bo jak wiecie poprzednie ule miały z tym problem, i pszczoły sporo nadbudowywały mi nad ramkami, jak i pod.


Stare ule zostaną rozebrane i spalone, a zastąpię je nowymi. Nowe mają również dłuższe uchwyty przez co łatwiej mi manewrować korpusami.Powałki są zacinane pod kątem 45°, co zapobiegnie chłonięciu drewna wody w takich ilościach jak poprzednio i zapewni dłuższą żywotność powałki. Same listewki powałki są również szersze o jakiś 1 cm. Daszki również nie obyły się bez modyfikacji, teraz daszek opiera się na korpusie i zachodzi w całości na niego. Ponieważ wyeliminowałem frezy które raz zachodziły na korpus, a czasem nie, a zastąpiłem je zwykłymi listewkami na których opiera się daszek. Sam dach został uproszczony, nie ma już tam desek 2.2 cm, a jest OSB 1.2 cm przez co jest lżejszy i poręczniejszy. Ocieplenie dachu również wyeliminowałem uznałem to za zbędny wydatek i "bajer" który niczemu nie służy. Całość opaliłem i pomalowałem rozgrzanym pokostem lnianym, 3x lakierobejcą oraz 1x lakierem bezbarwnym. Myślę że te ule będą miały dłuższą żywotność, jak również lepiej będzie mi się na nich pracowało. Czas pokaże.

wtorek, 29 stycznia 2019

Praca

W końcu mogłem się zabrać za budowę nowych uli. Po posprzątaniu warsztatu, i doprowadzeniu go do jako, takiej użyteczności uruchomiłem maszyny. Nie ukrywam że miałem troszkę przygód z nimi, typu laser w ukośnicy trzeba było ustawiać, w grubościówce zepsuł się posuw itp. Udało mi się do tej pory na razie zrobić komplet nadstawek do uli. No ale powolutku wszystko idzie do przodu, lecz nie mogę powiedzieć że troszkę opornie. Ale staram się codziennie coś zrobić.


Korpusy kleję standardowo klejem D4, jak poprzednie korpusy, wkręty zastosowałem 7cm. Tylko jakbyście robili również swoje ule to polecam nawiercić przed wkręceniem. Ja nawiercam wiertłem 3mm  i nie mam problemu z rozrywaniem desek, tak jak to miałem w poprzednich ulach. Wracając jeszcze do wkrętów, to kupiłem zwykłe czarne wkręty do płyt kartonowo-gipsowych i drewna, a nie jakieś magiczne srebrne, złote czy coś.


Jednej rzeczy nie zrobiłem. Nie zacinałem desek na łączeniach, mam nadzieję że wkręty mnie nie zawiodą i deski po czasie się nie wypaczą... Pewnie ktoś się zastanawia czemu buduję nowe ule, pewnie będę powiększał pasiekę. Odpowiem tak: Będę powiększał pasiekę ale nieznacznie. (o ile mi desek nie braknie), a stare ule wyrzucę w piec, lub je na coś przerobie może na odkładowe, zobaczymy. Moje stare ule które mają z 4-5 lat muszę wyrzucić, bo mają zły wymiar i z tego względu że miałem słabą piłę to je jeszcze gorzej zniszczyłem niż poprawiłem. Pszczoły budowały dziką zabudowę, miód lał się z każdej strony, powodowało to rabunki, pełno bałaganu, jak i nie miałem komfortu  pracy na tych ulach. Plus do tego w nowych ulach będę osiatkowane dennice i dodatkowe wloty w korpusach.


Główny wlotek będzie pod kątem 60°, jeśli uda mi się to zamontować jakoś. Z dennicami miałem małe problemy, chodzi o sam otwór którym będą pszczoły wychodziły z ula, bo jeszcze nie dorobiłem się frezarki górnowrzecionowej, ani czopiarki. I wycinałem otwór wyrzynarką, która była pożyczona od sąsiada, ale nie wiem jak on nią robił bo brzeszczot był pod jakimś dziwnym kątem, zamiast na wprost. I pierwszy otwór wyszedł dość kosmato. Jeszcze zastanawiałem się czy robić siatkę pod kątem, tak jak to robił Aron u siebie, ale stwierdziłem że nie ma sensu takiego zastosowania. Najgorszym etapem prac jak dotąd to przygotowanie materiału na ule, czyli ucięcie, oheblowanie krawędzi, puszczenie na grubościówce, a później jeszcze zafrezowanie. Z nadstawkami to była przyjemność bo uciąłem deski na wymiar i mogłem od razu składać, a tutaj muszę łączyć po dwie deski na ścianę korpusu, i potrzeba masę desek. Samo składanie korpusu jeśli się ma zrobione prawidło to przyjemność , potem docinam korpus na pile i mam jeden element ula. Aha, zapomniałem wam jeszcze napisać, że w starych ulach wymiar był troszkę za mały i do niektórych korpusów 12 ramek się nie mieściło, zostawała wtedy niezła luka i miałem często dodatkowe plastry które pszczoły same sobie wybudowały.  No i tak, to się u mnie dzieje może coś z tego mi wyjdzie, na razie z nadstawek jest zadowolony, zobaczymy jak później pójdzie, teraz mam przed sobą największy nawał prac. Jak już ukończę korpusy gniazdowe, reszta to już formalności. Macie tutaj jeszcze taki krótki filmik który wrzuciłem w czasie pracy nad  ulami: https://www.youtube.com/watch?v=HTPyQ7MPCxM&t=72s

wtorek, 13 marca 2018

Poidło dla pszczół ver. 2

Gdy przeprowadziłem się do nowego miejsca to zastanawiałem się gdzie i w jaki sposób ustawię poidło dla pszczół. A musiałem ustawić poidło, bo całą jesień pszczoły latały nad nasze oczko, właściwie to, co z niego zostało... Była tam zielona woda, taka jak w normalnym bajorku. I najgorsze było to że, duży ruch pszczół był na naszym placu, i drodze. A na takie coś nie mogłem pozwolić, ze względu że zagrażało to ludziom przechodzącym w pobliżu pasieki, nam osobiście, jak również samym pszczołom bo nie chciałem by pobierały tak brudną wodę... Więc poidło musiało być, i to tak by i ja, i pszczoły bylibyśmy zadowoleni. Jak pamiętacie, to miałem poidło na poprzednim miejscu, lecz nie spełniało ono w 100% tego, czego bym chciał. I jeśli ktoś robi poidło to polecam jakieś płytkie naczynie, bo w swoim wielkim 80L pojemniku, często znajdowałem utopione ptaki, które myśląc że złapią sobie pszczołę, to topiły się w tym poidle. Druga zaletą tego że poidło jest płytkie to, to że woda wam się szybciej nagrzeje i pszczoły taką wodę chętniej pobierają...


Ale wracamy do nowej wersji mojego poidła, które mam nadzieję spełni moje oczekiwania. Jakiś czas temu oglądałem kanał Pana Krzysztofa Janika, który zainspirował mnie do zrobienia swojego poidełka. Otóż Pan Krzysiek miał poidło skonstruowane z 2 opon, doniczki, i desek. Całość świetnie się prezentowała i ozdobnie wyglądała na pasiece u tegoż Pana.

Tu macie link: https://www.youtube.com/watch?v=6fO7oO7FsnI&t=159s

A teraz pokażę wam jak Ja to zrobiłem po swojemu:

1. Ze względu że mam pasiekę na zboczu, musiałem troszkę podkopać miejsce w którym będzie poidło, tak by woda się z niego nie wylewała, lecz jeśli wy nie mieszkacie w górach nie ma takiej potrzeby. I szczerze mówiąc wyszło to, tak sobie, ale spełnia swoje zadanie.


2. Jak widzicie wykorzystałem do swojego poidła wcześniejszy pojemnik, ale to może być również coś innego, byleby trzymało wodę. Później całość obsypałem ziemią z pieczarek. Akurat taką miałem. Lecz i tak musiałem to zasypać jeszcze ziemią ogrodową, i do tego ziemią pozbieraną z kretowisk których u nas na górce jest pełno.


3. Jak pewnie zauważyliście jest nasypana ziemia do poidła, ale nie. Nie jest to ziemia ogrodowa o której wam wspominałem wcześniej. Jest to torf. Torf jest kwaśny, i na tym mi zależy, pszczoły lubią wszystko co jest kwaśne, także wodę. Pewnie nie raz zauważyliście że pszczoły jak mają do wyboru czystą źródlaną wodę, a gnojówkę. Wiadomo co wybiorą... Dlatego że w gnojówce są mikroskładniki potrzebne im do funkcjonowania, coś jak dla nas kompot. Ale Ja wolę by piły ten kompot, który ja im przyrządzę.


4. Gdy całość zasypałem, wlałem do tego wody. Widok był podobny do tego jak się patrzy na gnojówkę, ale wiem że to na pewno będzie dla pszczół korzystniejsze... Zapomniałbym wam napisać, że do torfu można dodać keramzytu, ale Ja nie dodałem bo po prostu nie miałem pod ręką.


5. Dookoła, a właściwie w niektórych miejscach bo ziaren było naprawdę sporo... Ta. Posiałem kwiaty łąkowe, ale wysieję tam też inne, by poidło nabrało pięknej barwy przez cały rok.


6. Tak jak Pan Krzysiek, przeszedłem się po łące, bo mamy teren wilgotny i pozbierałem różnego rodzaju mchy i wyłożyłem poidło po całej powierzchni. Przez to będę miał piękny trawnik wewnątrz poidła, który będzie mi trzymał wodę, a i pszczoły mi się nie potopią.


I  co najważniejsze. Starajcie się stawiać swoje poidła w nasłonecznionych miejscach, tak by słońce nagrzewało wam wodę w nim. Ale również w pewnej odległości od uli, albo zadaszcie jakąś czarną plexi by pszczoły nie paskudziły do wody na przedwiośniu, bo możecie mieć problem z nosemozą. W przyszłości dam tam jakiś zbiornik by woda skapywała po deseczce, do poidła, ale to w przyszłości, na razie takie poidełko mi wystarczy.

środa, 7 marca 2018

Ul wielkopolski, według Rogackiego

Jakiś czas temu miałem okazję rozmawiać telefonicznie z pewnym hodowcą matek pszczelich. Zwrócił on moją uwagę na ramkę szeroko-niską dla ula wielkopolskiego. On miał na myśli ramkę 18, którą sobie bardzo chwalił. Ja właśnie będę przyszłej zimy się przymierzał do robienia właśnie nowych uli, także 12 ramkowych. Niestety nie sporządziłem żadnego rysunku, lecz każdy myślę załapię o co mi chodzi...


Otóż po dłuższej rozmowie, zacząłem się zastanawiać nad ulem z niską ramką. Lecz do końca mi ona nie pasowała ze względu na to, że mimo dużej liczby korpusów i tak będę zimował pszczoły na dwóch korpusach 18 cm. Plus do tego musiałbym zamawiać specjalnie ramki do tego typu uli, co wiąże się ze sporymi wydatkami... A przecież zależy mi bym mógł przesiedlić nowe rodziny zaraz na wiosnę, bez potrzeby odbudowywania gniazd od 0. Więc postanowiłem połączyć obie koncepcję w jeden ul, który pozwoli mi na lepsze manewrowanie plastrami, będzie bardziej plastyczny oraz nie będę musiał zamawiać znów od nowa specjalnych ramek. Ale do rzeczy...


Więc, moja koncepcja polega na tym żeby połączyć oba ule, nie rezygnując z ramki gniazdowej wielkopolskiej, na której moim zdaniem świetnie zimują pszczoły. Lecz drugi korpus wielkopolski, jest jak dla mnie za duży by powiększyć tak radykalnie gniazdo. Owszem daje się poduszki w luki, folię, beleczki i co tam jeszcze świat nie widział. Ale po co? Można sobie przecież uprościć sprawę i zamiast drugiego korpusu gniazdowego, dać po prostu nadstawkę. Nadstawka odpowiada mniej więcej połowie plastrów w korpusie gniazdowym, co sprawi mniejsze przewietrzanie gniazda, przy zapewnieniu dodatkowego miejsca dla pszczół. A potem gdy pszczół jest dość, dodać następną nadstawkę. Czyli moja koncepcja ula wielkopolskiego polega na tym by zastąpić jeden korpus gniazdowy, dwiema nadstawkami. Nie musimy zamawiać ekstra węzy pod wymiar 18, czy docinać. I nie musimy mieć specjalnych ramek. Jeśli chodzi o samą zimowlę, to zimujemy z pustą nadstawką na spodzie, i na normalnym korpusie gniazdowym wielkopolskim. To jest tylko moja teoria, i nikogo nie nakłaniam do jej stosowania. Dlatego nazwa posta jest, jaka jest.

sobota, 22 kwietnia 2017

Wady, zalety ula jednościennego

Ule jednościenne. Jedni je uwielbiają, drudzy nienawidzą i twierdzą że męczy się w nich pszczoły. Ule te stały się dopiero popularne w ostatnim czasie, gdy zaczęły się pojawiać w internecie. Dodatkowo żeby było ciekawiej stosuje się w nich dennice osiatkowane. Stara tradycja pszczelarska mówi o ulach ciepłych, by pszczoły mogły dojść do jak największej siły.


Plusy:
+ łatwość wykonania
+ mała waga
+ łatwiejsze wyhamowanie matek w czerwieniu na jesień
+ stosunkowo niska cena
+ prosta konstrukcja

Minusy:
- "trudniejszy ul dla młodych pszczelarzy"
- większe zużycie pokarmu
- możliwość przewrócenia ula przez silny wiatr, zwierzęta
- zimowane silnych rodzin
- potrzeba ocieplenia ula od góry wiosną

Jak widzicie ul jednościenny ma tyle samo zalet co i wad. Ale zapewne znajdą się jeszcze jakieś o których nie wspomniałem, więc jeśli o czymś tutaj zapomniałem wspomnieć to proszę zostawcie w komentarzu swoją opinię. Sam posiadam ule i tylko na takich będę rozbudowywał swoją pasiekę. Wiem że z takim ule trzeba troszkę umieć się obchodzić ale się tego nie boję, i zachęcam innych by spróbowali. W warunkach z ostrzejszym klimatem, trzeba brać poprawkę na zapas. Lecz jak ktoś mówił, że pszczoły przeżyją wszędzie, tylko by miały zapas pokarmu. Co prawda jest troszkę kombinacji wiosną by rodzinę rozkręcić, ale bez pracy nie ma kołaczy. Więc i w ulu ocieplonym trzeba wiosną troszkę pokombinować by pszczoły odpowiednio się zebrały.

piątek, 7 października 2016

Podłączenie frezarki Dyma-8

Słyszałem od swojego kuzyna że wiele osób ma problem z przystawką do popularnej grubościówki Dyma-8 jak ją podłączyć. I prosił mnie bym zamieścił na blogu zdjęcia jak mniej więcej pasek powinien iść po rolkach, ponieważ jest to dość popularna maszyna wśród pszczelarzy. No więc zamieszczam, i mam nadzieję że komuś się przyda :)



sobota, 18 czerwca 2016

Małe udogodnienie w moich dennicach

Jak zauważyliście przybyło mi uli, pasieka się rozrasta. Gdy robiłem nowe ule, postanowiłem że chcę sobie uprościć pracę związaną z osypem, jak i leczeniem pszczół. Do wszystkich nowych uli zrobiłem "drzwiczki" w dennicach dzięki którym będę mógł włożyć tam kawałek kartonu, czy blachy offsetowej.




Myślę że jeśli ktoś robi dennice pełne, to warto mieć takie małe udogodnienie, bo skrócimy sobie czas na obsługę ula jak i możliwość czyszczenia go, bez udziału drugiej osoby. Całość jest zamykana na haczyki druciane. Zapomniałem o rączce dzięki której ją można otworzyć, ale wkręcę po jednym wkręcie pośrodku i będzie ok.

czwartek, 10 marca 2016

Poidło u mnie

W mojej pasiece staram się wykorzystywać łatwe metody w prowadzeniu pasieki, i również z moim poidłem nie wysilałem się bardzo. Całość kosztowała mnie ok. 30 zł. Sam pojemnik kosztował coś koło 20 zł. Więc pokażę wam jak to zrobiłem:

1. Ustawiłem pojemnik tam gdzie mi pasowało (polecam nasłonecznione miejsce). Nasłonecznione dlatego że ze względu na to, by słońce nagrzewało mi poidło i tym samym łatwiej pszczołom jest pobrać wodę. Sam kolor również nie jest bez znaczenia, jak wiadomo czarny przyciąga więcej słońca przez co jest ono chętniej nagrzewane.


2. Do samego pojemnika położyłem kamień, choć tak naprawdę nie jest to aż tak konieczne. Ale w czasie suszy, gdy przyjdzie burza a poidło będzie prawie puste... Nie chciałbym go szukać gdzieś tam. Pojemnik ma pojemności ok. 90L więc waga również jest słuszna.


3. Teraz najważniejsza czynność. Wsypałem do środka keramzyt, są to kulki gliniane podejrzewam które zostały wypalone. Można o nie popytać w sklepie ogrodniczym. Kulki są bardzo lekkie i unoszą się na wodzie. Nie zauważyłem odkąd poidło zostało ustawione by kulki uległy zatopieniu. Kupiłem dwie małe paczki, bo bałem się że może nie starczyć. A okazało się że 1 opakowanie w zupełności wystarczy. Kosztuje to w granicach 4-7 zł. za paczuszkę. Również dobre jest do stosowania w podkarmiaczkach jako pływaki.


4. Później tylko nalałem wody i poidło mam gotowe.


Jak widzicie niżej keramzyt bardzo dobrze, i szczelnie pokrywa taflę wody przez co pszczoły na pewno nie będą się topiły i spokojnie nabiorą sobie wody. U mnie nie nalewałem wody do samego końca gdyż moja pasieka leży w samym polu, i silne podmuchy wiatru mogłyby rozlać, i rozrzucić keramzyt. Zostawiłem jakieś 10 cm bez wody.


sobota, 9 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015

No cóż, trochę mi się opóźniało z tym wpisem ale nie zapominam o moim blogu. Poprzedni rok był dla mnie udany w miarę, lecz nie obyło się bez błędów. Straciłem 4 młode matki przez moje nieumiejętne poddawanie ich. Jedna mi uciekła odlatując na moich oczach, następne zostały ścięte.


Złapałem jedną rójkę u sąsiadki, jedną otrzymałem w prezencie, oraz dostałem odkład. Sam również zrobiłem jeden odkład na warszawiaku. Niestety jedną rójkę którą otrzymałem w prezencie musiałem łączyć z rójką złapaną u sąsiadki, co było spowodowane utraty 2 matek przez moje błędy. Do rójki złapanej u sąsiadki udało mi się podłożyć krainkę linii CJ10, z czego jest bardzo zadowolony. Odkład który otrzymałem wrzuciłem do drugiego warszawiaka, matka pociągnięta z krainki S. Jestem z nich zadowolony bo są to dość pracowite i przedewszystkich spokojne pszczoły. Od nich właśnie wrzuciłem ramkę do pociągnięcia mateczników w mojej 1 rodzinie od której zaczynałem. Było spowodowane to nadmierną agresywnością mojej pierwszej rodziny. Zobaczymy w tym roku czy udało mi się osiągnąć zamierzony cel... Znów odkład który zrobiłem dałem na przezimowanie do mojego kuzyna, z tego względu że nie miałem suszu na wlkp, odkład był robiony późno, oraz bałem się o przezimowanie takiego odkładu w pojedyńczej desce. Ule zazimowałem mniej, więcej po 12 kg zapasu na ul.


Z produkcją uli też nie próżnowałem i dorobiłem sobie następne 6 uli wlkp z deski 2.5 mm. Zrobiłem małe modernizacje w moich dennicach, i nie chodzi tu o siatkę. Ule nie są do końca jeszcze skończone, ale gdy zjadę czas, to je wykończę. Miodu jakiś ogromnych ilości nie zebrałem, bo właściwie tylko jedna rodzina miała odbierany miód, a musiała również odrobić całą nadstawkę węzy. Więc mimo że miałem silne pszczoły na rzepak wziąłem zaledwie ok. 15-16 L z tego sezonu. Mam nadzieję że ten będzie lepszy. Zyskałem pierwszych klientów, i na razie mam już zamówienia na ten sezon. Żadna rodzina mi się nie roiła, jedyne co mi się zdarzyło, to pszczoły które były bez matki samoczynnie połączyły się z drugą, pozostawiając w ulu bez matki 3 ramki pszczół. Co widać na 1 obrazku. Pszczoły w ulu wlkp zazimowałem na pełnych korpusie nie dając żadnych nadstawek na spód. A warszawiaki na 8-9 ramkach. I podejrzewam że to będzie u mnie standard. Myślę że to chyba wszystko. Rok ogólnie był dobry, choć ta susza nam troszkę podcięła skrzydła. Ale wiosna była idealna. Co przyniesie rok 2016? Nie wiadomo. Ale mogę zapewnić was że nie spocznę na laurach i nadal będę dążył by moja pasieka była w pełni funkcjonalna, oraz bym mógł sobie kiedyś powiedzieć. Jestem prawdziwym pszczelarzem.


czwartek, 26 listopada 2015

Budowa powałki, a moje błędy

Witam, chciałbym wam dzisiaj zaserwować kolejną lekcję z moich błędów. Błędów tym razem w budowie powałki. Otóż, gdy robiłem swoje 1 powałki użyłem do nich płyt HDF, i teraz się moje błędu na mnie zemściły. Wszystkie powałki mam do poprawy... Otóż jakieś 2-3 tyg temu gdy padało u nas dość sporo, coś mnie podkusiło by zerknąć pod daszek ula w którym mam rodzinkę zazimowaną. Gdy go otworzyłem zamurowało mnie. Płyta była przesiąknięta wilgocią, a na górze pojawił się biały meszek. Ten biały meszek to nie muszę pisać co to... Płyta ta chłonie wilgoć i zatrzymuje ją w sobie. Gdy było lato, nie dało się tego zauważyć ponieważ mieliśmy bardzo suche i upalne lato. Płytę tą biłem do czoła od góry, nic nie frezowałem. I właśnie to był mój błąd. Teraz będę wycinał rowki w listewkach i wpuszczał płytę do środka. Mam nadzieję że to coś da. Jeśli nie będę musiał się przerzucić jak większość pszczelarzy na płyty OSB. Tu macie zdjęcie konsekwencji moich błędów...


niedziela, 19 lipca 2015

Flow Hive - Przyszłość pszczelarstwa?

Jakiś czas temu natknąłem się na filmik pewnych pszczelarzy z Australii. System polega na tym, że specjalnym kluczykiem który wkładamy w ramkę Flow podnosimy połowę komórek i jak za wciśnięciem guzika miód spływa rurką prosto z ula do słoika.


System Flow Hive zaoszczędza czas, ale pieniądze jeszcze nie bardzo. System kosztuje ok. 600$, więc jeśli chodzi o polskie warunki jest on kompletnie nieopłacalny. Jeśli Folw Hive się przyjmie i będzie produkowany na większą skale stanie się rewolucją, i myślę że wirówki, stoły do odsklepiania, widelce i wiele, wiele innych urządzeń do odbierania miodu pszczołom pójdzie w zapomnienie. Na razie jest to interesująca metoda, i co najważniejsze czysta. Nie ma możliwości by jakieś zanieczyszczenia znajdywały się w miodzie, ponieważ jest on bezpośrednio z ramki zlewany do słoika.


System jest wart omówienia w większych gronach pszczelarzy np. na szkoleniach, czy kursach. Zaoszczędza on stresu rodzinie pszczelej, gniecenia pszczół, niepokojenia dymem. System co prawda jest budowany z plastiku, ale pszczołom nie przeszkadza tworzywo i leją miód w komórki. Zastanawiam się tylko jak jest z rozpoznawaniem dojrzałości miodu w komórkach, gdyż wgląd na ramki jest od strony bocznej, gdzie nie widać dokładnie czy miód jest szyty woskiem, czy też pszczoły muszą go jeszcze odparować. System robi wrażenie, ale jak wspominałem pod względem finansowym jest to nieopłacalne. Tzw. wirówki, służą pszczelarzom na całym świcie od pokoleń, i często na następne pokolenia jest przekazywana miodarka. Dlatego podejrzewam że prędko się to nie stanie gdy przejdziemy na tego typu systemy odbierania miodu.


Fakt, faktem też jest taki że system nie zaoszczędzi pszczelarzowi przeglądów rodziny i zawsze będzie koniecznością przeglądanie rodziny pszczelej, choć przez zapobieganie rójce. Co więksi pszczelarze mogą sobie pozwolić na to jako ciekawostkę, ale nie wyobrażam sobie by to stosować w Polsce na większą skale przy takiej cenie....

sobota, 30 maja 2015

Co tam u mnie

Trochę się działo u mnie w życiu jak i pszczelarskim, tak i prywatnym. Zacznę może od tego że doszły mi dwie rodzimy pszczele. Jedną zasiedliłem w ulu warszawskim zwykłym, który kupiłem od dziadka mojego kolegi i stał całą zimę pusty. A w drugim już mojej produkcji ulu wielkopolskim wrzuciłem rójkę, otrzymaną od mojego kuzyna który mnie uczy tego fachu.


No więc na chwilę obecną mam 3 rodziny pszczele które muszę zazimować. A dojdzie jeszcze jedna ponieważ czekam na matkę CJ10. Jeżeli się sprawdzi ta pszczoła możliwe że będę starał się ją propagować tutaj i w przyszłości zajmę się hodowlą tychże matek. W ulu mojej pierwszej rodziny, powiem jedno... Jest MASAKRA!!! Pszczoły wcale nie trzymają się plastrów, niemożliwe jest odebranie miodu bez rękawic (zwykle pracowałem bez). Gdy wyjmuję ramkę pszczoły wypryskują na mnie jak szalone. Przegląd temu dostałem z 15 żądeł, aż mi się ciepło robiło. Musiałem założyć 3 pary rękawiczek ogrodniczych, a i to żądła dostawały się pod skórę. Ponad to, musiałem wiązać sznurkiem nogawki bo dostawały się nawet pod spodnie. Tam też mnie nie oszczędzały i zebrałem 3 żądła przed tym zabiegiem... Jednym moim celem jest teraz wymiana matki w tym ulu na jakąś łagodną, zastanowię się na Willy'm. Poza tym wszystko gra, pszczoły pracują, matki czerwią. Nie jest źle ogółem. Tylko jest jeszcze zastrzeżenie do pszczół z wielkopolskiego, ponieważ matka która się wyroiła, nie wiadomo co to za pszczoły... Ale w życiu nie widziałem tak leniwych pszczół. Odbudowują węze jak im się zachce, miodu praktycznie nie ma. Nie wiadomo o co z nimi chodzi, ale również nie ma wyjścia i trzeba zmienić tam matkę. Lecz z nią będę musiał poczekać, ponieważ na wielkopolskim rójka została wrzucona na 4 ramki węzy. Bo nie miałem tego typu uli wcześniej. Poddałem im ciasto na zachętę i zobaczymy za jakieś 2 tyg. czy uporały się z tym i można będzie coś kombinować by matkę tam zmienić. To chyba tyle... Pasieka się rozwija, mimo moich błędów. Bym zapomniał. Jakiś czas temu kupiłem 2 matki Willy, bo myśleliśmy że nie ma matki w odkładzie który jest w warszawiaku. A tu niespodzianka! Matka jest i czewi. Więc dałem jedną matkę kuzynowi w zamian za to. Wziąłem ulik weselny i wrzuciłem kilka ramek pszczół z ula od 1 mojej rodziny. Poddałem matkę i myślałem że wszystko gra. Pszczoły klateczkę zawoskowały, więc myślałem że jest ok. A tu... Jajeczka. Szukam, szukam, szukam. Patrzę. Przerzuciłem matkę ze starej rodziny która miała iść do kasacji. Nowa Will'ego wyrzucona na pewno. Ojjj nie wyobrażacie sobie ile przekleństw poleciało w tamtej chwili. złapałem ją i wrzuciłem z powrotem skąd przyszła.Teraz w uliku są pszczoły wraz z jajeczkami, ale mateczniki w nich powstałe skasuję. Pociągnę raczej matkę od mojego kuzyna, z tej którą mu dałem i powinno się wszystko tym razem udać. Przynajmniej to nauczką że z pszczołami to jednak nie ma co się spieszyć, To by było na tyle, mam nadzieję że nie zanudziłem. Do następnego razu :)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Wentylacja w ulu

Zawsze kiedy słucham opinii starych pszczelarzy, jak i innych którzy gospodarują głównie na ulach warszawskich zwykłych, mówią że na zimowlę jak i cały sezon ogacają swoje gniazda. W pasiekach często spotykam się z ocieplaniem od góry styropianem gdyż jest to tani i dobrze trzymający ciepło materiał. Wszystko pięknie, fajne ale jest jedno "ALE". Styropian jest materiałem nieprzepuszczalnym wilgoci jak i powietrza czy pary wodnej. I niestety głównie to prowadzi do pleśnienia ramek. Wilgoć nie mając gdzie uciec w zimę, wędruje dalej na puste ramki których pszczoły nie obsiadły i nic się z nią tam nie dzieje. Zalegając na tychże ramkach w połączeniu z ciepłą zimą (a tych jest coraz u nas więcej) i ciepłem emitowanym przez kłąb prowadzi do idealnych warunków powstawania pleśni.


Często ule typu warszawiaków są bardzo szczelne, ponieważ daszki są zamykane na tzw. felc. Na dodatek na jednym z filmików ze znanym dość pszczelarzem widziałem jak zatykał wloty drewnianymi zatyczkami do wlotków. Czasami można spotkać przy zakupie nowego ula właśnie tego typu zatyczki. Ja bym je radził wyrzucić w piec. W takich warunkach w ulu panuje sauna. Zamiast zatyczek polecam zdecydowanie u mnie sprawdzone zwykłe zasuwki metalowe dostępne na Allegro, za jakieś 4 zł. Z tego co pamiętam.


Zasuwki te są moim zdaniem idealne do powstrzymania myszy przed wtargnięciem, oraz zapewnieniu pszczołom odpowiedniej wentylacji. Wracając do gacenia uli, to polecam zamiast styropianu, wełnę mineralną, sieczkę, którą można obszyć starą poszewką od poduszki itp. W ten sposób para wodna będzie wchodziła w poduszkę,nie zalegając na beleczkach. (Piszę tu teraz o ulach typu warszawski) W korpusach radzę wywalić wszelkie poduszki na zimę i zostawić lekką szparę w otworze powałki. Pszczoły ile zakituja, tyle zakitują. Na pewno zostanie otwór wentylacyjny pozwalający uciec parze wodnej przez nią. Jeśli ktoś ma pająka to jeszcze lepiej, bo można go zostawić całego.


W ulach korpusowych jest ta wygoda że coraz częściej spotykamy w nich osiatkowane dennice które zapewniają swobodny przepływ powietrza przez ul. W ten sposób gniazdo pozostaje suche, i nie ma nieproszonych gości w ulu.


Ja mam u siebie co prawda dennice nieosiatkowaną, lecz mój wylotek będzie otwarty całą zimę przez zastosowanie wyżej wymienionych zasuwek. W połączeniu z zabudową zimną, powietrze będzie spokojnie wędrowało przez ul, a ciepłe i wilgotne powietrze wydobywające się z kłębu będzie wędrowało ku górze.
W moich ulach wygląda to tak:



W tym ulu, w którym jest obecnie moja jedyna rodzinka nie jest potrzebny wylot wentylacyjny ponieważ jest to bardzo stary ul i jest strasznie nieszczelny. I dlatego przez całą zimę miałem sucho w ulu. Maty boczne ocieplające, wykonane są ze słomy czy trzciny, które są w pewnym stopniu przepuszczalne, ale nie można z nimi również przesadzać. Jedna mata w zupełności wystarczy, w ulach korpusowych natomiast świetnie może ona posłużyć jako zatwór. Ważne jest przy nich, by miały odstęp od dna ula, na wysokość beleczki aby powietrze mogło tam swobodnie przepływać.
Na szkoleniu, którego byłem również uczestnikiem spotkałem się z pewnym Panem z mojego koła pszczelarskiego, który mi mówił że gospodaruje na ulach korpusowych. Zainteresowany podjąłem rozmowę, w celu poznania jego gospodarki na tych ulach. Okazało się że ten Pan, ociepla swoje pszczoły przez cały rok. Co mnie zszokowało, lekko mówiąc... Mówił że nie dość że ma ocieplone ule z każdej strony, to na dodatek wrzuca maty ocieplające boczne i poduszki. Prawie zamarłem. Lecz nie chciałem się wtrącać, bo jestem młodzikiem i co Ja tam wiem. Pokiwałem pokornie głową i tyle. Nie dopuszczalne jest by pszczoły tak ocieplać, szczególnie w zimę czy w pełni lata. W zimę to już pisałem dlaczego. W lato to może spowodować częste nastroje rojowe, jak i nawet doprowadzić do zaparzenia pszczół! W lecie pod koniec czerwca, wyjmuję u siebie prawie całkowicie ocieplenia. Zostaje mi jedynie na beleczkach stary kawałek dywanu. I nic poza tym. Żadnych mat bocznych, czy poduszek od góry.


W lato jest wystarczająco ciepło by pszczoły same sobie poradziły z dogrzaniem czerwia. Przy czym w czerwcu mamy wręcz nadwyżkę pszczoły. Mam nadzieję że troszkę objaśniłem jak ważna jest wentylacja wewnątrz ula. Nie martwmy się o zimowlę naszych pszczół. Jeśli dobrze zakarmiliśmy pszczoły, oraz mają zapewniony spokój przeżyją. Przez tysiące lat mieszkały w dziuplach drzew, na urwiskach itd. I przetrwały do dziś. I gdyby nie warroza, to prawdopodobnie mogłyby żyć i tak dzisiaj. Nie miały mat, nie ocieplały drzew. A zimy były mroźniejsze i są teraz. Przetrwały. Ocieplenie uli może im pomóc, ale wiosną gdy jest czerw i potrzebne jest ciepło do jego wychowu.

czwartek, 26 lutego 2015

Budowa ula warszawskiego poszerzanego

Ul warszawski poszerzony jest dość znany w kręgach pszczelarzy i często używany. Dla osób które takie ule chciałby sobie zbudować to myślę że schematy tutaj umieszczone będą służyły pomocą i wzorem do budowy swoich uli. Chyba nic nie sprawia tyle przyjemności człowiekowi, co zbudowanie czegoś własnego które będzie służyło na lata. Przecież każdy pszczelarz buduje ule na lata.




Na Youtube jest sporo filmików na których są demonstracje budowy powyższego ula, oraz schematy. Chyba najbardziej znana strona z budowy tych uli znajduje się tutaj: http://pasiekawierzbie.pl/ule-warszawskie-poszerzane-budowa/

środa, 4 lutego 2015

Chyba już niedługo wiosna

Dawno nie pisałem relacji z mojej pasieki, i życia z nią związanego więc chyba już najwyższa pora. No więc, zapisałem się w końcu do związku pszczelarskiego i jestem z tego bardzo dumny. Choć czułem się nieswojo troszkę że byłem jako prawie jedyny najmłodszy wśród osób w tak poważnym wieku. Większość osób była po 60, ale bardzo przyjemna była atmosfera oraz dostałem w prezencie nasiona przegorzanu, które na bank wysieję tej wiosny. Dobrze że znałem choć 2 osoby z tego grona. Podsumowując: Jestem już oficjalnym członkiem związku pszczelarskiego, lecz żałuję że było tak krótko bo na pewno wiele mógłbym się dowiedzieć od tak doświadczonych ludzi.


Co do pszczół to jak w tytule, chyba czują zbliżającą się wiosnę ponieważ zauważyłem wynoszone trupki z ula, były również w wylocie więc im troszeczkę pomogłem i delikatnie wygarnąłem je kawałkiem patyczka. Stan zapasów jest zadowalający, więc podejrzewam że będzie dobrze i powinny mieć dość pokarmu na rozruch. Podejrzewam że matka zaczęła czerwić, bo gdy dotknąłem górnych beleczek to zdawały się być bardzo ciepłe. Także więc nie jest źle. Choć są podejrzenia że nie ma matki, ale to się okaże w marcu gdy pogoda na to mi pozwoli. A ule powoli się robią muszę kupić jakąś papę lub blachę offsetową na dach oraz lakier. Mam już upatrzony więc trzeba czekać na jakieś ciepłe dni. Zostało nam zrobić 2 rojnice, ramki gniazdowe do warszawiaków i to chyba wszystko. Na razie się rozwijam więc czeka mnie sporo pracy, chciałbym na przyszły rok zrobić z 5 następnych uli. Ale nie wiadomo jak będzie na wiosnę z rozwojem czerwia w ulu na jednej desce. Poczyniłem również małe zakupy na rzecz mojej pasieki, kupiłem kilka użytecznych pierdółek i jakiś kapelusz dla jakiegoś gościa jeśli będzie chciał zajrzeć w ul. To na razie wszystko, jeśli coś będzie się działo na pewno napiszę. Życzę udanego dnia :)

wtorek, 13 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014

Witam w Nowym Roku 2015. Mam nadzieję że sylwester każdemu się udał. Minął ten rok 2014 dosyć szybko i gdyby nie mój kuzyn pszczelarz pewnie teraz dopiero nabyłbym jakieś ule. A na wiosnę zdobyłbym jakieś pszczoły. Na chwilę obecną jestem posiadaczem 2 uli warszawskich zwykłych, z czego 1 jest zasiedlony krainką. Konkretnie o rodzaju pszczoły to nie ma co mówić bo są to kundelki. W tą zimę też wziąłem się za budowę uli i z moich desek powstały 2 ule wielkopolskie jednościenne. Ule te mają całą dennice, powałkę robiłem z płyty HDF, w daszkach wywierciłem otwory na wentylacje z dwóch stron. Ule powstały na zabudowę zimną. Jestem ciekaw jak pszczoły dadzą sobie radę w takich ulach. Jeśli wszystko się ułoży to na przyszły rok będę budował powoli tylko takie ule.



Ramka uli jest to standardowa ramka wielkopolska i nadstawka również jest standard. Jak je w pełni skończę to pokażę wam efekt końcowy naszych starań. W zeszłym roku nabyłem podkurzacz, drut, i inne podstawowe przyrządy pszczelarskie. Jak również posadziłem 2 lipy na swoim polu. Na zimę dałem 11kg cukru swoim podopiecznym więc myślę ze z głodu nie umrą. Ten rok będzie moją odpowiedzią czy w ulu jest matka, ponieważ czerw dość szybko mi zniknął bo już w połowie sierpnia miałem ostatni czerw na wygryzieniu. Jeśli nie to czeka mnie trochę dodatkowych kosztów. O ile rodzina przetrwa do maja. Zeszły rok był moim pierwszym rokiem pszczelarskim więc nabyłem również w nim dosyć wiedzy pszczelarskiej. Zakupiłem również 2 książki o pszczelarstwie jak pewnie wiecie, bo jeśli jakąś zmęczę to zamieszczam wam recenzję czy warto jakąś kupować. Myślę że to wszystko tak po krótce. Co do szczegółów moim uli to jeszcze coś tutaj na pewno napiszę, a może poświęcę na to jakiś post. Wiem że na pewno będę w niej obsadzał matkę CJ10. Może też spróbuję sił z Eriką. No cóż... Na pewno będzie się troszkę działo w tym roku, więc bądźcie ze mną i wspierajcie mnie komentarzami czy uwagami które są dla mnie szczególnie cenne. Pozdrawiam.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Ciekawostki o pszczole miodnej


* Na świecie istnieje około 20 000 gatunków pszczół. Większość z nich nie została jeszcze opisana, a więc liczba ta może być dużo większa.  

* Najmniejsze pszczoły miodne to pszczoły karłowate (wschodnioazjatyckie), mają do 0,2 mm. Największe pszczoły to Megachile Pluto, które rosną do 40 mm.  

* Jedyny w Polsce pomnik pszczoły, powstały w 1987 roku, znajduje się w Kielcach na skwerku przy ulicy Stefana Żeromskiego, niedaleko Kieleckiego Centrum Kultury. Jego autorem jest Stefan Dulny.  

* Już w Starożytnym Egipcie trzymano pszczoły miodne w glinianych rurach jako "zwierzęta domowe".   

* Pszczoły miodne żyją w rojach. W jednym roju żyje około dwudziestu tysięcy pszczół choć zdarza się, że nawet do stu tysięcy. Jest wśród nich jedna królowa, setki trutni i tysiące robotnic.   

* Pszczoła jest jedynym zwierzęciem nazwanym rodzajowo, które występuje w Kodeksie Cywilnym (art. 182 § 1).   

* W Jurze Szwabskiej znaleziono skamieniałe pszczoły miodne, których wiek szacuje się na 6 mln lat.   

* Robotnice to samice, ale nie rozmnażają się. Królowa zapewnia potomstwo. Trutnie, to osobniki płci męskiej, nie posiadają żądeł.

* Pomnik pszczoły miodnej stoi w mieści Ufa w Rosji.    


* Pszczoły porozumiewają się za pomocą tańców i wydawania dźwięków.    

* W Starożytności oraz Średniowieczu miód stosowano jako substancję słodzącą.    

* Taniec pszczół jest zależny od kąta padania światła słonecznego.    

* Już Inkowie znali antybiotyczne właściwości propolisu.   

* Podczas lotu pszczoła wykonuje 350-435 ruchów skrzydłami na sekundę, czyli 11 400 razy na minutę.    

* Rój pszczeli składa się od 10 do ponad 70 tyś. pszczół.   

 * Przeciętny zasięg lotu pszczół wynosi 3 km, a maksymalny może wynieść 10 km i więcej.  

* Pracująca pszczoła (robotnica) żyje ok. 40 dni latem, i 6 miesięcy zimą. Natomiast królowa (matka pszczela) żyje do 6 lat.   

*   Pszczoły muszą odwiedzić około 4 milionów kwiatów, aby zebrać nektar na 1 kg miodu.   


* Pszczoła po użądleniu umiera.   

* Podczas jednego "kursu" po nektar pszczoła odwiedza 50-100 kwiatów.    

* Pszczoła potrafi lecieć z prędkością 25 km/h.   

*  Pszczoły zbieraczki pobierają nektar z kwiatów, dodają pierwsze enzymy i przynoszą do ula. W ulu przekazują nektar pszczołom ulowym, które wzbogacają świeży nakrop w aminokwasy, kwasy organiczne, dalsze enzymy rozkładające wielocukry na cukry proste i roznoszą nektar po wielu komórkach celem jego zagęszczenia. W miarę gęstnienia, miód przenoszony jest do następnych wyżej położonych komórek, jednocześnie dalej wzbogacany w związki organiczne. Dojrzały gęsty miód jest zasklepiany, komórki plastra zamykane są cienką warstwą wosku.    

* Podczas lotu pszczoła zużywa w ciągu każdej minuty ponad 0.3 mg pokarmu.   

* Pszczoła to jedyny owad, którego wytwarzaną dla siebie żywność jada człowiek.    

* Pszczoły do nawigacji używają słońca jako kompasu.   

* Pszczoły mogą przenosić w wolu miodowym nektar z przeszło 1000 kwiatów.    

*  Miód to: 80% naturalnych cukrów, 18% wody, 2% składników mineralnych, witamin, protein i pyłku.   

* Do zapłodnienia królowej (matki) potrzebne jest od 8 do 15 trutni.   


* O tym jak wielką rolę spełniają pszczoły przy zapylaniu roślin może świadczyć fakt, że na zebranie 1 kg miodu odwiedzają prawie 8 500 000 kwiatów akacji, 4 200 000 kwiatów eksparcety lub 20 milionów kwiatów koniczyny. 

* Królowa pszczela potrafi znieść ok. 2000 jajeczek dziennie.    

* W wielu krajach utrzymuje się pasieki wyłącznie w celu zapewnienia odpowiedniego zapylenia upraw. Miód jest bardzo cennym, ale dodatkowych „owocem” pracy pszczół.    

* Wszystkie larwy pszczół w pierwszych 2-3 dniach swego życia są karmione mleczkiem pszczelim, lecz tylko pszczoły matki otrzymują ten pokarm przez całe życie.    

* Niezwykle ważną rolę odgrywają pszczoły w leśnictwie. Ich praca służy zwiększeniu ilości zdrowych i płodnych nasion potrzebnych do odnowienia lasu, pożywienia dla ptactwa, jak i do zwiększenia urodzaju owoców leśnych (poziomek, borówek, czarnych jagód, jeżyn, malin).    

* Pszczela królowa jest ponad dwukrotnie cięższa niż pozostałe pszczoły płci żeńskiej i kiedy jest w pełni rozwinięta nie może już latać.    

Obecnie, w okresie coraz silniejszego rozwoju techniki, pszczoły w atmosferze są najczulszym wskaźnikiem stopnia środowiska naturalnego (podobnie jak raki w wodzie).    

* Zawartość cukru w nektarze waha się od 5% do 70%, zależnie od gatunku rośliny.    

 * Pszczoła robotnica może wyprodukować w swoim życiu miód w ilości 1/12 łyżeczki od herbaty.    


* Roczna światowa produkcja miodu wynosi od 800 000 do 1 mln ton.    

* Żeby wyprodukować 0,3 kg miodu, pszczoły muszą przelecieć 88 500 km i usiąść na 2 mln kwiatów.    

* Miód ma działanie silnie odwadniające.    

* Pszczoły nie rozpoznają koloru czerwonego.    

* Do godziny 14-15 pszczoły przynoszą do uli 80% obnóży zebranych w ciągu całego dnia.    

* Litr miodu waży od 1,38 do 1,45 kg.    

* Ziarna pyłku kwiatowego ze względu na swoją twardą otoczkę są praktycznie niezniszczalne, mogą być przechowywane bez ograniczeń i przetrwać miliony lat.    

* W słoiku 0,9 l mieści się około 1,25 kg miodu.    

* Wosk pszczeli już od przynajmniej 5000 lat jest w różny sposób wykorzystywany przez człowieka.    
  * Na 1 dcm kwadratowym obustronnie mieści się 800 komórek pszczelich.    

* Wosk pszczeli w połączeniu z wyciągami ziołowymi można przerobić na coś w rodzaju smacznej gumy do żucia i stosować w leczeniu jamy ustnej i gardła.    

* Na 1 dcm obustronnie zasklepionego plastra mieści się 0,3 kg miodu.    

* Na jednej ramce może mieścić się aż 6 500 komórek.    

* Do zbudowania 1 kg woszczyzny potrzeba 1,2 mln płytek.    

* Pszczoły budują okrągłe cylindry. Dopiero po ogrzaniu do 40°C wosk zaczyna być płynnym i przybiera najbardziej energetycznie oszczędną formę sześciokąta.    

* Trutnie żyją 4-5 tygodni.    


* Dojrzałość płciowa: matka 6 dni od wygryzienia, truteń 14 dni od wygryzienia.    

* Królowa matka waży 0,17 - 0,2 g, pszczoła waży 0,1 g, a truteń 0, 24 g.    

* Gotowe do unasiennienia królowe są zmuszane przez pszczoły do kilkukrotnych lotów godowych (2-5 km), na wys. 15-30 m są unasienniane przez 8-15 trutni. Po stosunku trutnie natychmiast umierają i spadają na ziemię.    

* Rodzina pszczela składa się w 2/3 z pszczół ulowych (młodych) i w 1/3 z pszczół lotnych.    

* Pszczoła lotna wylatuje 7-15 razy dziennie. Przerwy między lotami wynoszą ok. 5 min. Czas trwania lotu to ok. 25-45 min.    

* Zbieraczki nektaru muszą wykonać aż 20 000 lotów aby zebrać 1 litr słodkiego surowca, z którego powstanie 150 g dojrzałego miodu.    

* Pszczoła podczas lotu zużywa 2 mg cukru/1 km.    

* Żeby napełnić wole miodowe (50-60 mm3) pszczoła odwiedza 15-100 kwiatków.    

* Dla wyprodukowania 1 kg miodu pszczoła musi zebrać ok. 3 kg nektaru (60 000 napełnień wola) i przy średniej długości lotu 800 m musi pokonać trasę 40 000 km. (jedno okrążenie kuli ziemskiej).    

* Są dwa rodzaje tańca pszczelego - jeden dotyczy pożytku znajdującego się w odległości do 100 m, a drugi powyżej tej odległości.    

* Pszczoła poza tzw. kompasem zewnętrznym posiada także wewnętrzny, który pokazuje jak daleko w określonym czasie zawędrowało słońce.    

* Gdy słońce jest za chmurą, za punkt orientacyjny służy kawałek niebieskiego nieba.    

* Pszczoła posiada "zegar czasowy", który mówi jej o jakiej porze dana roślina "mioduje".    

* Robotnica waży 0,1 g, wracająca z nektarem jest cięższa o połowę, a z pyłkiem o 1/3 więcej.    

* Ciężar jednej pszczoły niewypełnionej miodem wynosi około 0,1 g, czyli na 1 kg przypada 10000 pszczół.    

* Rój silny to 3 kilogramy pszczół i więcej, średni to około 2 kg, słaby do 1 kg. W jednym kilogramie mieści się 8 500 pszczół wypełnionych miodem.    

* Jeden ładunek pyłku to efekt odwiedzin ok. 100 kwiatów. 20 ładunków wypełnia jedną komórkę plastra.  


Źródło: